#HAUL wyprzedaże, kosmetyki, wymianka!

Cześć Dziewczyny :),

  Dzisiaj naprawdę luźny post. Nie miałam czasu by stworzyć jakąś recenzję ze względu na remont w domu i na egzamin z rachunkowości finansowej, który mam w sobotę (jutro). Oczywiście recenzje się niedługo pojawią, ale po ostatnim poście Agusiak747 stwierdziłam, że z chęcią i ja pokażę swoje "zdobycze".
  W ostatnim czasie poczyniłam zakupy ciuchowe jak i kosmetyczne oraz sporo kosmetycznych rzeczy zgarnęłam przy ostatnim spotkaniu blogerek (chodzi mi tu głównie o wymiankę).

  Zacznę może od zakupów ciuchowych, bo ich jest zdecydowanie mniej.
W H&M ostatnio skusiłam się na dość elegancki krój bluzki z błyszczącą (srebrną) nitką. Miałam ją już na spotkaniu blogerek we Wrocławiu. Bardzo ją lubię ze względu na krój i na to, że jest luźna.
Cena - 30zł na wyprzedaży.


 Wczoraj jeszcze wybrałam się z Wiktorią z bloga http://hair-and-food.blogspot.com/ na małe zakupy i tak przepadł już mój bon od brata do H&M. Ostatnia rzecz jaką kupiłam za bon w H&M to spodnie za 49,90zł.


Potrzebowałam ciemnych spodni, bo ostatnio uświadomiłam sobie, że mam tylko same jasne jeansy. Na lato fakt rewelacja, ale lubię mieć w swojej szafie przynajmniej jedną parę ciemnych, czarnych klasycznych jeansów.

Na H&M się oczywiście nie skończyło, bo jeszcze uderzyłyśmy z Wiktorią do New Yorker'a gdzie kupiłam bluzkę za 19,95zł. Zawrotna cena prawda?!


Moją uwagę przykuły żywe kolory/wzory na czarnym tle i do tego ten zameczek :). Bardzo lubię zamki jako wstawki przy bluzkach.

   Przejdę teraz do łupów kosmetycznych, które zakupiłam bądź te, które przygarnęłam przy ostatnim spotkaniu blogerek jako wymiankę.
Odkąd Agusiak747 pokazała na swoim blogu i zachwalała jajko Ebelin (DM) stwierdziłam, że muszę je mieć. Oczywiście to nie była bezpodstawna zachciewajka. Potrzebowałam czegoś oprócz pędzla do podkładu. Za jajeczko zapłaciłam 13,50zł i powiem Wam, że do złudzenia przypomina oryginał w postaci BB. Już kilka osób na moim facebook'u myślało, że to BB!


Drugi zakup też będzie z kategorii akcesoria do malowania (też trochę Agusiak się przyczyniła). W Pepco zakupiłam pędzel W7 do rozcierania cieni/blendowania za 7,99zł. Jest mały, ale bardzo precyzyjny. Za taką cenę myślę, że warto się skusić!
Do wyboru jest jeszcze kilka pędzelków, nie tylko ten!


Na sam koniec pokażę Wam kosmetyki, które zgarnęłam z wymianki na spotkaniu. Głównie są to kosmetyki do Agusiak747, ale jest też kilka podebranych innym dziewczynom :).


Miałyście może coś z tych rzeczy? Sprawdziły się u Was czy niekoniecznie? 

P.S. Zakładam chyba klub "Nie daj się wyprzedażom" :D ! Kuszą, kuszą i jeszcze raz kuszą. 
Któraś z Was już popłynęła na wyprzedażach?

Test na żywo suchego szamponu Batiste XXL Volume !

Witajcie Dziewczyny :),

  Przy ostatnim poście o szamponach Batiste pisałam, że pojawi się w tygodniu test na żywo. Jak obiecałam tak robię i odsyłam Was do filmu z testem na żywo i z krótką recenzją :).


  Mam nadzieję, że film okażę się być przydatny i przypadnie Wam do gustu! 
Pozdrawiam :*

I Wakacyjne Spotkanie Blogerek Urodowych we Wrocławiu.

