Moja przemiana, my body change!

     Nie wiem czy pamiętacie jak ponad rok temu wrzuciłam na bloga wpis z moimi zdjęciami, który nosił tytuł "Ja kiedyś i dziś" (klik). Jeśli nie to odsyłam. Tam zobaczycie, więcej zdjęć tego do jakiego stanu doprowadziłam siebie i moje ciało.
Dzisiaj przyszła pora na aktualizację. Na sam początek chciałabym powiedzieć, że nie odchudzam się aktualnie. Po prostu bardziej dbam o to co trafia na mój talerz i jak dana rzecz została przyrządzona. Oprócz tego regularnie ćwiczę i biegam. Mniej więcej wyglądała to tak, że np. idę biegać w poniedziałek, we wtorek ćwiczę, a w środę znów biegam itd.



     Jakie zmiany zauważyłam w moim życiu i ciele w ciągu tego ponad roku?

     Po pierwsze mniej mnie ciągnie do słodyczy, wręcz bym powiedziała, że w ogóle! Do tego mam mniej zachcianek pt. ochota na pizzę, fast food, ostre, kwaśne itd. Co za tym idzie wydaję mniej pieniędzy na jedzenie, a zakupy jedzeniowe są bardziej przemyślane.
     Jeśli chodzi o wygląd to straciłam kilka dobrych cm w obwodach m.in. w talii, udach czy brzuchu, a oprócz tego zaczęły mi się zarysowywać mięśnie na brzuchu. Regularne ćwiczenia i bieganie dały mi o wiele lepszą wytrzymałość i mogłam poznać w wielu sytuacjach lepiej samą siebie i moje możliwości. Odkąd ćwiczę przepełniają mnie hormony szczęścia, czyli endorfinki :). Poza tym zauważam, że jestem mniej zestresowana i nie mam wahań nastrojów (może to też efekt brania Euthyrox'u).
     Na pewno też tak wewnętrznie czuję się silniejszą osobą. Nieraz musiałam walczyć ze swoimi słabościami, z myślami, że nie dam rady. Udowodniłam samej sobie, że ograniczenia nie istnieją, że wszystkie myśli "nie dam rady"/"już nie mogę" siedzą w głowie. Piękne jest to gdy wygrywasz z tymi myślami biegnąc i nogi dalej niosą Cię same.
Bieganie i ćwiczenia na pewno stały się częścią mnie, i ciężko mi sobie wyobrazić życie bez tego. Czasami się nawet śmieję, że mój status związku to związek z butami do biegania.
     Zdjęcie poniżej to ja na dzień dzisiejszy z dwóch różnych perspektyw.


      Chyba nic więcej nie muszę dodawać? :)

19 komentarzy:

  1. widać efekty - gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać efekty :)
    Też chcę wrócić do ćwiczeń, ale niestety muszę jeszcze poczekać - od 1.05 mąż ma nogę złamaną, w związku z czym wszystkie domowo-dzieciowe obowiązki są na mojej głowie, co w połączeniu jeszcze z pracą i działką zabiera mi całe siły i wieczorem nie jestem w stanie ćwiczyć. Ale już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to współczuję i wysyłam trochę energii <3

      Usuń
  3. Widać różnicę :) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję efektów i wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. widoczna różnica :) gratuluję energii i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekty widoczne, gratuluję :) Motywujesz to na pewno.
    Ja chciałabym zupełnie się pozbyć zachcianek, ale czasem to tak samo we mnie siedzi. Cukier mi spada i po prostu łaknę czegoś słodkiego i taki zaklęty krąg :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że bez głodzenia się i katowania się jakimiś masakrycznymi ćwiczeniami po prostu o siebie dbasz. Najważniejsze, że jesteś po prostu zadowolona z siebie - to się liczy najbardziej :) I że dobrze się czujesz w swoim ciele, także fizycznie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...