Moje zużycia z sierpnia (film) !

Witajcie Dziewczyny :),

  Kartka w DM podobno zniknęła, więc mogę spać spokojnie! Cieszę się, że słowa nie zostały rzucone na wiatr i dotrzymano słowa. 
   Z tej radości od razu zachciało mi się nagrać kilka filmów, w tym m.in. Denko! Zapraszam do obejrzenia, komentowania i kciukowania. A już jutro wyniki mojego rozdania!!! Bądźcie czujne :).


Miłego oglądania :*

Ograniczenia dla Polaków w DM cz.2 !!!

Cześć Dziewczyny :),

  Część pierwsza tego postu wprowadziła niemały niesmak! Poczułyśmy się w pewien sposób dyskryminowane. Jak wiecie nie byłabym sobą gdybym zostawiła tę sprawę "tak o" i machnęła ręką.
Wiedząc sama po sobie, że często gęsto brałam powyżej 10 kosmetyków w DM postanowiłam walczyć! :D Nie po to w końcu jadę niecałe 3h w pociągu w jedną stronę by wziąć 10 kosmetyków, które zaraz się zużyją i wracać za 3 tygodnie po nowe.
   Siedząc wczoraj wieczorem w pracy tknęło mnie aby sprawdzić maila. Bingo, w mojej skrzynce jest mail od jednej z pracownic Drogerii DM :). Z niecierpliwością czekałam aż cały się załaduje i będę mogła zasiąść do lektury.
Nie owijając w bawełnę wrzucam poniżej list już przetłumaczony na polski.

"Droga Pani R******,

  Dziękujemy bardzo za Twojego maila.
  Market DM w Goerlitz znajduje się blisko polskiej granicy. Ponieważ wielu polskich klientów chce kupować więcej niż dostępna ilość ten market dał taką informację po polsku. 
  Zapewniamy, że ta informacja po polsku zapobiega komunikacyjnym problemom, nie oznacza ona dyskryminacji, ale serwis dla wszystkich polskich klientów. Bardzo żałujemy, że poczułaś się tak, dlatego usuniemy ten szyld natychmiast.
  Oczywiście jesteśmy zadowoleni, że możemy dostarczać nasze towary do wszystkich naszych klientów w ilości dostępnej na rynku i czekamy na naszych polskich klientów w naszym markecie w Goerlitz.

Pozdrawiam,
F.F."



I co o tym myślicie? 
Ja jestem bardzo ciekawa czy takowa kartka zniknie tak jak napisali.

Argan Oil, czyli zdecydowany ulubieniec włosowy ostatnich miesięcy.

Cześć Dziewczyny :),

  Już 21 września rozpoczynam kolejny semestr na kierunku Finanse i Rachunkowość. Swoją drogą nadal czekam na informację czy udało mi się załapać na stypendium :(.
 

  Dzisiaj przybywam do Was z krótką recenzją produktu, który jest moim zdecydowanym ulubieńcem. Piszę tę recenzję teraz, ponieważ osoby z kartą LifeStyle mogą ten produkt kupić dziś i jutro za 4,99zł !
O jakim produkcie mowa to już pewnie wiecie po tytule. Swój olejek otrzymałam na spotkaniu blogerek we Wrocławiu jakoś w czerwcu. I powiem Wam szczerze od samego początku mnie bardzo zainteresował!

Od producenta: 
"Nawilżające, regenerujące serum do włosów z olejkiem arganowym, jojoba i słonecznikowym. Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę. Zapobiega rozdwajaniu włosów i nadaje im miękkość. "

Sposób użycia:
Stosować na wilgotne lub suche włosy, nie spłukiwać.

