Zakupowy (szał?) haul :)

    Dawno nie byłam aż tak chora, czyli rozłożona na 2 tygodnie, nie mając siły totalnie na nic! Dlatego też żaden post się tutaj nie pojawił, a chciałam Wam pokazać moje zakupy z Niemiec jak i z Polski, które poczyniłam w ostatnim czasie. Są to głównie kosmetyki, ale pojawiają się też ubrania.
Niestety do tej pory nie doszło mi kilka paczek po akcji Black Friday, Cyber Monday czy darmowej dostawie, więc nie będzie tu wszystkiego.


To właśnie teraz czuję, że żyję, że oddycham pełną piersią...

    Jeśli powiem, że przez całe życie błądziłam i szukałam siebie samej, to myślę, że nie skłamię. Wciąż jakby nie patrzeć szukam i błądzę... Jednak z biegiem lat wiem co mnie uszczęśliwia, a co powinnam eliminować.
Przyznam szczerze, że jeszcze kilka miesięcy goniłam za tym co wszyscy - miłość, pieniądze, jakieś tam zawodowe spełnienie. Wylewałam ostatnie poty na siłowni by mieć ciało jak Ewa Chodakowska i próbowałam udowodnić sobie samej, że wszystkie ograniczenia siedzą w naszej głowie i udowodniłam. Choćby biegnąc z najgorszą kolką w zawodach na 10 km i myśląc, że nie dam rady - dałam, do końca biegłam. Do drugiej Ewy mi daleko, z Lewandowską przebić piątki nie mogę, ale wiem, że trzeba umieć kochać siebie, swoje ciało, i jeśli nie osiąga się rezultatów takich jak inni w miesiąc, a w trzy to nie poddawać się.
Poza tym ludzie często skupiają się w dzisiejszy czasach na swoim odbiciu lustrzanym. Ile z nas wybiera przez 15 minut dobry filtr na Instagramie żeby wszelkie mankamenty były mniej widoczne. Gonimy za ideałami, a niepotrzebnie! Uważam, że musimy pielęgnować odpowiednio swoje wewnętrzne "ja", a wtedy będziemy same dla siebie idealne, bo będziemy szczęsliwe.
    Moje życie zmieniło się, bardzo. Patrzę na pewne kwestie inaczej, zupełnie inaczej niż przed kilkoma miesiącami. Wcześniej wyznacznikiem szczęścia było dla mnie to czy mam faceta, czy nie. Oglądałam się na inne koleżanki, które planowały śluby, czy właśnie zaczynały nosić pierścionek zaręczynowy na palcu. Szukałam faceta uparcie i na siłę - na portalach randkowych, na mieście, w pracy, na każdym rogu. Dziś wiem, że facet nie jest mi do "niczego" potrzebny - będzie to będzie, nie będzie to nie :). Nie żyję na siłę, a żyję na 100%! Nie mam parcia, a jedyne co planuję to kolejne podróże. Tak, bo to właśnie pokochałam...
    Nigdy nie sądziłam, że podróże staną się tym co będzie w moim życiu na jednym z pierwszych miejsc. W tym roku odwiedziłam Pragę, Drezno, Berlin, Ahlbeck, Świnoujście, Międzyzdroje, Hiszpanię (w tym przepiękną Barcelonę), Frankfurt nad Menem, a już mam kupione bilety do Lizbony i na Dominikanę. Podróże zaczęły mnie wypełniać od środka. Przynosić spokój, a jednocześnie ekscytację. Jeśli powiem, że żyję od podróży do podróży to nie skłamię. To właśnie teraz czuję, że żyję, że oddycham pełną piersią...     Przestałam usilnie gonić za czymś co przede mną i tak uciekało. Skupiłam się na samej sobie, żyję tym co mam, ludźmi którzy mnie otaczają i chłonę jak gąbka każdą możliwą chwilę by zachować jak najwięcej wspomnień. Moje podejście do wielu spraw się zmieniło, ale nie uważam by była to zła zmiana. I myślę, że zaczęłam życie na nowo, w zupełnie inny sposób. Więc zmiany nie są złe :).








3 ulubione maseczki do twarzy!

    Uwielbiam maseczki, to dobry początek do tego wpisu. Mogłabym im wyznawać miłość i pisać ody do nich, zaraz po peelingach. Ten kto wymyślił maseczki jest moim ideałem i idolem!
Rytuał maseczkowy to w mojej pielęgnacji obowiązek
, poświęcam się jemy nawet 2 razy w tygodniu.

Słowo wyjaśnienia odnośnie bloga.

   Nigdy nie wiem jak zaczynać tego typu wpisy "hej"/ "witajcie Kochani"?! Zawsze początki są najcięższe, później to już jakoś reszta sama przychodzi. Podobnie było z tym blogiem, który stał się moją pasją, momentami sposobem na życie, ale i źródłem wielu znajomości - cennych znajomości! W blogosferze jestem od kilku lat i w sumie pewnie to nic nadzwyczajnego, wiele z Was przegania mnie stażem. Jednak przez te kilka lat blogowania kilka rzeczy się zmieniło, a przede wszystkim fakt, że zaczęłam dorosłe życie - studia, praca na cały etat itp.
    Ostatni czas i wakacje w Hiszpanii dały mi sporo czasu i możliwości przemyślenia wielu kwestii. Musiałam trochę się odciąć od blogowania by sprawdzić czy tęsknie za blogiem, czy dalej chcę to robić i poprzestawiać trochę hierarchię w moim życiu.
Aktualnie zaczęłam mocno stawiać na podróże i rozwój siebie samej. Chcę poświęcić sobie więcej czasu, bo w tym całym natłoku często o tym zapominałam. Hiszpania pokazała mi, że można żyć z dnia na dzień, być uśmiechniętym i wystrzegać się tych beznadziejnych problemów, które wcale nimi nie są. Przez te kilka tygodni uświadomiłam sobie, że najprawdopodobniej wystartuje z nowym blogiem, który będzie bardziej o mnie, o moich przemyśleniach i podróżach, a tutaj cóż wrzuciłam się w jakieś tam ramy. Jestem w skorupce, bo recenzuje tutaj tylko kosmetyki - głównie. W końcu jestem tą zauroczoną kosmetykami. I nie chcę tego zmieniać. Posty będą się tutaj pojawiać wciąż, jednak ciężko jest mi określić z jaką częstotliwością, ponieważ pora przysiąść do mojej magisterki.
    Natomiast jeśli chodzi o kwestię drugiego bloga to na pewno będę o wszystkim informować.


Podpisano wciąż Zauroczona :)

Wrzesień w zdjęciach, czyli piękna Hiszpania.

    Dzisiaj będą same zdjęcia z Hiszpanii. Wiem jedno, że pokochałam to państwo, ludzi, ich temperament, sposób życia i przeogromną radość. Każdemu polecam podróż w to cudowne miejsce.
A Barcelona - wow! Z chęcią tam jeszcze wrócę i to bez dwóch zdań. Aktualnie pozostały mi tylko miłe wspomnienia m.in. dzięki zdjęciom, dlatego chciałam się choć częścią z nich z Wami podzielić i życzyć miłego oglądania.
Bez zbędnych słów i komentarzy pod zdjęciami zapraszam do oglądania moich cudownych wakacji w hiszpańskim klimacie :).

































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...