Hashimoto, czy z tym da się żyć?

   Od razu odpowiem da się :). Jednak życie zaczyna wyglądać inaczej, często niekoniecznie tak jakbyście chciały albo sobie wyobrażały. Jest na pewno ciężej i momentami nieprzewidywalnie, ale o wszystkim niżej.





    Moje wyniki badań nie należą do tragicznych, natomiast to nie oznacza, że czuję się dobrze. Każdy organizm reaguje inaczej, dlatego ciężko jest mi powiedzieć jak Wy byście się czuły. Ja nadal poznaję swój organizm odkąd zaczęłam leczenie i przyznam szczerze łatwo nie jest.
    Zacznę od tego, że Hashimoto to nie wyrok, chociaż początkowo tak to odbierałam i nie raz nadal się łapie na tym, że tak postrzegam tę chorobę. W ogóle nie lubię mówić "jestem chora", "leczę się" etc., ponieważ zaraz ludzie myślą, że jak mnie dotkną to umierają albo jest to zaraźliwe. Fakt moje dziecko może odziedziczyć po mnie taką przypadłość, ale spokojnie możecie mi uścisnąć rękę na ulicy ;).
    Równo rok temu miałam robione pobieranie krwi, kiedy TSH wyniosło 3,38. Na kartce z wynikami mieściłam się w normach, więc temat brzydko mówiąc "olałam". Czułam się poza tym naprawdę dobrze, zwiększałam dystanse biegowe, zajarałam się zdrowym odżywianiem i w ogóle byciem fit. Żaden z lekarzy nie olśnił mnie, że te normy mijają się z prawdą. Ponieważ osoby młode powinny mieć niższe TSH. Różne źródła podają inaczej, ale jest to mniej więcej od 1,5-2,00.
    Gdy minął rok stwierdziłam, że warto by było skontrolować jak tam mój organizm się miewa i zrobić ponownie komplet badań. Gdy odebrałam wyniki doznałam szoku TSH na poziomie 4,28, przekraczałam już normę według norm podanych przy wynikach. Poszlam ponownie do lekarza i zaczęły się kolejne skierowania na badania USG, na pobieranie krwi żeby ustalić poziom hormonów (FT3, FT4), oczywiście skierowanie do endokrynologa i do okulisty (u osób z Hashimoto leci wzrok).
Kilka tygodni od tych wszystkich badań bardzo źle się zaczęłam czuć. Miałam problemy z koncentracją, nie mogłam się wysłowić, skupić, byłam rozdrażniona, senna i nie pomagały mi dwie kawy i energetyk dziennie. Byłam krótko mówiąc sfrustrowana. Gdy wychodziłam biegać dystanse, które nie sprawiały mi wcześniej problemów teraz ledwo co je pokonywałam. Moje życie zamieniło się w wegetację... To zabolało! Poczułam, że życie, które tak mnie cieszyło, pasja, w której czułam się spełniona po prostu mi uciekają. Załamałam się.
     Jeśli mam być szczera to nie jest mi łatwo! Mam takie dni gdzie mam ochotę wszystko kopnąć i nie wychodzić z łóżka, czasem mogę przespać cały dzień, a i innym mam więcej energii niż dziecko. Widzę ogromne wahania w moim "funkcjonowaniu", które powoduje Hashimoto, ale staram się nie poddawać. Staram się żyć tak jak żyłam wcześniej.

    Generalnie chcę Wam przekazać byście nie lekceważyły takich objawów jak: wypadające nagminnie włosy (tutaj polecam trychologa http://www.realbeauty.pl/), łamiące czy rozdwające się paznokcie, przesuszone włosy, sucha skóra na łokciach, niskie ciśnienie, uczucia zimna, niska temperatura ciała, problemy z okresem, wahania nastrojów, brak energii, senność, problemy z koncentracją. Naprawdę mogę tak wymieniać w nieskończoność! I życzę Wam tego byście zawsze trafiały w swoim życiu na lekarzy kompetentnych, którzy interesują się pacjentem. Bo ja od wielu słyszałam, że wszystko jest w porządku i zabieram im czas...

15 komentarzy:

  1. To jest najgorsze, że człowiek chce się przebadać, sprawdzić, czy wszystko funkcjonuje, jak należy i trafia na ścianę w osobie lekarzy. Samemu ciężko sprawdzić, czy jesteśmy zdrowi, bez pomocy specjalisty się nie obejdzie. Szkoda, że wielu z nich traktuje pacjenta jak natrętną muchę. Ostatnio zmieniłam jedną lekarkę, bo nie chciała mi robić badań profilaktycznych...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nadal uważam, że Hashimoto i niedoczynność tarczycy lekko tylko wpływa na jakość życia. Z unormowanymi hormonami można góry przenosić. I wcale nie jest tak, że tsh powinno się mieć w granicy 2. Tsh jest tak czułe na różne czynniki, że robiąc badanie nawet tego samego dnia może Ci wyjść inny wynik. Wystarczy się wsłuchać w swoje ciało i nie przeżywać tej choroby, bo na to się nie umiera :) głowa do góry :) 25 jednostek to bym chciała brać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się da! :) Tylko na początku jest taki moment przygaszenia gdy tyle czytasz o tym i nie wiesz co robić...
      25 mam dlatego, że dopiero zaczęłam się leczyć i też lekarz musi zobaczyć po kolejnych badaniach krwi czy dawka jest dobrze dobrana.

