Czy dalej jestem "fit" i jak z moją niedoczynnością?

     Dawno nie wrzucałam na bloga ani instagrama fotek, które by ukazywały moje efekty ćwiczeń. Jednak wyprzedzę zapytania i rozwieję wątpliwości - tak ćwiczę dalej: biegam, chodzę na siłownię czy jeżdżę na rowerze. Po prostu w tym całym zgiełku brakuje mi czasu na zrobienie jakiejkolwiek fotki to po pierwsze. Po drugie w ostatnim czasie wyniki poleciały mi w górę jeśli chodzi o TSH i miałam wrażenie (a i nawet pewność), że ciężko mi zrzucić dodatkowe cm. Dlatego też efekty na zdjęciach nie były by zadowalające - niestety!

    Zresztą pewnie osoby, które mają niedoczynność tarczycy czy to w Hashimoto czy zwykłą wiedzą jak to jest jak wyniki się pogarszają - brak energii, nagle rozdwajające się paznokcie, wypadanie włosów, czy po prostu gorsze samopoczucie. I przez ten rok tego doświadczałam. Trochę jak na huśtawce - dni lepsze i dni gorsze.
Początkowo było mi ciężko się pogodzić z tą przypadłością, bo nie lubię nazywać tego chorobą i określenia "jestem chora".  Swoją przygodę zaczynałam od Euthyrox'u w dawce 25, aktualnie jest to 3x50 i 4x25, ponieważ moje wyniki się pogorszyły. Dlatego też moje samopoczucie, energia i wszystko inne automatycznie zaczęły spadać w dół. Siłownia nie ładowała mi tyle energii co kiedyś, dlatego były takie dni gdzie po prostu nie chciałam na nią chodzić, bo czułam się tak samo zmęczona, a nie jak kiedyś "przyjemnie zmęczona". Jednak starałam się szukać alternatyw - więcej przejażdżek rowerem czy biegania. Choć momentami kiepsko mi to wychodziło, przyznaję bez bicia i ukrywać tego nie będę. Nie zamierzam nikogo okłamywać, jestem człowiekiem, mam słabsze dni i w ostatnich dwóch miesiącach miałam ich sporo kiedy miałam zmianę dawek Euthyrox'u. Dlatego też pewnie efekty moich ćwiczeń nie są tak zadowalające jakbym chciała.

    Natomiast stoję przed ogromnym wyzwaniem i pewnie wiele z Was stwierdzi "co jej strzeliło do głowy", jednak będę sukcesywnie zmieniać swoją dietę tak aby nie musieć korzystać z "dobrodziejstw" Euthyrox'u. Chcę właśnie osiągnąć to dzięki dobrze zbilansowanej diecie. Oczywiście nie będę próbowała tego sama, dlatego już jestem po pierwszych konsultacjach z moim kolegą trenerem i wielu lekturach blogów dziewczyn, które zdecydowały się na podobny krok. I przyznam, że jestem ogromnie tym wszystkim podekscytowana i pełna nadziei, bo jednak wolałam swoje życie bez Euthyrox'u.  Mam nadzieję, że to wszystko mi się uda i że osiągnę wyznaczone przez siebie cele! Na pewno w tym wszystkim przyda mi się Wasze wsparcie i w pewnych momentach, szczególnie tych zwątpienia czy braku energii solidny kopniak w tyłek.

Sierpień w zdjęciach.

    Mój sierpień był równie intensywny jak lipiec i w sumie nie wiem kiedy mi te wakacje tak naprawdę zleciały. I jak miałam zacząć pisać magisterkę, tak zaczęłam dopiero wczoraj. Ale najważniejszy jest progres prawda? (oszukuję się!) :)
    Co prawda takie prawdziwe wakacje dopiero przede mną, bo za niecałe 3 tygodnie wybywam do Hiszpanii, ale w sierpniu również na celowniku były podróże z cyklu tych "małych". 
     Jedną z takich podróży był spontaniczny wyjazd z koleżankami w piątek nad morze (Międzyzdroje), by w niedzielę wracać do Wrocławia. W sobotę gdy zajechałyśmy z samego rana nad morze pojechałyśmy do Świnoujścia by pójść na pieszo do Ahlbeck. I tam promenadą wrócić do Świnoujścia. 3 miejscowości w 1 dzień - why not? :)


    Natomiast w niedzielę chwila na opalanie, dobrą kawę, lody i krowę na deptaku - czyli prawdziwego burgera w Międzyzdrojach :).


     Jeszcze w sobotę nie zabrakło smażonej rybki i pięknego widoku zachodzącego słońca... Ach za to właśnie uwielbiam Bałtyk!


    Sierpień to też zabieg keratynowego prostowania włosów, które je niesamowicie wygładził i wypielęgnował. Zainteresowanych odsyłam do postu na ten temat <klik>
    Oprócz tego skusiłam się na nowy zapach, czyli premiera na wrzesień od Caroliny Herrery - Good Girl w niesamowitym flakonie. 
Ponadto podobno róż jest modny na włosach w tym roku i wszelkie kolory, więc przez jeden dzień miałam różowe pasemko - yeah! :D 


    Kolejnym celem w miesiącu sierpniu był Berlin. Miejsce, które dość często przewija się na moim blogu. Miasto, które uwielbiam i w którym czuję się naprawdę dobrze. W Berlinie byłam ostatni raz w grudniu, więc to długi czas jak na mnie. A, że nadażyła się okazja, ponieważ koleżanka chciała zwiedzić i zobaczyć Berlin to swierdziłam "jadę!". Przy okazji spotkałam się z Marlenką, która z końcem października odwiedzi mnie :).


     Wroblog - czyli pod koniec sierpnia konferencja we Wrocławiu dla blogerów z wieloma ciekawymi wykładami i panelem. Organizatorzy zadbali o naprawdę dobrych prelegentów, a okazja spotkania znajomych twarzy z "branży" i poznanie nowych osób, przy tym łapiąc wiedzę - naprawdę fajna sprawa!


    Tak wyglądał mój sierpień... Bardzo różnorodny, spędzony na podróżach w pociągach czy polskim busie. Ponadto poznałam wielu nowych ludzi, załapałam sporo nowej wiedzy, zadbałam o lepszy stan włosów, czy też spotkałam się ze starymi znajomymi. 

Trzy ulubione produkty miesiąca sierpnia.

    Postanowiłam utworzyć nową serię na blogu, gdzie w każdym miesiącu będę wrzucała produkty, które w danym miesiącu używałam najczęściej, i które najzwyczajniej w świecie przypadły mi do gustu. Mam nadzieję, że tego typu posty Wam się spodobają i dzięki nim może Wy odkryjecie jakieś nowe produkty.
    Zapraszam do świata moich ulubieńców w miesiącu sierpniu.

Keratynowe prostowanie włosów, a puszące się włosy.

    Zabieg keratynowego prostowania włosów podziwiałam od jakiegoś czasu na blogach wielu z Was, jednak zawsze było jakieś "ale". Do czasu gdy na zabieg zaprosiła mnie Ania z salonu Happy Hair we Wrocławiu i opowiedziała wiele dobrego o marce Global Keratin (to ich keratynę miałam na swoich włosach).



Peeling z aktywnym węglem od Sadza Soap.

     Gdy usłyszałam o firmie Sadza Soap i ich wyrobach stwierdziłam, że muszę te cuda przetestować! Szczególnie, że węgiel jest polecany do pielęgnacji cery tłustej i zanieczyszczonej. Z pomocą przyszło mi Helfy, które w swojej ofercie ma produkty Sadza Soap i mogłam dzięki temu przetestować ten peeling.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...