Pojemność:
20ml

Skład:


Moja opinia:
  Jak wiecie to nie jest mój pierwszy olejek arganowy na końcówki włosów (pierwszy był Alverde), ale mogę smiało powiedzieć, że jest od niego lepszy. A powodów jest kilka!
Po pierwsze nie musimy się martwić z tym, że przetłuścimy swoje włosy i będą wyglądały jak niemyte przez co najmniej miesiąc. Olejek nałożony na wilgotne jak i na suche włosy sprawdza się tak samo dobrze!
Po drugie naprawdę świetnie nawilża co widzę po swoich końcówkach włosów. Nie są to już suche strąki, które wołały w palcach o regenerację. 
Po trzecie coraz lepiej jest pod względem dostępności, ponieważ to już nie tylko Hebe czy sklepy internetowe, ale i również SuperPharm. 
Po czwarte jest niesamowicie wydajny !!! Jeszcze wczoraj się zastanawiałam czy sobie go nie zakupić na tej promocji, ale gdy zobaczyłam swoją buteleczkę, gdzie zużyłam dopiero 1/4 (przez około miesiąc) to stwierdziłam, że nie ma to najmniejszego sensu.


Aktualnie Argan Oil znajduje się w moich ulubieńcach, o czym przekonacie się w moim nowym filmie na YT!


Ograniczenia dla Polaków w Drogerii DM cz. 1 !!!

Witajcie Dziewczyny :),


   Dzisiaj przychodzę do Was z trochę nie powiem szokującym postem i budzącym niesmak w nas Polakach. Jak też wiecie bądź i nie, tydzień temu byłam w Zgorzelcu wraz z Wiktorią i jej chłopakiem by poczynić zakupy w "Europejskim mieście" Goerlitz. Oczywiście będąc blogerkami urodowymi naszym celem był DM, a raczej dwa DM. No i wiadomo jakieś tam inne markety.
   Do pierwszego DM na Demianiplatz wpadłyśmy bez zastanawiania się. Wiktoria jak to Wiktoria najwięcej czasu spędziła przy regałach z kosmetykami do włosów, a ja błąkałam się po całym DM by uzupełnić swoje zapasy i sprawdzić czy na pewno wzięłam wszystko to co chciałam. Swoją drogą w DM kręci się bardzo dużo Polaków, ale jeśli mam być szczera nie ma się co dziwić (o tym w innym poście).
I nagle dało się słyszeć głosy Polaków "można wziąć tylko 10 kosmetyków!". Sobie myślę jakie 10?! Przecież byłam kilka dni wcześniej i nic takiego nie słyszałam i nikt nam nie liczył naszych zakupów.
   DM się wycwanił, nauczył się pisać wiadomości na kartkach po polsku i tak o to na wejściu wisiała kartka, że "od 15.08 na jedną osobę przypada 10 produktów/kosmetyków dziennie".
I faktycznie kobieta przy kasie skrupulatnie liczyła czy przypadkiem nie przekroczę jakże tej "szczęśliwej" liczby! Na moje szczęście było ich równo 10. A Wiktoria mając Ł. przy boku poratowała się podzieleniem zakupów na dwoje.
    Z ciekawości poszłyśmy zobaczyć czy podobna kartka wisi w DM na Berliner Straße i ewentualnie dokupić kosmetyki, których nie udało się dostać w poprzednim DM. Weszłyśmy zaskoczone, brak kartek, o wiele mniej ludzi, ale i też o wiele mniej towaru niż w poprzednim. Przy kasie nikt nie mówił "zehn", obsługiwano nas z uśmiechem. 
    Po powrocie stwierdziłam, że tego tak nie zostawię i chcę uzyskać odpowiedź dlaczego się tak nas "dyskryminuje", skoro na wjeździe do Goerlitz wisi wielka plansza jakie to miasto jest Europejskie i przyjazne. Oczywiście niemieckiego nie znam, więc napisałam po angielsku (mój angielski też nie jest najlepszy)... Opisałam całą sytuację i czekałam na odpowiedź i w zasadzie czekam nadal.
   Póki co otrzymałam odpowiedź, iż "ubolewają nad zaistniałą sytuacją i przekażą moją wiadomość wyżej". Jeżeli tylko dostanę odpowiedź od kogoś "wyżej" to dam Wam znać!!!