Hej Dziewczyny :),

  Przede mną jeszcze dwa albo trzy egzaminy (jeśli nie zaliczyłam mikroekonomii), a reszta póki co do przodu. By trochę zapomnieć o egzaminach i się zrelaksować udałam się wczoraj na spotkanie blogerek, które odbyło się we Wrocławiu.
  Dziewczyny spisały się na medal! Świetna organizacja, doborowe towarzystwo, idealne miejsce z dobrym jedzeniem i przemiłą obsługą! Kiedyś sama organizowałam podobne spotkanie, więc wiem, że nie jest to łatwe! Dziękuję Wam raz jeszcze :*.
  Od razu mówię, że nie miałam przy sobie aparatu, dlatego większość zdjęć będzie kradziona od pozostałych dziewczyn bądź jakości telefonicznej. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie! :)

(druga część stołu)

 W przypadku takich spotkań ciężko jest by każdy z każdym pogadał, dlatego ja głównie konwersowałam z dziewczynami, które siedziały najbliżej mnie tzn. Agusiak747, Anitk4, Kolorowy Pieprz, Iwona, Andżelika i Magda! Swoją drogą Agusiak to dobry kompan do jedzenia (wiem to po Opolu :D), a we Wrocławiu przekonałam się o tym ponownie (ach te pojemne żołądeczki <3). 

(mój kompan do jedzenia :D)

(mój kompan do jedzenia part 2)

Ogólnie bardzo się cieszę, że mogłam poznać resztę dziewczyn, ponieważ na poprzednich spotkaniach nie było mi to dane! Do tego poznałam w końcu Anitkę, którą już spory czas znałam tylko i wyłącznie z bloga!

(tutaj ja i Anitka)

Po wymiankach wróciłam do domu kilka kilogramów cięższa, nie wspominając o prezentach od Sponsorów. Moje pudełko na zapasy oficjalnie nie domyka się :(. Chyba pora zacząć jeść kosmetyki!
Wracając z Wiktorią do domu autobusem zajęłyśmy 4 miejsca (to chyba gorzej niż kobiety w ciąży?!). Mina ludzi w autobusie była bezcenna! :D Swoją drogą kiedy uderzamy na shopping do Magnolii Wiktorio? :>

(mój test lip tinta z Bell)

(od lewej: Patrycja (wiecie, że otworzyła swój sklep internetowy http://cytrynowa.pl/ ) i Iwona - razem studiujemy FiR na tej samej uczelni)

(od lewej: Magda i Andżelika)

(w czarnej sukience skupiona Wiktoria)

Na deser nie pozostało nic innego jak "gifty" od sponsorów. Ilość przeraża mnie do teraz ;o ... 



D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę jeszcze raz Dziewczyny :) i do następnego! 



Suche szampony Batiste!

Witajcie Dziewczyny :),

   Dzisiaj będzie post o moim ulubieńcu ostatniego miesiąca, a raczej ulubieńcach. Zanim jednak o nich opowiem muszę się Wam pochwalić, że póki co wszystkie egzaminy i kolokwia mam pozaliczane :). Jeśli w tym semestrze obejdzie się bez poprawek będę z siebie przeogromnie dumna! Przede mną dwa najgorsze egzaminy także trzymajcie kciuki. Zaraz po sesji mam wesele kuzynki i zupełnie nie wiem czy wrzucić im kasę do koperty czy wymyślić jakiś oryginalny prezent. Może Wy macie jakiś pomysł?!
 

   Suche szampony zaczęły się pojawiać na półkach drogerii już kilka lat temu. Przeróżne firmy zaczęły tworzyć swoje suche szampony, ale często z marnym efektem. O szamponach Batiste usłyszałam po raz pierwszy ok. roku temu. Zapragnęłam je mieć, jednak powiem otwarcie dostępność zniechęcała.
   Swój pierwszy szampon Batiste kupiłam na Targach Kosmetycznych, które odbywały się w kwietniu w moim mieście (we Wrocławiu). Wtedy to skusiłam się na dużą wersję wiśniową i małą oryginalną.
Do tego ostatnio mam możliwość testowania dwóch innych szamponów Batiste XXL Volume i Dark (dla brunetek). Postanowiłam o każdej z tych wersji napisać co nieco bądź jak kto woli wtrącić swoje 5 groszy.


