To właśnie teraz czuję, że żyję, że oddycham pełną piersią...

    Jeśli powiem, że przez całe życie błądziłam i szukałam siebie samej, to myślę, że nie skłamię. Wciąż jakby nie patrzeć szukam i błądzę... Jednak z biegiem lat wiem co mnie uszczęśliwia, a co powinnam eliminować.
Przyznam szczerze, że jeszcze kilka miesięcy goniłam za tym co wszyscy - miłość, pieniądze, jakieś tam zawodowe spełnienie. Wylewałam ostatnie poty na siłowni by mieć ciało jak Ewa Chodakowska i próbowałam udowodnić sobie samej, że wszystkie ograniczenia siedzą w naszej głowie i udowodniłam. Choćby biegnąc z najgorszą kolką w zawodach na 10 km i myśląc, że nie dam rady - dałam, do końca biegłam. Do drugiej Ewy mi daleko, z Lewandowską przebić piątki nie mogę, ale wiem, że trzeba umieć kochać siebie, swoje ciało, i jeśli nie osiąga się rezultatów takich jak inni w miesiąc, a w trzy to nie poddawać się.
Poza tym ludzie często skupiają się w dzisiejszy czasach na swoim odbiciu lustrzanym. Ile z nas wybiera przez 15 minut dobry filtr na Instagramie żeby wszelkie mankamenty były mniej widoczne. Gonimy za ideałami, a niepotrzebnie! Uważam, że musimy pielęgnować odpowiednio swoje wewnętrzne "ja", a wtedy będziemy same dla siebie idealne, bo będziemy szczęsliwe.
    Moje życie zmieniło się, bardzo. Patrzę na pewne kwestie inaczej, zupełnie inaczej niż przed kilkoma miesiącami. Wcześniej wyznacznikiem szczęścia było dla mnie to czy mam faceta, czy nie. Oglądałam się na inne koleżanki, które planowały śluby, czy właśnie zaczynały nosić pierścionek zaręczynowy na palcu. Szukałam faceta uparcie i na siłę - na portalach randkowych, na mieście, w pracy, na każdym rogu. Dziś wiem, że facet nie jest mi do "niczego" potrzebny - będzie to będzie, nie będzie to nie :). Nie żyję na siłę, a żyję na 100%! Nie mam parcia, a jedyne co planuję to kolejne podróże. Tak, bo to właśnie pokochałam...
    Nigdy nie sądziłam, że podróże staną się tym co będzie w moim życiu na jednym z pierwszych miejsc. W tym roku odwiedziłam Pragę, Drezno, Berlin, Ahlbeck, Świnoujście, Międzyzdroje, Hiszpanię (w tym przepiękną Barcelonę), Frankfurt nad Menem, a już mam kupione bilety do Lizbony i na Dominikanę. Podróże zaczęły mnie wypełniać od środka. Przynosić spokój, a jednocześnie ekscytację. Jeśli powiem, że żyję od podróży do podróży to nie skłamię. To właśnie teraz czuję, że żyję, że oddycham pełną piersią...     Przestałam usilnie gonić za czymś co przede mną i tak uciekało. Skupiłam się na samej sobie, żyję tym co mam, ludźmi którzy mnie otaczają i chłonę jak gąbka każdą możliwą chwilę by zachować jak najwięcej wspomnień. Moje podejście do wielu spraw się zmieniło, ale nie uważam by była to zła zmiana. I myślę, że zaczęłam życie na nowo, w zupełnie inny sposób. Więc zmiany nie są złe :).








3 ulubione maseczki do twarzy!

    Uwielbiam maseczki, to dobry początek do tego wpisu. Mogłabym im wyznawać miłość i pisać ody do nich, zaraz po peelingach. Ten kto wymyślił maseczki jest moim ideałem i idolem!
Rytuał maseczkowy to w mojej pielęgnacji obowiązek
, poświęcam się jemy nawet 2 razy w tygodniu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...