A Wy jak myślicie czy to dlatego, że dużo Polaków kupowało ich kosmetyki i sprzedawało w Polsce drożej? I jeżeli tak to dlaczego taka kartka wisi tylko w jednej z dwóch Drogerii? 

Edit: Rozmawiałam z Edytą , wychodzi na to, że kilka dni temu zmienili kartkę iż można wziąć maksymalnie 10 sztuk tego samego produktu. A skąd takie przypuszczenia?! Ponieważ na poprzedniej kartce widniał błąd w dacie, teraz go nie ma. Poczekam jeszcze na odpowiedź DM!!!

Recenzja podróbki Beauty Blendera prosto z drogerii DM!

Cześć Dziewczyny :),

   Jak już wiecie organizuję rozdanie, w którym do wygrania jest jajeczko Ebelin. Jednak do tej pory nie było na moim blogu recenzji tego cuda. Postanowiłam, że napiszę ją teraz byście wiedziały czy jajeczko jest warte zachodu ;).
 

  Swoje pierwsze jajeczko zamówiłam na stronie http://www.annacosmetik.pl/ , za jedyne 13,50zł. Kolejne już przywiozłam prosto z DM za 2,45€. 
Powiem szczerze byłam go bardzo ciekawa z racji tego, że na Beauty Blendera szkoda mi pieniążków i chciałam znaleźć jakiś tańszy zamiennik. Oczywiście nie mam porównania co do jakości i działania obu jajek, dlatego opowiem Wam tylko o Ebelin. 


Od producenta:
"Opis: Profesjonalna gąbeczka o kształcie jajka, lateksowa, antybakteryjna; dzięki niej bez problemu nałożysz podkład, korektor, bronzer w kremie czy też kremowy róż. Wskazówka: przed użyciem dokładnie zwilż gąbeczkę wodą."

Opakowanie:
Jajeczko otrzymujemy w plastikowym opakowaniu, które ma dwie naklejki zabezpieczające, więc mamy pewność, że nikt tam swoich łapek nie wkładał. 


Mycie:
Ja swoje jajeczko myję przed lub po każdej aplikacji mydełkiem pod chłodną wodą.

Dostępność:
Drogerie DM bądź sklepy internetowe/allegro!

Moja opinia:

Jajko używam już na pewno dobry miesiąc i pomału zaczynają być widoczne normalne ślady użytkowania (kilka malutkich dziurek). Jednak nie przeszkadza mi to w żaden sposób w użytkowaniu. 


Podróbkę Beauty Blendera oczywiście przed każdym użyciem zwilżam chłodną wodą, po czym wyciskam z niego jej nadmiar. 
Jeśli chodzi o aplikację to nie zauważyłam by pochłaniał więcej podkładu niż normalnie zużyłabym przy aplikacji np. pędzlem. Co oczywiście uważam za wielki plus!
Samo nakładanie należy naprawdę do przyjemnych rzeczy i efekt jaki uzyskuję nakładając podkład jajeczkiem przyprawia mnie o zachwyt (swoją drogą w ostatnim poście pokazywałam Wam film gdzie nakładam jajem krem BB, więc jeśli chcecie zobaczyć je w akcji to zapraszam post niżej). Dlaczego o zachwyt?! Ponieważ jajeczko pozwala mi utworzyć jakby "drugą skórę", o wiele lepiej mi się nim zakrywa wszelkie niedoskonałości. Stąd też cera wygląda moim zdaniem zdrowiej! Do tego jest mięciutkie i nie drapie ani trochę przy nakładaniu. I jeśli mam być szczera to powiem Wam jedno to jajo w 100% zastąpiło mój ulubiony pędzelek Hakuro H50s !!! 
Jeżeli będziecie miały kiedyś okazję go zakupić czy wypróbować to do tego zachęcam, ponieważ za około 10zł dostaniecie rewelacyjny produkt ! 


A może już macie swoje jajeczko Ebelin? 