Zacznę od XXL Volume, którą pokochałam i wiem, że będzie ze mną na zawsze (no chyba, że wycofają, ale tego radzę nie robić :D). Jest to szampon z dodatkiem lakieru, wręcz bym powiedziała ogromnej ilości lakieru. Jednak efekt jaki pozostaje na włosach jest rewelacyjny! Włosy są przez cały dzień świeże, uniesione i na swoim miejscu! Lubię go używać nie tylko do odświeżenia włosów, ale i do dodania im objętości. W obu przypadkach sprawdza się rewelacyjnie!


Dark & Deep Brown jest to wersja dla brunetek, która ma za zadanie nie pozostawiać na włosach tego białego pyłku. Fakt nie pozostawia tego pyłku, ponieważ w tym wypadku pyłek jest ciemny! Niestety nieraz złapałam się na tym, że psikając włosy w okolicach twarzy ten ciemny pyłek osadzał się właśnie na twarzy. Ogólnie szampon fajnie odświeża włosy, jednak nie jest to taki efekt jak w przypadku XXL Volume.


Cherry jest to jedna z wersji zapachowych jakie oferuje nam Batiste. Zapach na lato w sam raz! Tak jak poprzednicy fajnie sobie radzi z odświeżaniem włosów, ale nie jest to jakiś efekt długotrwały. Zapach utrzymuje się przez jakiś czas na włosach co mi się osobiście bardzo podoba.


Wersja Original - u mnie jest to wersja mini, w sam raz do torebki. Zapach lekko cytrusowy, bardzo świeży. Dla kogoś kto nie lubi duszących zapachów uważam, że jest idealny! Również jak poprzednicy świetnie odświeża włosy i nieraz w ciągu dnia lubię sobie nim popsikać grzywkę czy włosy najbliżej twarzy.

Wszystkie te wersje Batiste bardzo lubię, jednak nie ukrywam chyba najbardziej XXL Volume przez to, że naprawdę świetnie unosi włosy przez co optycznie dodaje objętości. Także w 100% ratuje moje przyklapnięte, "ulizane" włosy!
Na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje z ciekawości! Swoją drogą mają być niedługo dostępne na półkach drogerii, także nie mogę się doczekać!

A Wy macie swoich ulubieńców wśród Batiste? Czy może preferujecie inne marki? 

P.S. Już po weekendzie na moim kanale będzie film z testem na żywo i oczywiście ze sławnym Batiste! A póki co zapraszam na mój nowy film: 


Moja aktualna kolekcja pędzli + kilka nowości!

Witajcie Dziewczyny,

  Od razu mówię, że nie mam żadnego "kryzysu" czy wątpliwości jeśli chodzi o blog. Cisza, która tu panowała to wynik sesji, a raczej kumulacji kilku egzaminów w jednym czasie. Nie jest łatwo pogodzić naukę, dom i inne obowiązki. Dlatego na jakiś czas zniknęłam z bloga. Mam nadzieję, że ostatni raz :). Jednak jak już kiedyś mówiłam wolę pozaliczać wszystko w pierwszym terminie by mieć później spokój i więcej czasu!
  Dzisiaj będzie post z moim aktualnym pędzlowym zbiorem bądź jak kto woli mini arsenałem ;). Dlaczego Mini?! Otóż swoją przygodę z malowaniem rozpoczęłam dość niedawno i ta kolekcja się ciągle rozrasta. Przybywają nowe pędzelki dlatego chciałam Wam pokazać jak to aktualnie się prezentuje.
Co prawda dopiero przed sekundą wyprałam pędzle, więc na zdjęciu pouśmiechają się do Was brudaski, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie!
 
  W mojej kolekcji goszczą 3 firmy: Hakuro, EcoTools i Essence. Wszystkie te firmy cenię, jednak najbardziej chyba Hakuro. Jak dla mnie to rewelacyjne pędzle za niewygórowaną cenę i do tego oferują nam ogromny wybór.
   Ja mam aktualnie 3 pędzle Hakuro, ale planuję powiększyć tę liczbę po jakimś większym zastrzyku gotówki. Moje pędzle to: H50s (klik!), H15 i H85. Ze wszystkich trzech jestem bardzo zadowolona i moja miłość do Hakuro wciąż rośnie!


