Pomaluj mnie !

Cześć Dziewczyny ;),

  Wiem, że tytuł posta jest dość kontrowersyjny, ale nieraz Wam pisałam, że jeżeli chodzi o makijaż oka to jestem w tym totalnie zielona. Nieważne jak wiele godzin "stracę" na kanałach na YT i oglądaniu makijaży, bo i tak nigdy nie umiem tego odtworzyć na sobie.
  Ogólnie zauważyłam, że mam jeden podstawowy problem - nie umiem łączyć ze sobą kolorów/odcieni. Może i w mojej głowie siedzi jakaś tam wizja, ale gdy przelewam to na rzeczywistość to życzę Wam żebyście nie spotkały mnie wtedy na ulicy ;).
   Wiele z Was wykonuje niesamowite makijaże, mogę wymienić tutaj kilkanaście moich ulubionych blogerek, które naprawdę do mnie przemawiają jeśli chodzi o makijaż, ale tu nie o to chodzi!
    Dziś zwracam się z prośbą do Was, osób które znają się na tym lepiej niż ja (to dla mnie jasne jak słońce). Chcę Wam pokazać paletkę MUA, która moim zdaniem świetnie nadaje się dla początkujących w kwestii makijaży jak i osób, które w tym trochę siedzą. Ale ciągle nie powiedziałam Wam jakiej pomocy od Was oczekuję ;o. Już wszystko wyjaśniam.
    Wszystkie cienie odpowiednio ponumeruję, a Was proszę byście w komentarzach wpisały numery cieni, które mogę według Was połączyć w jednym makijażu/w jeden makijaż. 
   Mam nadzieję, że zechcecie mi pomóc, a ja na podstawie Waszych komentarzy postaram się wykonać każdy makijaż i wrzucę w jeden, osobny post. Wtedy będziecie mogły ocenić co i jak i powiedzieć mi co robię źle, a co dobrze.





To jak Dziewczyny, pomożecie? :)

Kosmetyczni ulubieńcy października i listopada!

Witajcie Dziewczyny :),

  W moim życiu zbliża się ciężki okres, ponieważ będę musiała godzić praktyki, pracę i szkołę w jednym. Póki mam odrobinę czasu stwierdziłam, że zabiorę się za nowy post!

  Dawno na moim blogu nie pokazywałam ulubieńców danych miesięcy tylko zazwyczaj nagrywałam filmy. Tym razem pojawi się post. Nie ukrywam, że będą to też ulubieńcy październikowi połączeni trochę z listopadowymi.
  Zacznę od odżywki-balsamu Garniera z masłem kakaowym i olejem kokosowym, o której pisałam Wam post niżej :). Ląduje na moich włosach praktycznie dzień w dzień! Ponieważ pisałam o niej recenzję to odsyłam Was do niej TU!


  Kolejnym ulubieńcem będzie cień do brwi Inglota. Kupiłam go już jakiś czas temu wraz z magnetyczną paletką na jeden wkład. W samym sklepie nie mogłam się zdecydować na konkretny odcień, więc zaryzykowałam i nie żałuję! Kolor jest idealny do mojego aktualnego koloru włosów, a sam cień utrzymuje się na brwiach bez żadnego utrwalenia cały dzień. Odcień, który posiadam do 568. Za cień z paletką zapłaciłam 25zł.


  Ostatnio przyznam się szczerze zrezygnowałam ze wszelkich pomadek, które nadawały by kolor moim ustom na rzecz masełka Nivea. Jednak zarządziłam zmianę i tak oto powstał nowy ulubieniec!
O pomadce Celii już Wam kiedyś pisałam i większość z Was je zna, więc nie będę się rozpisywać. Jedyne co się zmieniło to odcień, ponieważ aktualnie używam bardziej różowego niż beżowego. Mowa tu o numerze 601.



  Oprócz pomadki nadającej kolor znalazłam swojego pielęgnacyjnego ulubieńca do torebki, bo jak wiadomo opakowanie masełka Nivea jest mało higieniczne. W tej roli idealnie sprawdza mi się nowość pochodząca z Niemiec, czyli Labello Repair&Beauty! O samym tym produkcie na pewno więcej powiem na dniach.




