Recenzja jedwabnej odżywki STAPIZ.

Hej dziewczyny :)
Dziś postanowiłam Wam pokazać moją nowość do pielęgnacji włosów, która gości u mnie od soboty. Nie chciałam pisać o niej wcześniej, bo wiele bym nie mogła powiedzieć. Ale, że używam jej od soboty to mogę z czystym sumieniem zacząć pisać.
Mowa o jedwabnej odżywce Sleek Line z firmy STAPIZ.


Pojemność odżywki to 30ml, wydawało by się, że to mało, ale odżywki nie potrzeba wiele na włosy. Jeśli chodzi o konsystencję jest to konsystencja mało gęstego, przeźroczystego żelu. Producent obiecuje, że odżywka głęboko nawilży nasze włosy, zregeneruje je, ułatwi rozczesywanie. Dodatkowo nadaje włosom gładkość, miękkość. Postępowanie jest takie samo jak w przypadku zwykłego jedwabiu, nakładamy odrobinę na wilgotne, osuszone ręcznikiem włosy.
Jeśli chodzi o moje włosy to są one dość suche, mam tendencję do rozdwajających się końcówek. Tyle, że ja znam swój błąd i nie umiem od niego odejść, otóż SUSZARKA! Stosuję ją praktycznie codziennie, ponieważ moje włosy się szybko przetłuszczają, dlatego tak często myje włosy.
Szampon jaki od kilku miesięcy stosuję to DOVE Nourishing Oil Care, włosy są po nim naprawdę miękkie :) Ale, że jeszcze jakby trwa kalendarzowa zima, moje włosy lubią się elektryzować. Ja znalazłam na to lek już w listopadzie Balsam z Joanny, seria "Z apteczki babuni" Miód i Mleko. Już pisałam wcześniej o tym balsamie, także nie będę się tu znów rozpisywać.
Teraz do mojej pielęgnacji dołączyła ta odżywka. Poleciła mi ją moja fryzjerka i zamówiłam ją przez salon fryzjerski (co było błędem). Jeśli zdecydujecie się na nią to kupujcie na allegro koszt bez przesyłki to ok. 11zł, a ja zapłaciłam za swoją 25zł :(. No ale cóż, mam nauczkę!
Jeśli chodzi o plusy:
+nawilża włosy
+są miękkie w dotyku
+ma bardzo przyjemny zapach (mój facet określił, że to guma do żucia ;D)
+jest wydajna
+włosy łatwiej się rozczesuje
Jeśli chodzi o minusy:
- nie za bardzo radzi sobie z elektryzowaniem się włosów, a nawet po jej użyciu moje włosy się jeszcze bardziej elektryzują
- włosy tracą na objętości 
+/- cena i dostępność (ponieważ trzeba ją sprowadzać)

P.S. Póki co nie zwaliła mnie tak z nóg jak ukochany balsam z Joanny :)
I teraz możecie powiedzieć "uff", bo właśnie skończyłam ;)

Pozdrawiam :)

6 komentarzy:

  1. za tabletki płaciłam około 15 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam tego kosmetyku,
    koniecznie kup wazelinę jest super

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff, :P
    Czyli podsumowując nie polecasz dla elektryzujących się włosów? Jeden produkt mniej do kupienia :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm za wcześnie, by cokolwiek mówić, prędzej zauroczenie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie tu . :D

    http://wzakadziepsychiatryczym-zahir.blogspot.com/ + zapraszam i do mnie .

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...