Mało kosmetycznie, czyli 50 faktów o mnie!

Cześć Dziewczyny :),

   Ostatnio wiele z Was tworzy filmy i posty o sobie, a dokładnie "50 faktów o mnie". Podchodziłam do tego dość ostrożnie i sama do końca nie wiedziałam czy chcę tutaj pisać o sobie aż tyle. Jednak jestem tutaj już tak długo, że zasługujecie na to by poznać mnie trochę lepiej.
   Początkowo chciałam nagrać film, jednak nie wiem czy komuś by się chciało słuchać takiej paplaniny ;). Najwyżej dogram film i wtedy go tu zamieszczę. Teraz przejdźmy do dzieła!

1. Nienawidzę cebuli niezależnie od postaci jej podawania. Danie z cebulą zjem dopiero wtedy gdy każdy z kawałków wydłubię. Wiem paranoja :D.
2. Mam o 8 lat starszego brata, który mieszka w innym województwie (śląskie).
3. Mam uczulenie na jad owadów. Po ugryzieniu np. małego komara mam okropne bąble, które aż bolą :(.
4. Większość swojego życia tańczyłam m.in. hip hop, ale również taniec towarzyski i jazz.
5. W gimnazjum wygrałam Międzyszkolny Konkurs Tańca :).
6. Odkąd pamiętam chciałam prowadzić bloga i mieć kanał na YouTubie.
7. W gimnazjum byłam cheerleaderką Gwardii Wrocław.
8. Uwielbiam nasz Bałtyk. Jednak od kilku lat nie byłam nad naszym polskim morzem :(.
9. Nie lubię swojego nosa. W dzieciństwie nazywano mnie Pinokio ;/.
10. Gdy byłam mała miałam burzę loków dopóki mama nie zaprowadziła mnie do fryzjera.
11. W dzieciństwie nosiłam aparat na zęby. Nie za bardzo mi pomógł ;/.
12. Jestem strasznie uparta, ale i bardzo ambitna!!!
13. W gimnazjum czynnie brałam udział w życiu szkoły i klasy. Byłam nawet vice premierem szkoły, czyli zastępcą przewodniczącego.
14. W gimnazjum nadano mi tytuł Wolontariusza Roku :).
15. Uwielbiam książki Coben'a.
16. Na trzecie imię mam Oliwia.
17. Kiedyś pisałam wiersze, które wisiały na szkolnych korytarzach.
18. Nienawidzę upałów.
19. Miałam tylko raz w życiu czerwony pasek.
20. Uwielbiam róże (wiem trochę banalne).
21. Od 3 klasy podstawówki mam kota, takiego grubego i wrednego :)
22. Miałam złamaną rękę w łokciu kilka lat temu.
23. Jeszcze kiedyś skończę szkołę kosmetyczną, którą przerwałam jakiś czas temu.
24. Nie lubię być sama w domu.
25. Jestem bardzo wrażliwa.
26. Bardzo szybko przywiązuję się do ludzi.
27. Dzięki YouTube i blogowi poznałam mnóstwo fantastycznych osób!!!
28. Uwielbiam zakupy, nawet te w lumpach !
29. Bardzo bym chciała pracować w drogerii albo mieć swoją własną. 
30. Mam talent po tacie do malowania, ale bardzo rzadko to robię.
31. Uwielbiam jeździć autem, ale nie mam jak, bo go nie mam :(
32. Nie byłam dobrym uczniem w szkole nauki jazdy :D. Wjeżdżanie na chodnik, przerysowanie innego auta, ach że oni ze mną wytrzymali.
33. Pomimo tego, że mój tata pochodzi z gór nie umiem jeździć na nartach ani na desce.
34. Uwielbiam chodzić na grzyby!
35. Lubię jeździć na motorze, ale tylko jako pasażer ;).
36. Nie umiem żyć bez telefonu i facebook'a.
37. Kiedyś słuchałam rapu.
38. Jestem okropną kawoszką. Dzień bez kawy dniem straconym :)
39. Nie lubię ludzi sztucznych, udających kogoś kim nie są.
40. Nie mam drugiego imienia.
41. Nie mam talentu do malowania oczu :(
42. Nie lubię butów na obcasie. Chodzę w takich tylko wtedy gdy zmusza mnie do tego sytuacja.
43. Jestem osobą skromną, prostą i cichą. Kiedyś byłam zupełnym przeciwieństwem. Potrafiłam podejść do nieznajomego i klepnąć go w tyłek ;o
44. Nie lubię nosić pierścionków.
45. Kiedyś w jednym uchu miałam 4 dziurki, dziś mam 3. Musiałam niestety wyjąć kolczyka z chrząstki :(.
46. Nienawidzę robali i się ich boję :(.
47. Nie lubię koloru czerwonego.
48. Coraz częściej myślę nad przeprowadzką za granicę.
49. Uwielbiam podróżować i poznawać nowe miasta i zakątki. 
50. Jestem wielbicielką i nałogową pożeraczką Grejpfrutów. 


