O cudowności z PAT&RUB, która pozbawiła mnie mojego zimowego problemu.

   Dzisiaj post "wyjątkowy" - otóż bardzo rzadko piszę o pielęgnacji ciała czy kosmetykach typowo do niej. Dlatego też dzisiejszy post będzie o szczególnym produkcie, który zajmuje na mojej półce honorowe miejsce! Kosmetyk ten otrzymałam na spotkaniu blogerek i vlogerek we Wrocławiu od firmy PAT&RUB.
   Pewnie już się domyślacie co to może być, a jeśli nie to pozostawię Was jeszcze chwilę w niepewności.

Od producenta:
"Aromatyczne masło do ciała odżywia, regeneruje i rozpieszcza naturalnym aromatem.
Słodki relaks w domowym SPA.
Dzięki bogactwu roślinnych maseł i olejów nawilża, natłuszcza i odbudowuje naturalną równowagę hydrolipidową nawet bardzo suchej skóry.
Efekty są zauważalne już po pierwszym użyciu.
Ma konsystencję lekkiego, tortowego kremu. Doskonale się wchłania i pozostawia na skórze nietłusty film ochronny. Pachnie relaksująco naturalnym aromatem wanilii, cytryny i karmelu.
Słodki, otulający ekoaromat relaksuje zmysły i rozleniwia.
Do stosowania od stóp po dekolt."


Skład:

Cena:
69,00 zł

Dostępność: 
Niestety stacjonarnie nie spotkałam się z tymi produktami, dlatego też tutaj nie zabiorę głosu. Za to pozostawię link do sklepu http://www.patandrub.pl/sklep/ ! :)


Moja opinia:
  Jestem osobą, której do systematyczności w pielęgnacji ciała daleko. Jednak zima bardzo często zmusza mnie do takowej z jednego prostego powodu, moja skóra aż mnie swędzi z zimna i przesuszenia. Gdy jakiś czas temu na dworze były temperatury minusowe wiedziałam, że to idealny moment by rozpocząć testy.
  Pierwsze co mnie uderzyło, oczywiście pozytywnie to zapach! Bardzo zimowy, rozgrzewający, otulający, taki no, że kojarzy się z tym co najcieplejsze, najlepsze - o z takim np. kocykiem. Druga sprawa to gęsta (o ile można to tak nazwać), treściwa konsystencja masła, które o dziwo po nałożeniu bardzo szybko się wchłania. Działa naprawdę nawilżająco, regeneruje skórę, a co najważniejsze nie czuję już uczucia nieprzyjemnego swędzenia - nogi są gładkie i przyjemne w dotyku.
Wada jak to w przypadku każdego masła jest taka, że osoby o długich paznokciach mają jeden ten sam odwieczny problem - wchodzenie produktu pod paznokcie. Ja na szczęście od dłuższego czasu mam krótkie, więc mnie ten problem nie dotyczy. Do innych wad zaliczyłabym tę dostępność, ale jak wiadomo nie można mieć wszystkiego ;). Dla niektórych wadą może być też nie ukrywajmy cena. Jednak jeżeli możecie sobie pozwolić na taki koszt to ja jak najbardziej polecam!
   Przeogromnie się cieszę, że w tym masełku znalazłam wybawiciela mojego zimowego problemu. Coś czuję, że na każdą zimę będę inwestować od tej pory w masła PAT&RUB.


18 komentarzy:

  1. Masełka akurat nie mam , ale z tej serii polecam krem do rąk i peeling :) Świetnie pielęgnują i przyjemnie pachną. Fajnie, że ta seria na stałe weszła do sprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusi mnie w ogóle peeling do ust z PAT&RUB :P. Krem do rąk posiadam, ale w innej wersji zapachowej.

      Usuń
  2. Właśnie zamówiłam sobie zestawik otulający ;)
    Ciekawa jestem jak się sprawdzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak samo dobrze jak u mnie :)

      Usuń
  3. Wypróbowałabym chętnie, widziałam teraz na merlinie w fajnych promocjach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. takie fajowe a kurde takie drogie ;/ troche kiepsko kurczem ;/ moze jak sama bede sie utrzymywac to moze uda mis ie je dostac ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas można przeżyć taki wydatek - chyba :D. Poza tym jego konsystencja jak dla mnie bardziej nadaje się na zimę, więc cały rok będę ciułać kasę na następną zimę żeby go kupić :D.

      Usuń
    2. znaczy wiesz no od czasu do czasu tak, tylko kurde trzeba miec kase zeby jeszcze ten wydatek zrobic ;D bo zawsze znajda sie inne rzeczy, ktore tez chcesz i bardziej sie opłaca kupic kilka których potrzebujesz bardziej niz jedna, ktora mozna zastapic innymi ;/ hahah chociaz wiesz co, spróbuje sobie tego co Ty ;D zrobie sobie puszeczke z napisem pat&rub na zime i bede odkladac po złotowce hahaha xD duzo bede musiala takich puszeczek zrobic haha ;D alez ja sie rozpisalam ;D

      Usuń
  5. Uwielbiam. To masło, peeling i zapach. Kocham.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masło czeka na swoją kolej, ale po Twojej recenzji mam ochotę zapoznać się z jego zawartością:) Przesuszona skóra daje mi się we znaki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam i bardzo lubiłam. Niestety dosyć szybko się skończyło ;-/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam te drugą wersję masła - szkoda, że nie tę, bo ten zapach jest ciekawszy... tamten zielony to sama cytryna i tylko cytryna jak dla mnie ;P No i myślałam, że te masła są gęstsze jednak.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe określenie od stóp po dekolt- tak jakoś do góry nogami :P
    firma ma fajne kosmetyki, ale niestety drogie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :( Ale raz na jakiś czas myślę, że można sobie pozwolić na taki wydatek.

      Usuń
  10. Cudowne było to masło, żałuję, że już dawno mi się skończyło :( A kosmetyki Pat&Rub ponoć są w Sephorze ;) Ale nie lubię tam chodzić, więc nie sprawdzałam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że ja swój jeszcze mam <3
      Też nie lubię chodzić do Sephory ;/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...