  Druga zaraz po Hakuro jest według mnie EcoTools. Pisałam już o tych pędzelkach recenzje (tutaj!). Bardzo je lubię i w tym zestawie jeden pędzelek kosztował ok.8zł, więc za taką cenę to naprawdę rewelacja! Są mięciutkie jak Hakuro, więc nie drapią naszej buzi podczas malowania. Ja mam 4 pędzelki: Baby Kabuki, Pędzel do pudru, pędzel do nakładania/blendowania cieni i do korektora!


  Ostatnia firma to Essence do zdobycia w drogeriach Natura. To były moje pierwsze pędzle i powiem Wam, że mam do nich ogromny sentyment. Pomimo tego, że nie są tak miękkie jak Hakuro czy EcoTools bardzo je lubię. W swoim przedziale cenowym śmiem twierdzić, że królują i dla każdego kto zaczyna swoją przygodę z malowaniem polecam.


A jak Wasze kolekcje pędzli? Jakie firmy Wy polecacie?

  Na sam koniec chciałam Wam pokazać kilka nowości z mojej szafy :). Jak wiecie dostałam bon upominkowy na urodziny od mojego brata i jego żony do H&M <3 i tam kupiłam póki co tylko spodenki, które były na wyprzedaży za 20zł. Wiem, że na zdjęciu wyglądają na szare, ale są czarne :).


Już planuję kolejne zakupy w H&M, bo wypatrzyłam kilka fajnych bluzek (ach ten bon)! Kolejny cel na mojej mapie zakupowej to było C&A gdzie królują koszulki z napisem "I'm in love with a blogger". No i powiedzcie mi jak tu można przejść obojętnie?! Koszulka, która w pewien sposób mnie charakteryzuje i mówi co nieco o mnie musiała być moja. Cena ok. 28zł. Zresztą krój w sam raz na lato!


Ostatnia rzecz to komplet, który zakupiłam u mojej koleżanki. Jakiś czas temu miałam urodziny i Ala dała mi w prezencie zrobiony przez siebie komplet z kryształkami Swarovskiego w kolorze różowym. Tak mi się spodobał, że skusiłam się na wersję "multi" z większymi oczkami. Moja mama też padła ofiarą dzieł Ali i zakupiła komplet w kolorze czerwonym :).


A teraz zabieram się za nadrabianie zaległości w Waszych blogach :).

Moje nowe filmy na YT w ostatnim czasie :)



Nowość Tisane Suntime na ustach wszystkich!

Witajcie Dziewczyny :), 

   Dzisiaj post typowo dla miłośniczek balsamu w słoiczku do ust Tisane, ale oczywiście zapraszam wszystkich do recenzji.
   Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania nowości firmy Herba Studio - pomadki Tisane Suntime! Jak sama nazwa wskazuje pomadka w klimacie letnim oprócz wysokiego SPF30 sam zapach jest bardzo letni. Mi osobiście kojarzy się z przekolorowym lodem z lat dziecięcych - ZAPP'em (swoją drogą Algida go znów wprowadziła do sklepów, ale ja nadal go nigdzie nie widziałam :( ).
Zapach jest tak obłędny, że mogę wąchać pomadkę godzinami - uzależnia serio! Jednak to nie recenzja zapachu, a całego produktu, więc przejdę dalej.


Od producenta: 
"Kosmetyk naturalny przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust z filtrem UVA/UVB SPF 30.

Działanie:
  • Chroni usta przed skutkami silnego nasłonecznienia.
  • Chroni usta przed niekorzystnym wpływem czynników atmosferycznych.
  • Regeneruje naskórek ust uszkodzony wskutek działania słońca, wody, wiatru, zimna, zimna oraz opryszczki.
  • Wygładza, nawilża, odżywia usta szorstkie i spierzchnięte."

Pojemność i cena:
4,3g/ok.12-13zł!