P.S. Recenzja dopiero w niedzielę, bo jutro wybywam :)!!! Dodatkowo przypominam o rozdaniu, które trwa do 31 sierpnia.


+ Test na żywo mojego nowego kremu BB prosto z Korei !

Rozdanie u Zauroczonej :) !!!

Witajcie Dziewczyny :),

  Jestem totalnie zalatana... Dopiero wróciłam do domu od kuzynek, a już jutro do pracy na 11 godzin. Nie stworzę dzisiaj nic nowego jak zakładałam, niestety.
  Jednak ostatnio obiecywałam Wam rozdanie, a ja słowa dotrzymuję! Jak już pisałam na facebook'u przywiozłam Wam coś z DM, ale oczywiście możecie liczyć na to, że dorzucę Wam też kilka innych dobroci. Może nie jest to coś sensacyjnego, jednak ja bez tego nie umiem żyć - Jajeczko Ebelin, czyli podróbka Beauty Blendera !!!


Warunki rozdania : 
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga

2. Polubić mój fanpage na Facebooku.

Dodatkowo możesz:
- zasubskrybować mój kanał na YT + 2 losy 
- umieścić baner na pasku bocznym (podlinkowe zdjęcie) + 1 los
-powiadomić o rozdaniu w notce (zdjęcie z linkiem do mojego bloga) + 1 los
- umieścić mój blog w blogrollu + 1 los
- powiadomić na facebooku o rozdaniu (link) + 1 los

O wynikach rozdania poinformuję Was do 7 września!!!
Sponsorem nagród jestem ja, czyli Zauroczona-kosmetykami.

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Polubiłam na fb jako (nazwa bądź imię i pierwsza litera nazwiska):
E-mail: 
Zasubskrybowałam na YT jako: TAK/NIE + nick
Umieściłam baner w pasku bocznym: TAK/NIE + link do bloga
Powiadomiłam o rozdaniu w notce: TAK/NIE + link do notki
Umieściłam Twój blog w blogrollu: TAK/NIE
Powiadomiłam na facebook'u o rozdaniu: TAK/NIE +link

Rozdanie trwa do 31 sierpnia do godziny 00:00 ! Oczywiście nagrody wysyłam osobą zamieszkałym na terenie Polski !


Haul z DM i nie tylko !!!

Witajcie Dziewczyny :),

   Dzisiaj chciałam przyjść do Was z postem filmowym, ponieważ będą to filmy pochodzące z mojego kanału i Arlety. Razem z Arletą i jej koleżankami byłyśmy w piątek w Görlitz na zakupach. Wiadomo, że naszym głównym celem było DM, a raczej dwa DM :D.
   Okej bez zbędnego gadania odsyłam Was do filmów!



Bardzo się cieszę, że mogłam w końcu poznać face to face Arletkę :). Jest absolutnie tak pozytywną, ciepłą i miłą osobą jaką jest w swoich filmach. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz uda nam się spotkać!!!

