Moje zdobycze z trwającej 3 tygodnie promocji Rossmanna.

  Nadgodziny to niedługo stanie się nadrzędne słowo w moim życiu. Non stop praca, już nawet nie wiem co to nauka, a za 3 tygodnie pierwsze kolokwia i egzaminy ;o. Ogarnia mnie przerażenie, bo nic się nie uczę. Nie mam zupełnie na to czasu ani chęci (szczególnie gdy wracam do domu wieczorami).

  Ten post miał się pojawić trzy dni temu, ale kilka rzeczy uniemożliwiło mi jego zamieszczenie m.in. nadgodziny. "Ten post" to nic innego jak podsumowanie mojego szaleństwa w Rossmannie, a raczej jego brak. Moje zakupy były robione z głową z prostej przyczyny - jutro jadę do Berlina i przydadzą mi się tam pieniądze :).
Gdy w poniedziałek 3 tygodnie temu rozpoczęła się promocja na wszelkie produkty kolorowe do twarzy (-49%) byłam w Rossmannie punkt 9:00 obawiając się tłoku i walki kobiet o kosmetyki. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że jestem jedyną klientką, która wie o promocji! Jednak dało mi to przewagę, ponieważ mogłam przebierać w szafach bez większego problemu. Co prawda już kilka produktów było otwartych, ale udało mi się dorwać jeszcze te "szczelnie" zamknięte. Kupiłam podkład Bourjois 1 2 3 Perfect (25,99zł) oraz bazę Rimmel'a (ok. 11zł).


Tydzień później rozpoczęła się promocja na wszystko do oczu. Również wybrałam się na samo otwarcie i kobiet było naprawdę dużo jak na 9:00 rano. Bez problemu na szczęście wzięłam to co chciałam, czyli tusz do rzęs Maybelline One by One, który po obniżce kosztował 20 zł i parę groszy (niestety wyrzuciłam paragon).


W ostatni poniedziałek gdy zostały przecenione produkty do ust i paznokci niestety nie pojawiłam się na samo otwarcie, bo pojechałam dopiero we wtorek i to po pracy (czyli grubo po 17:00). I już w autobusie jechały ze mną kobiety z drugiego końca miasta by napaść na Rossmanna :D. Z "wojny" wyszłam cało, ale bardzo zniesmaczona tym co zobaczyłam. Mazianie się testerami jest naprawdę okej, ale otwieranie co drugiej pomadki by przejechać nią sobie po ręce wku..rzyło mnie niesamowicie! Co z tego, że dwóch ochroniarzy stoi wokół jak żaden nie zareaguje, pomijam pracowników, którzy mieli to totalnie w czterech literach. Musiałam przekopać całą szufladę by znaleźć dwie nieużywane, nieobgryzione, niemaźnięte szminki w kredce (jedna dla mojej mamy). Nie wspomnę o tym, że żeby się dopchać do szaf jakiejkolwiek firmy to graniczyło z cudem, przepychanie się i trącanie łokciami to była norma. Grzeczne "przepraszam" w końcu nie wystarczy... Cieszę się, że w ogóle udało mi się dostać nieużywane egzemplarze, bo słyszałam, że w niektórych Rossmannach królowały używane, pootwierane produkty!
Z wojny wyszłam ze szminką w kredce firmy Astor (ok. 12zł) w odcieniu Burnt Rose (009) oraz odżywką Eveline do paznokci (ok. 6zł)




25 komentarzy:

  1. podkład 123 też kupiłam, na zapas:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja pierwsza buteleczka, więc jestem ciekawa jak się sprawdzi :)

      Usuń
  2. Ja na żadne podkłady się nie skusiłam, jedynie korektor Bourjois :D tusz, eyeliner, lakier, odżywkę i dwa błyszczyko-pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chciałam przetestować jakiś podkład z Bourjois :)

      Usuń
  3. o tak, to co sie działo to istna masakra byla ;/ ludzie siebie po prostu nie szanują i zachowują się gorzej niż zwierzęta ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. tez nie poszalałam w trakcie tej promocji, tłumy bab przy szafach mnie skutecznie do tego zniechęcały tak samo pootwierane produkty ;/ byłam świadkiem tego jak sprzedawczyni pilnowała dwie kobiety żeby nie otwierały nowych kosmetyków a one jeszcze z mordą, że jak mają kupić jak nie wiedzą jak to wygląda, ludzie są koszmarni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam na to prosty sposób, nie ma testera, a nie wiem jak coś wygląda to wchodzę na internet w telefonie, wpisuję w google i bach! No, ale ludzie jak widać lubią iść na łatwiznę... ;/

      Usuń
    2. ale widocznie nie kazdy umie sobie z tym poradzic w ten sposob.. masakra, ja za kazdym razem sprawdzam czy kosmetyk jest na pewno nie uzywany, bo raz prawie kupilam nadgryziona pomadke. porazka...

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że poszła komuś w tyłek! <3

      Usuń
  5. Ja kupiłam w rossmanie na promocjach tusz z wibo, róż, 3 lakiery do paznokci i top coat, nie poszalałam :P

    OdpowiedzUsuń
  6. daj znać jak spisuje się ta odżywka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. i u mnie zagościł ten podkład jak i kilka innych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam tą bazę, ale już jej nie było :(

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię ten podkład Bourjois :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Podkład 123 również zakupiłam, jestem go strasznie ciekawa ale musi czekać na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. też się skusiłam na tą pomadke Astor tylko w karmelowym odcieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja skusiłam się na podkład Stay Matte z Rimmela i jestem z niego bardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja kupiłam o wiele więcej niestety : c ale uważaj na tą odżywkę z eveline!

    OdpowiedzUsuń
  14. A u mnie akurat te odżywki były w cenie normalnej. Objęte promocją były tylko te w szafie, a Eveline i dokładnie ta seria odżywek stała poza szafą:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Same potrzebne rzeczy i tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miało sensu kupowanie 20 szminek, bo chyba bym je jadła :D

      Usuń
  16. Też chciałam wziąć 123, ale mam zapasy podkładowe do końca roku, więc odpuściłam...

    OdpowiedzUsuń
  17. i jak się spisuje baza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę ją jeszcze testować, ale aktualnie przy kilku podejściach makijaż mi się zważył i miałam przeokropne uczucie ściągnięcia na twarzy ;/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...