Ja kiedyś i dziś.

  Dzisiejszy post będzie o sporcie, o dobrym samopoczuciu, o "ubraniach". Ostatnio Monika na moim blogowym facebook'u spytała mnie co robię, że mam taką figurę. Przyznam szczerze, że nie mam jakiejś idealnej recepty i nie u każdego się sprawdzi (tak jak z kosmetykami). No i żeby było jasne, nie mam figury modelki - daleko mi do takiej!
W dzieciństwie byłam bardzo chuda i muszę przyznać, że gdy weszłam w okres dojrzewania przestraszyłam się jak moje ciało zaczęło się automatycznie zmieniać. Do tego dzień w dzień batoniki, ciasteczka, chipsy, słodkie (najlepiej gazowane) napoje. Pomimo, że tańczyłam i to intensywnie moje nogi jeszcze bardziej się "rozrastały". Tak mi przeleciał też okres gimnazjum i pierwsza klasa liceum.



  Wtedy spadło na mnie wiele problemów, zmarła mi bardzo bliska osoba, zakończyłam swój pierwszy poważny związek. Zaczęło się coś zmieniać nie tylko we mnie, ale i w moim ciele. Straciłam w niezdrowy sposób, bo przez nerwy ok. 10 kg (wiem, pewnie chciałyście usłyszeć o diecie cud). Sama nie umiem do końca uzasadnić jak to się stało, bo się nie głodziłam, ani nic z tych rzeczy.


Aktualnie wyglądam tak jak na zdjęciu powyżej i dbam o to co jem (przynajmniej się staram) i dużo biegam. Gdy przychodzi jesień, zima stawiam bardziej na jakieś ćwiczeniowe "wyzwania" lub na Mel B. Ograniczyłam słodycze, chipsy, fast foody do minimum. O dziwo też mnie do nich jakoś bardzo nie ciągnie!
Za to bardzo często sięgam po owoce, koktajle i warzywa. Staram się siebie nie katować, bo radykalne zmiany żywieniowe też nie są dobre, dlatego nie mam póki co jakiejś idealnej diety.

(najwygodniejsze buty do biegania - Nike Dart 10)

 Po straceniu tych 10 kilogramów na pewno czuję się lepiej w swoim ciele, przede wszystkim lżej. Dodatkowo gdy teraz biegam czuję niesamowity przypływ energii, do tego przebieganie coraz to dłuższych dystansów niesamowicie motywuję. Nie wiem dlaczego kiedyś zapierałam się rękami i nogami przed pójściem pobiegać, bo to naprawdę świetna sprawa.
Wiem, że wiele z Was teraz zainteresowało się zdrowym stylem życia i to od Was czerpię motywację. Gdy oglądam na Waszych blogach efekty ćwiczeń to muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Mam nadzieję, że kiedyś Wy będziecie pod ogromnym wrażeniem moich efektów :).

Maj w zdjęciach :).

   Dawno mnie tutaj nie było, ale czerwiec w życiu studentów to nic innego jak sesja. W tym roku sesja zaczęła się u mnie wcześniej (skrócili mi semestr), co prawda jeszcze kilka egzaminów przede mną, ale spokojnie mogę powiedzieć, że 1/3 już za mną. Postaram się tutaj już być systematycznie szczególnie, że mam już kilka postów napisanych do przodu :).

   Maj był dla mnie bardzo pozytywnym miesiącem, który upłynął mi niesamowicie szybko. Dzisiaj pokażę jego część w zdjęciach :).


1. Piwo, które przywiozłam sobie z Niemiec. Co prawda nie jestem koneserem alkoholu, ale było całkiem, całkiem :) Butelka stoi na szafie jako pamiątka.
2. Wypad z koleżanką z pracy na kawę i dobre ciacho - nieodłączny element naszych plotek!
3. Berlin... Uwielbiam to miasto i już planuję je odwiedzić w październiku!
4. Koktajl z bananem i truskawkami mogłabym pić codziennie. Sezon na truskawki został oficjalnie przeze mnie otwarty właśnie w maju :).


5. Moje buciki do biegania (Nike Dart 10) <3. Taka mała rzecz, a jak cieszy! Wkręciłam się w 100% w bieganie.
6. Moje sweet focie w lustrze bądź jak kto woli selfie. W końcu kupiłam spodnie jeansowe w kwiatki, które chodziły za mną dłuższy czas.
7. To nic innego jak dowód na to, że bieeeegam! Miesiąc maj to nic innego jak miesiąc biegania, dzień w dzień biegam (okej czasem zdarza się przerwa) i pokonuję coraz dłuższe dystanse. Nic mi tak nie sprawia radości jak udowadnianie sobie, że wszelkie słabości siedzą w głowie.
8. Taką dobrą kawę serwują obok mojej pracy. Mrożona z bitą śmietaną i polewą karmelową <3 Pianka Cafe, polecam!
9. Maj to nie tylko słońce, ale i ogromna burza nad Wrocławiem, która sparaliżowała całe miasto - dosłownie! Komunikacja miejska nie istniała tego dnia. Do tej pory wspominam to jak w balerinkach szłam po kolana w wodzie z pracy.


P.S. Grafika na moim blogu umarła, wiem. Za kilka dni to się zmieni, dlatego przepraszam póki co za efekt wizualny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...