Gdy bieganie staje się Twoim tlenem...

     Zazwyczaj gdy ludzie piszą o swoich pasjach bądź o nich opowiadają to próbują namówić kolejną osobę do robienia tego co oni. Ja nie mam takiego zamiaru, a jeśli na końcu i tak stwierdzicie, że macie ochotę założyć buty i zrobić kółko wokół osiedla to zrobiłam to nieświadomie ;).





     Moja historia, mój związek z butami do biegania trwa już prawie rok (stąd może naszło mnie na podsumowanie). Gdy wyszłam biegać pierwszy raz musiałam odreagować złe chwile w swoim życiu (rozpad 3-letniego związku, problemy z jedną wykładowczynią na uczelni), a nie stać mnie było za bardzo na siłownię. Pierwsze wyjście i pierwszy koszmar. Przebiegnięcie kilkuset kilometrów wiązało się z ogromną zadyszką i musiałam stanąć. Byłam przerażona swoją kondycją, ale nie poddawałam się biegłam, stawałam i znów biegłam. Gdy wróciłam do domu z pierwszego biegu czułam się lekka, jakby problemy uleciały. Ten stan mi się podobał i postanowiłam go podtrzymać, a poza tym zawalczyć o lepszą kondycję!
     Wychodziłam biegać po 3-4 razy w tygodniu, dystanse się pomału zwiększały, ale wciąż musiałam sobie robić "postoje".
Dzień, w którym przebiegłam bez zatrzymania niecałe 3km był dla mnie świętem! Chodziłam z uśmiechem przez kilka następnych dni, ale wiedziałam, że na tym nie spocznę. Z czasem dystans urósł do 5 km, później 7-8 km, a kilka dni temu zrobiłam 11,33 km (oczywiście bez zatrzymywania się).
     Dzisiaj dla mojego związku z butami do biegania i dla mnie był ważny dzień - pierwsze zawody. Przyznam szczerze, że dawno się tak nie stresowałam, ale poznałam tylu ludzi, którzy niesamowicie zarażają pozytywną energią, że bieg był istną magią! Poza tym na mecie najważniejsi dla mnie ludzie - rodzice, przyjaciółka z synkiem i kolega. Przynoszę ze sobą medal i wiem, że te zawody na zawsze zapadną w mojej pamięci! Biegłam ostatnie 4 km z okropną kolką i z wiatrem prosto w twarz, ale doping na mecie to taka magia, że tempo samoistnie się podkręca :).
     P.S. Wspominałam, że w mojej głowie narodził się pomysł przebiegnięcia Maratonu w Berlinie?! A tymczasem mój kalendarz biegowy na ten rok zapełnia się i zapełnia :). Nawet zapisałam się na Nocny półmaraton we Wrocławiu!


     Może to nieskromne, ale jestem z siebie dumna, bo to nie jest łatwy sport. Przychodzą momenty podczas biegu kiedy Twoje myśli kręcą się wokół jednego stwierdzenia "nie dam rady". Jeśli z nimi wygrasz to jesteś najsilniejszą osobą na świecie! I właśnie to sobie udowodniłam, że jestem silna. Po tym niecałym roku widzę zmiany w sobie, nie tylko pod względem wyglądu, ale głównie charakteru. Jestem mniej nerwową osobą, która nie zastanawia się co będzie za miesiąc, na mojej buzi ciągle maluje się uśmiech, nie ma dołków, nie ma złych myśli. Mój brzuch nie przypomina już bojlera bądź jak kto woli oponki. Jestem chudsza, a i wiem co to są mięśnie (szczególnie na brzuchu i łydkach).



16 komentarzy:

  1. Mam zamiar zacząć biegać, wiem że jest ciężko, próbowałam i to nie raz, niestety szybko się zniechęcałam. Może tym razem starczy siły i determinacji...
    Podziwiam i gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że to po prostu trzeba lubić :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  2. Gratuluję medalu i życzę wytrwałości! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję:) ja nie mogę się zmobilizowac do biegania, za to ćwiczę w domu już 4 tydzień:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam biegać 1 lutego razem z mężem, który biega już rok. Nie jest łatwo o ciągłość, za to z łatwością przychodzi zadyszka hehe. Staram się biegać 2-3 razy w tygodniu 4-5km. Jeszcze chyba za krótko żeby powiedzieć, że to moje życie ale siedzenie w domu i patrzenie jak rośnie brzuch zaczęło mnie drażnić... Zaciekawiło mnie to, że dzięki bieganiu zmieniło się Twoje podejście do życia. Ja jestem strasznym nerwusem więc może i ja się uspokoję;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem z Xiebie dumna! powaznie ;) uwielbiam czytac kiedy innym sie udaje ;) a dzis tez bylam biegac! i mam nadzieje ze bede chociaz w 1/4 biegala tak jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :* Widziałam Twoje zdjęcie na fb z biegania - pochwalam i też jestem z Ciebie dumna :)

      Usuń
  6. Sama aktualnie czekam na ładną pogodę, w brzydką też można biegać, ale moja słaba odporność zazwyczaj odpłaca mi to grypą, dopiero ok 14 st na dworze to pogoda, dzięki której mogę zabrać psa, ubrac buty i pobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję medalu i wytrwałości w bieganiu mi jakoś wiecznie brakuje czasu na to.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie moge sie przemoc do biegania...aj

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam, ja wolę ćwiczyć fitness niżeli biegać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje dla Ciebie i oczywiście życzę dalszych sukcesów! :)
    Jak kiedyś będziesz miała chwilę zapraszam do mnie http://potyczkikosmetyczki.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Oo! Ja w tym roku planuję przebiec swój pierwszy maraton :D

    http://lovewlosowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. W zeszłym roku we Wrocławiu był mój pierwszy półmaraton. Trasa nie jest trudna, kibiców mimo późnej pory dużo. Jednym słowem było SUPER. Życzę ci powodzenia i dużo siły w nogach ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...