P.S. NIE ZAPOMNIAŁAM TEŻ O WAS I PRZYWIOZŁAM WAM COŚ Z DM :). SZYKUJCIE SIĘ NA ROZDANIE!!!

W poszukiwaniu idealnego matu, czyli o pudrze All About Matt !

Cześć Dziewczyny :),

  Ostatnio na moim blogu posty pojawiają się rzadziej, ponieważ siedzę głównie w pracy albo jestem najzwyczajniej poza domem. Niestety nie mam laptopa by być z Waszymi blogami i oczywiście swoim na bieżąco. Nigdy nie przypuszczałabym. że przerwy moimi postami będą wynosić 4-5dni, ale teraz już wiem jak ciężko jest godzić pracę i inne obowiązki z blogiem.
  Dzisiaj chciałabym przyjść do Was z recenzją pudru, który kupiłam z czystej ciekawości i ze względu na dość pochlebne opinie. Jako posiadaczka naprawdę tłustej cery szukam dobrego matu szczególnie w okresie wakacyjnym. Czy ten okazał się strzałem w dziesiątkę?!


Co o kosmetyku mówi producent ?

"Ujednolica i matuje cerę! Transparentny, sypki puder nałożony na podkład matuje skórę i ujednolica makijaż. Poręczne opakowanie zawiera malutkie otwory dozujące odpowiednią ilość pudru.  Bez efektu świecenia przez cały dzień. Dopasowuje się do każdego odcienia skóry."

Skład: 
Aluminum Starch Octenylsuccinate, Polyethylene, Disodium EDTA, Sodium Dehydroacetate, Butylparaben, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben

Cena i pojemność: 
11,0 g / 14,99zł


Czy tak naprawdę 'Essence All About Matt' matuje na cały dzień ?

Powiem szczerze chyba nie ma pudru, który by był w stanie okiełznać moją tłustą cerę i naprawdę dać całodniowy mat. Zresztą jak dla mnie nie jest to w ogóle możliwe.
Matuje moją cerę tak porządnie na jakieś 4-5h, po tym czasie błyszczy mi się już głównie nos, później dołączają policzki, broda i czoło. Jednak przykładałam sobie wtedy chusteczkę bądź bibułki matujące by pochłonęły sebum.

Jak się mają inne obietnice producenta do rzeczywistości?

Na pewno zgodzę się z tym, że ujednolica makijaż, jednak trzeba uważać przy aplikowaniu, ponieważ można z nim przesadzić i wybielić sobie nienaturalnie twarz.
Samo opakowanie nie jest jak dla mnie poręczne, ponieważ puder się wysypuje kiedy chce i ile chce. Dlatego osobom, które szukają pudru typowo do torebki to polecam wersję kompaktową 'All About Matt'. Minusem jak dla mnie jest brak jakiejkolwiek gąbeczki co jest często spotykane w przypadku pudrów.
Oczywiście potwierdzam, że dopasowuje się do każdego odcienia skóry. Za to uwielbiam pudry transparentne.


Moja opinia ciąg dalszy:

Na pewno jeszcze nieraz sięgnę po ten puder. Jak dla mnie to jeden z lepszych pudrów jakie miałam pod względem matowienia mojej buzi. Posiadaczkom cer tłustych ciężko jest znaleźć dobry puder, który naprawdę okiełzna błyszczenie. Dlatego też nauczyłam się nie wymagać całodniowego matu. 
Te 4-5 godzin jak dla mnie jest ogromnym osiągnięciem, ponieważ normalnie pudry matują moją buzię na 2 godziny. Jest do drugi puder, który naprawdę podbił moje serce (pierwszym z nich był Bambusowy z BU). Z czystym sumieniem polecam i planuję zakup wersji kompaktowej do torebki :).

Dla osób zainteresowanych znajdziecie go wszędzie tam gdzie jest szafa Essence, czyli m.in. w Naturze.

Tangle Teezer, moje 5 groszy o sławnej szczotce.

