Teraz wszystko ma 50 shades...

     50 shades of Grey, 50 shades of denim, 50 shades of classical music, czyli o tym jak zbić fortunę na "50 shades".
     Robert Kiyosaki stworzył kilka książek motywacyjnych o tym jak m.in. inwestować pieniądze by stać się "bogatym ojcem". W tym momencie biblia pt. "Bogaty ojciec, biedny ojciec. Czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa!" odchodzi do lamusa. W dzisiejszych czasach zarobek wróży 50 shades! Miałam w sumie ten post dodać zaraz po tym jak producenci będą mogli powiedzieć, że ich film przyniósł kolejne zyski (bo się wybieram też na Grey'a), ale dzisiejszy mail od sklepu internetowego Answear mnie za bardzo "pobudził".


(to zdjęcie musiało się tu znaleźć, w końcu cała książka skupia się na przygryzaniu wargi)



     Tak siedzę i się zastanawiam w czym tkwi sukces samego Grey'a. Bo kręcą nas niegrzeczni faceci z "mocną" przeszłością? Bo seks został ukazany w zupełnie inny sposób i nie był tym "waniliowym seksem"? Podobno Christian Grey pokazuje Pannie Steel mroczne tajniki seksu. Swoją drogą Papilot.pl zaleca by je przenieść do własnej sypialni! Ale ja się na tych tajnikach skupiać nie będę!
Zastanawia mnie szał wokół samej książki, której styl pisania i język nie dorasta Sienkiewiczowi do pięt (Sienkiewicz wybacz mi za to porównanie, powinnam być zlinczowana, a Ty za pewne przewracasz się teraz w grobie). Zastanawia mnie też szał wokół samego filmu, ale rozumiem, że jak już się przeczytało książkę to jest się ciekawym tego jak książka zostanie przełożona na film i ukazana na wielkim ekranie. Ja przyznam się szczerze skończyłam na pierwszej części i dalej nie zamierzam czytać, ale nie mówmy tu o mnie.

     Wiecie co najbardziej podziwiam? Cholera podziwiam ogromnie mocno! Na 50 Shades of Grey da się zbić niezły majątek. Te, które siedzą głębiej w temacie wiedzą, że na rynku możemy dostać zestawy z zabawkami erotycznymi z 50 twarzy Grey'a. Nie wierzycie?! To proszę! Zadbałam dla niedowiarków o zdjęcie! 


     No jak myślicie co się lepiej sprzeda? Wibrator w kartonowym opakowaniu przyozdobiony nagą Panią czy wibrator z logiem Fifty Shades of Grey? Sama bym wybrała ten drugi (bo nie lubię tandety). A dla tych co mają "hopla" na punkcie książki i szukają faceta, który będzie podobny do Grey'a i w ogóle chcą być jak Panna Steel ten zestaw będzie idealny, pożądany i pozwoli poczuć się jak Ana. Swoją drogą zestaw podobno genialnie się sprzedaje i jest kilka wersji do wyboru! Taa... Już się zdążyłam zorientować w temacie.

     Kolejny przykład jak zarobić na 50 Shades of Grey?! Stworzyć z klocków LEGO pokój bólu opisywany w książce niejakiej E.L. James. Jakiś użytkownik na ebay'u był na tyle pomysłowy i  na tyle zorientowany na ten cały szał, że usilnie odtworzył pokój bólu. Podziwiam za pomysłowość, za którą zażyczył sobie prawie 100 dolarów! Na szczęście nikt się nie pokusił...


     50 Shades of denim, czyli jak sklep Answear próbuje rozreklamować swoje produkty. 50 shades i wszystko jasne! Tak się szczerze zastanawiam nad zmianą nazwy bloga... Może 50 Shades of Zauroczona-kosmetykami?! Tak, to genialny pomysł! I pamiętajcie siła w dzisiejszych czasach tkwi w seksie i cielesności! Tylko tak umiem sobie wytłumaczyć to co się dzieje wokół tej książki i filmu. 