   Myślę, że spokojnie w tym gronie może się znaleźć podkład P2 Ultra Matte. Co prawda odcień, który posiadam jest odrobinę za ciemny, więc nieraz go mieszam z jaśniejszym podkładem. Jednak nałożony sam jest porównywalny do Revlonu :). Jedyne co go różni od mojego ulubionego Revlonu to fakt, iż ma pompkę i kosztuje 4,95 euro. Mam nadzieję, że uda mi się dorwać odcień jaśniejszy następnym razem ! Na pewno się pojawi o nim osobny wpis.


 Wiem, że listopad się jeszcze nie skończył, ale nie sądzę by Ci ulubieńcy się zmienili.

Odżywka Garnier z masłem kakaowym i olejem kokosowym.

Witajcie Dziewczyny :),

   Jakiś czas temu pisałam Wam o odżywce - balsamie Garniera z mlekiem waniliowym i papają. Dzisiaj przyszedł czas na recenzję jego następcy.
Tym razem pod lupę wzięłam wersję z masłem kakaowym i olejem kokosowym. Czy jest równie dobra? O tym niżej.


Przeznaczenie:
Włosy puszące się, niesforne.

Cena i dostępność:
Tak jak w przypadku poprzedniej wersji dostępność jest kiepska. Ja swoją zakupiłam w DM (niemieckim) za 1,65 euro. W Polsce niestety niedostępna, chyba że przekopie się Allegro.


Konsystencja:
W porównaniu do swojego poprzednika jest gęstsza i nie ucieka tak z rąk.
Jak dla mnie na plus :). 

Opakowanie:
Nie mam co do niego zastrzeżeń, a wręcz sądzę, że ułatwia wydobycie produktu.

Pojemność:
200ml

Skład:


Moja opinia:
  Tak jak polubiłam wersję z mlekiem waniliowym i papają, tak równie bardzo polubiłam wersję z masłem kakaowym i olejem kokosowym. Odżywka świetnie wygładza włosy niezależnie od tego na ile ją nałożę - kilka sekund czy kilka minut. 
  Używam jej praktycznie codziennie i nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo jest wydajna! Na moje długie włosy wystarczy mi na ponad miesiąc codziennego stosowania.
  Włosy dzięki niej lepiej się rozczesują, są miękkie i lśniące. Dawno nie miałam tak tanich i rewelacyjnych odżywek, które potrafią tak genialnie wygładzić włosy.
  Do tego ten zapach... Ach! Obie te wersje bardzo lubię i wiem, że będą zawsze lądować w moim koszyku gdy tylko będę w niemieckim DM! 



A Wy miałyście okazję wypróbować tę odżywkę? 

Mój zakupowy szał - PRIMARK I DM :) !

Witajcie Dziewczyny :),

  Dzisiaj bardzo krótko i na temat, ponieważ wrzucę link do filmu, który udało mi się wczoraj nagrać.
Otóż w poniedziałek byłam w Berlinie na zakupach. Oczywiście celem był Primark i DM :). W filmie możecie zobaczyć moje łupy i usłyszeć kilka przydatnych informacji o samym Primarku w Berlinie.


Zapraszam do obejrzenia mojego filmu :*

Moje włosowe eksperymenty - Garnier Olia 5.3.

Cześć Dziewczyny :),

  Ostatnio bardzo chciałam zmienić coś w swoim wyglądzie i oczywiście musiało paść na włosy. Do tego czynu posłużyła mi ostatnio kupiona farba Garnier Olia 5.3, którą pokazywałam Wam kilka postów niżej w moich zakupach.
 

  Do samej farby moja koleżanka dodała 12% utleniacza, który nieco rozjaśnił kolor. Niestety ciężko jest mi wychwycić aparatem mój aktualny kolor włosów (tzn. ten po farbowaniu), więc te rude tony nie są tak widoczne jak w rzeczywistości.
Z samego koloru jestem zadowolona, jednak jeśli mam przyznać to trochę żałuję tego eksperymentu ze względu na stan końcówek :(. A już miałam takie ładne i zadbane włosy...
Aktualnie zastanawiam się nad podcięciem z 5-6cm, ale naprawdę nie chcę tego robić.
Robię co mogę by odratować moje włosy, trzymajcie za to kciuki! :*



Ogólnie włosy po farbowaniu są bardzo błyszczące, ale i tak spokoju nie dają mi końcówki, które "krzyczą" w rękach.

A Wy co sądzicie o moim nowym kolorze?
Może macie jakiś sposób na zniszczone po farbowaniu końcówki?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...