Witajcie Dziewczyny :),

  Pogoda nas rozpieszcza aż za bardzo mam wrażenie. Upałów nienawidzę, więc niesamowicie tęsknię za temperaturą 25-26 stopni. Wiem, wiem nic tylko narzekam. Jednak w taką pogodę nic się nie da zrobić oprócz siedzenia przed wiatrakiem.
   Dzisiaj jednak zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że dorzucę swoje 5 groszy na temat jakże znanej Tangle Teezer. Ten sławny plastik obiegł już chyba całą blogosferę!


Co mówi producent o swoim "dziele"?

Producent opisuję swoją szczotkę jako najlepszy innowacyjny produkt pod względem działania, tzn. bezboleśnie rozczesuje "kołtunki", masuje skórę głowy oraz nie niszczy struktury włosa. Szczotka jest podobno uniwersalna, niezależnie od rodzaju włosów. 

Czy fenomen tej szczotki to świetna reklama czy może rewelacyjne działanie?! 


Czy można tu w ogóle mówić o jakiejś reklamie?! W końcu w telewizji nie było spotów, na mieście nie mijałam bilbordów, internetowe wyskakujące reklamy również mnie nie nękały. Dobrą reklamę zrobiłyśmy my, blogerki. Śmiem twierdzić, że gdyby nie nasze posty, nie nasze ochy i achy nikt by nie wiedział o tym kawałku plastiku, który stworzył niejaki Shaun P.
Nie mniej jednak przejdźmy do działania. Jak wiecie jestem posiadaczką prostych, no może lekko falowanych strąków. Więc wypowiem się jako posiadaczka takich włosów. Szczotka zrobiła na mnie wrażenie pod względem rozczesywania mokrych włosów (chociaż są opinie, że nie powinno się czesać mokrych włosów) robi to tak bezboleśnie iż miałam odczucie "głaskania" włosów, a nie ich czesania. Przy suchych włosach radzi sobie równie dobrze, ale zdarza się jej nieraz szarpnąć jakiegoś upierdliwego "kołtuna". Na pewno w porównaniu do mojej poprzedniej szczotki jest delikatniejsza!
Służy mi również pomocą w przypadku olejowania włosów, ponieważ pozwala mi rozprowadzić olej na najgłębszych zakamarkach na mojej głowie. 

A czy są jakieś wady tego fenomenu wśród szczotek?


Ja zauważam na pewno kilka. Dwie największe i dwie takie tyci tyci. Pierwszą podstawową jest fakt, że ząbki pomału zaczęły się wykrzywiać pomimo iż przechowują ją ząbkami do góry i nie poniewieram w swej ogromnej torbie. Trochę mnie to martwi, bo cena szczotki nie należy do najniższych (ok.40zł) - druga wada!
Te wady tyci, tyci to, to że szczotka lubi łapać wszelki brud i kurz. Na około lubi się osadzać ciemny nalot, więc nie pozostaje nam nic innego jak częste mycie (swoją drogą podobno częste mycie skraca życie). Druga wada tyci, tyci to właśnie mycie. By dostać się do samego środka szczotki i ją porządnie wymyć potrzebna nam jest stara szczotka do zębów i odrobina szamponu np. dla dzieci. Ja wylewam odrobinę szamponu, po czym szoruję szczotką każdy zakamarek Tangle Teezer'a pod wodą. 
*P.S. Chyba zapomniałam o dostępności, ale w moim mieście jest hurtownia Styler gdzie mogę dostać ją stacjonarnie!

Pozostałe plusy według mnie:
- ogromny wybór kolorów, nawet bym rzekła przeogromny! Różowa, pomarańczowa, fioletowa, a może fioletowo-pomarańczowa?! Każda z Was znajdzie coś dla siebie :).
- przeróżne wersje: Salon Elite (podstawowa), wersja kompaktowa (do torebki) czy Aqua Splash (wodoodporna). 

A czy Wy macie już swoją szczotkę TT ? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...