A co Wy sądzicie o tym całym szale na Grey'a i 50 Shades? :D

26 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale widziałam fragmenty, które skutecznie mnie do tego zniechęciły. Film zaś obejrzę jak ukarze się w sieci, ale nie wiążę z nim dużych nadziei. Nie mam parcia na tę serię, dla mnie to zmarnowanie papieru i kolejny skok na kasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mocno podziwiam to co się dzieje wokół tej książki! Ale masz rację to zmarnowanie papieru ;)

      Usuń
  2. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej książki... Również przeczytałam pierwszą część i dalej czytać nie mam zamiaru. Tragicznie napisana i wg mnie totalnie nudna. Podobać się może tylko komuś kto bardzo mało czyta. Jednak wcale mnie nie dziwi, że każdy chce teraz zarobić na popularności, którą ta książka zyskała, w końcu business is business.
    A tak z innej beczki, bardzo ciekawy blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podzielasz moje zdanie :)

      Dziękuję bardzo za miłe słowa! :*

      Usuń
    2. Nie generalizujcie. Bardzo dużo czytam, sięgam po różne gatunki,a książka mi się podobała... no może nie książka i jej stylistyka,a sama historia.

      Usuń
    3. Historia, historią Ania - nie ją tu wzięłam pod lupę, a język :). W ogóle wpis jest bardziej o tym jak ludzie zarabiają na gadżetach związanych z filmem, a nie o samej książce i filmie, więc nie wiem po co się rozwodzić :). Każdy ma inny gust i o gustach się nie dyskutuje, o! :)

      Usuń
    4. Bo wkurza mnie generalizowanie,nie mówię, że tu ale ogólnie. Że to porno dla znudzonych kur domowych,że czytają to tylko mało inteligentne osoby lub kobiety które nigdy nie zaznały orgazmu,no pełno jest takich głupot w Internecie i nie wiem po co,ja np.nie jaram się Gwiezdymi Wojnami,ale nie wyzywam ludzi,którzy to kochają od świrów :D. A tak jak piszesz,o gustach się nie dyskutuje. Książka i film miały wzbudzać takie emocje,hajs się zgadza i fejm też - każdy chce spić choć odrobinkę z tej smietanki ;) Mi się chce z tego śmiać, zwłaszcza jak taka porno lala na YT pokazuje swoje sex zabawki z Greya :x

      Usuń
    5. I to ogromnie podziwiam, ten cały fejm wokół książki i filmu! :)

      Usuń
  3. Powiem tak. W książkę trzeba się bardzo wczytać i na nic nie nastawiać. Ja kompletnie nie wiedziałam za co się zabieram. Spodobała mi się zabawna i prosta postać Any,często widziałam w niej siebie. Grey to bardzo złożona postać. Nie patrzyłam na niego jak na perwersyjnego i bogatego przystojniaka,patrzyłam na osobę mocno zniszczoną,która stara się nauczyć żyć i wyjść ze swojej skorupy. Uczy się akceptować siebie,uczy się kochać. Podobało mi się w nim ta Jego wierność i troska o Ane,była naprawdę tę JEDYNĄ. Był zaborczy,ale mi to nie wadzi... Długo mogłabym o tym gadać. Lektura lekka i przyjemna,umiliła mi czas wakacji 2 lata temu, choć polskie tłumaczenie jest tragiczne i może zniechęcić. Film nie był zły, ale niczego mi nie urwał,moim zdaniem bez czytania książki nie zrozumie się tej historii,nie pozna ich relacji. Osoba Greya jest w tym filmie bardzo negatywna,a nie tak ją odebrałam. Jest dużo wątków pominiętych,że tylko osoba po przeczytaniu książki skuma o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychologiem nie jestem żeby "Rozkminiać" postać Grey'a, ale fakt jest intrygująca i wzbudza ciekawość. Tylko szczerze mówiąc uważam, że język jakim jest napisana pozostawia wiele do życzenia. Poza tym ta książka to nic nowego, ot taka historyjka wzbogacona seksem.
      Rozumiem, że możesz mieć inne zdanie i wiem, że bardzo lubisz tę ksiażkę :). Jestem ciekawa jakie będą moje odczucia po filmie. Ale jak pisałam w poście bardzo podziwiam to ile kasy już zarobił film i te gadżety jak się sprzedają..