      Usuń
  3. Łączę się... Z tym, że u mnie anty-TPO było w normie, więc nie Hashimoto (potwierdzałaś?) tylko zwykła niedoczynność tarczycy. A zaczęło się tak samo - przytyłam, zasypiałam, zapominałam wszystko, czego się nauczyłam. Wyjściowo startowałam z 5,17, a norma dla młodych zdrowych kobiet żeby nie było problemów z płodnością to 2,0... Problem w tym, że pomimo tabletek TSH jest wysokie... Cóż, czas diagnozować dalej. Da się z tym żyć - głowa do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzałam, miałam anty-TPO robione a poza tym po objętości tarczycy.

      Usuń
  4. Miałam bardzo podobne wyniki, leczę się tą samą dawką.. mnie generalnie nic nie dolega, poza wagą i to mnie boli najbardziej :( Na szczęście nie rośnie, a stoi w miejscu i nie wyglądam aż tak źle, bo w sumie kilogramy nie odkładają mi się zbytnio w nogach. Masz stwierdzone hashimoto? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, stwierdzone początki Hashimoto :(. U mnie waga tak różnie bywało lepiej, ale tragedii też nie ma :)

      Usuń
  5. Ja mam 15 lat i już ta choroba jest u mnie zaawansowana niestety.Leczę się dopiero pół roku,a moje wyniki TSH 6,96.Najpierw duży spadek wagi,a teraz? szkoda mówić.Nie lubię mówić o tej chorobie i nie chcę,żeby wszyscy wiedzieli,ale niestety zareagowała szkoła i wszystko musiało wyjść na jaw.Nikomu nie życzę tej choroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję! Ale może z drugiej strony lepiej, że szkoła wie?

      Usuń
  6. Gdy zobacyzłam ten lek od razu wiedziałam, że muszę przeczytać twój post, a wiesz dlaczego?
    Bo sama go zażywam codziennie od roku. Prawdopodobnie mam taką samą chorobę jak ty (nie widziałam efektu badań itp bo tym zajmują się rodzice ja prawie nie wiem nic o swoich chorobach), ale to co opisałaś to wszystko zgadza się z tym co się ze mną działo nie tak dawno. Miałam takie same objawy, aż w końcu musiałam iśc do lekarza bo mogło być naprawdę tragicznie. Groził mi szpital, a ja nienawidzę szpitali, lekarzy z całego serca (trauma z dzieciństwa) i dla mnie byłoby to uciążliwe bardzo dlatego wierzę ci i współczuję. Nikomu nie życzę czegoś takiego bo wiem co to znaczy być chorym. Ten lek jest bardzo gorzki jeśli się go zażywa... nic przyjemnego :( I trzeba go brać od razu jak się zaraz wstanie z łóżka.

    Pozdrawiam cię. Dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie na szczęście leczenie przyniosło korzystne efekty:) I mam nadzieję, że i Ty unormujesz swoje hormony i będziesz mogła cieszyć się życiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam również taką nadzieję, dziękuję za ciepłe słowa <3

      Usuń
  8. Ja na niedoczynność leczę się od 3 lat. Początkowo poziom TSH miałam nieco wyższy niż Ty, ale obecnie wszystko jest w normie. Zażywam dużo wyższe dawki leków ale nie zauważyłam niczego niepokojącego. Fakt, paznokcie i włosy mam słabe ale odkąd pamiętam miałam z nimi problemy. Poza tym nie narzekam. Zaczęłam się leczyć rok przed ślubem i wtedy obawiałam się czy nie przytyję ale wszystko było w normie. Całą dolegliwość (bo nie uznaje tego za chorobę) przyjęłam spokojnie, wydaje mi się że w dzisiejszych czasach choroby tarczycy to nic wielkiego.
    O Hashimoto wcześniej nie słyszałam. Dopiero po przeczytaniu Twoich postów zapytałam na ostatniej kontroli pani doktor, czy ja też ją mam ale usłyszałam, że do tego potrzebowałabym biopsji, a nie jest to niezbędne.
    Myślę, że nie masz czym się zamartwiać, żyj tak jak do tej pory bo problemy z tarczycą ma teraz co 3-4 kobieta/dziewczyna. Głowa do góry!:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Biorę te same tabletki, też 25tki . Niezbyt jestem zadowolona ze swojego lekarza i zastanawiam się nad zmianą. Mam samą tarczycę, ale po przeczytaniu Twojego posta i któregoś wcześniejszego, gdzie o tym pisałaś zastanawiam się czy też nie mam hashimoto. Moj wzrok pogarsza sie w dodatku z bieganiem tez tragedia. Widzę, że dużo osob ma problemy z tarczycą i to jak młodych.
    Musimy sie jakoś z tym trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie jesteś zadowolona to zmieniaj! :) Choroby tarczycy to wręcz bym powiedziała choroba XXI wieku :(... Szkoda tylko, że tak utrudnia życie w niektórych przypadkach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...