      Usuń
    2. Też nie jestem psychologiem, ale staram się mieć zawsze otwarty umysł ;) Która nie marzy, by przystojny i bogaty facet kochał ją nad życie...

      Usuń
    3. Marzenia, marzeniami, ale znam o wiele lepsze książki... :) A film wczoraj obejrzałam i po jakimś czasie zadałam pytanie "kiedy to się kończy?".
      Ale tak jak mówiłam podziwiam szał wokół tej książki, filmu i wszystkiego co ma 50 shades ;)

      Usuń
    4. Właśnie wcześniej miałam napisać, że nie widzę sensu iść na film,skoro książka była dla kogoś drogą przez mękę. Też znam o wiele lepsze książki,uwierz :) ale widocznie ta historia ma coś w sobie skoro jest taki szał.

      Usuń
    5. Drogą przez mękę, czy krzyżową bym tego nie nazwała. Byłam ciekawa czy może film będzie lepszy albo chociażby "przystępny", no ale jednak ROZCZAROWANIE! :( I każdy na sali szeptał "kiedy koniec?"...

      Usuń
    6. No i po co szli,trzeba było zainwestować w czekoladę :D

      Usuń
  4. przeczytałam wszystkie tomy głównie z ciekawości, co dalej? Co zrobi Ana i czy zmieni Christiana w 'normalnego' faceta. Na filmie byłam tylko z tego względu, który opisałaś- żeby zobaczyć, jak przełożono książkę. I chyba tyle w temacie, w zasadzie nie ma co z tego robić wielkiego hop siup

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak jesteś lepsza niż ja, bo ja skończyłam na pierwszym tomie :D

      Usuń
  5. Nie czytałam książek ani nie byłam w kinie i prawdę mówiąc jak patrze na ten szał który krąży wokół tego filmy całkowicie mnie zniechęca. Najśmieszniejsze sa fanki które się kłócą między sobą a ze film slaby ksiazka lepsza i broniące filmu psycholki z pianą na ustach:P. Już nawet facebooka nie można spokojnie przejrzeć :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam "zaszczyt" obejrzenia filmu i jak dla mnie był tak tragiczny że chciałam wyjść w połowie bo zasypiałam. Moim zdaniem zekranizowanie tej książki było dużym błędem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam wczoraj film i hmm beznadziejny! W pewnym momencie spytałam się koleżanki obok "kiedy się kończy?"... Jednak film jest jeszcze gorszy niż książka!

      Usuń
  7. To wkurzające, że wszystko ma "te 50 shades" - trochę za bardzo firmy chcą się na tym filmie (i książce) wypromować :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Marketingowcy szaleją ;) Ale nie byłoby wszędzie tych "50 shades" gdyby to faktycznie nie działało...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam książki, nie ciągnie mnie do filmu, ale rozumiem firmy, które postanowiły zarobić na książce i zawartej w niej opisach. Producenci gadżetów erotycznych dzięki Greyowi mogą sporo zarobić i wykorzystują swoją okazję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bylam na filmie i ogolnie rzecz biorac podobal mi sie, ale rzeczywiscie jest juz zbyt wiele przesady w tym, by wszystko dookola sygnowac "50 shades..." :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam książki i nie przeczytam. Na film wybieram się od walentynek i nadal na niego nie dotarłam, jak ktoś chce się ze mną podzielić opinią na temat filmu to szybko go uciszam, bosama chcę go ocenić. Dlaczego wokół niego tak głośno? Bo to jedyna udana próba wypromowania książki o sexie, wcześniejsze chyba po prostu wychodzily w "zlych czasach", kiedy jeszcze malo kto przyznawac sie chcial do swojej sexualnosci i ze wogole uprawia sie sex, a najlepiej byl udawac ze dzieci sa od bociana. Teraz to wszystko bardziej sie wyzwolilo, nabralo rozpędu. Ci którzy nadazaja chca zobaczyc na jakim epatpie jest film, ci którzy zostali gdzies z tylu ida do kina by nadgonic zaleglosci albo zdac sobie sprawe ze to nie dla nich. Kury domowe ida by zobaczyc cos dla nich obcego czego ich maz pewnie nigdy im nieda i nie dał, kazdy marzy mniej lub bardziej, a niektórych to nie rusza, bo wola po staremu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...