Stosowanie:
Pomadkę nakładać na usta każdorazowo przed wyjściem na zewnątrz przy silnym słońcu, wietrze, deszczu, zimnie. Powtarzać aplikację w razie potrzeby szczególnie po posiłkach.

Skład:

Składniki aktywne:
Dwutlenek tytanu, filtr UV, ekstrakty ziołowe, miód, olej z oliwek, olej rycynowy, masło karite, masło kakaowe, wosk pszczeli, witamina E. Brak parabenów!

Moja opinia:
Jak wiecie zakochałam się w tym zapachu, jako miłośniczka lodów ZAPP nie umiem powiedzieć nic złego na temat zapachu.
Samo działanie jest dla mnie naprawdę świetne! Usta są przez długi, długi czas nawilżone, nie pierzchną i nie czuję potrzeby oblizywania ich by je choć trochę nawilżyć. Także i w tej wersji Tisane mnie zadowala w 100%. Co prawda nie miałam okazji sprawdzić jak działa przy opalaniu, bo słońca nie ma... Niestety!
Jedyny mankament jaki zauważam to, to że bieli lekko usta, ale to kwestia tak wysokiego SPF, więc jestem w stanie jej to wybaczyć. W końcu chroni usta!
Opakowanie jest naprawdę porządne. Pomadka zatrzaskuje się i nie ma obaw, że w torebce nam się rozwali. 
Pomadkę zakupimy w aptekach i zapewne w Hebe i Naturze, ale jeszcze nie miałam okazji sprawdzić czy są już tam dostępne. Na doz.pl pomadki już są w każdym bądź razie. 
Podsumowując bardzo polecam i na lato i na zimę! A teraz uciekam "narkotyzować" się jej zapachem :).


Ogólna ocena 10/10!

P.S. Jak ktoś jeszcze nie widział na moim kanale pojawił się Haul, który Wam obiecywałam :). Poza tym dzisiaj pojawię się na live z Heruuine ok. 20! Link wrzucę na mój fanpage na fb!


A czy Wy jesteście miłośniczkami Tisane? 

Tanie, a dobre czyli pomadki Eliksir!

Cześć Dziewczyny :),

  Chciałam bardzo podziękować za życzenia pod poprzednim postem! W ogóle dziękuję też innym blogerkom i vlogerkom, które składały mi życzenia na facebook'u! :*
  Dzisiaj już przychodzę do Was jako 21 latka. Tak sobie rano stwierdziłam, że pora na post z kolorówki. Wybór padł na sławne Eliksiry Wibo, wiem, że o nich już tyle zostało powiedziane, ale postanowiłam dorzucić swoje 5 groszy.


Może zacznę od tego co mówi sam producent o swoim "dziele":

  • nie wysusza ust i dodatkowo sprawia, że stają się aksamitnie miękkie
  • trwalsza niż błyszczyk
  • najmodniejsze odcienie sezonu

Nabłyszczająca formuła pomadki  zapewnia ustom nawilżenie nadając im soczysty kolor. W kolekcji znajduje się 8 modnych i klasycznych odcieni – wystarczy wybrać jeden z nich dla siebie i czarować pięknym uśmiechem. W palecie kolorów znajdą się odcienie różu, brązu i czerwieni. Lekka konsystencja pozwala na łatwe rozprowadzenie się koloru tworząc ochronną powłokę na ustach by prezentowały się nie tylko pięknie ale i zdrowo.

(źródło http://wibo.pl)


   Ja z całej kolekcji mam tylko dwa odcienie i są to: 06 i 07. Oba te Eliksiry to odcienie różu mniej bądź bardziej nasycone. Ja ogólnie preferuję róż na ustach w różnych odcieniach niż odważne czerwienie!
Te pomadki kupiłam zaraz po tym gdy Wibo wprowadziło je do swojej szafy na jakiejś promocji po ok.5-6 zł. W regularnej cenie raczej bym jej nie kupiła!
   Pomadki Wibo mają bardzo charakterystyczny zapach - lekko słodkawy, ale bardzo przyjemny. Mimo tego, że ich formuła jest nawilżająca nie łamią się jak sławne pomadko-błyszczyki z Celii i nie zauważam by się "topiły" czy pociły. Same opakowania są dla mnie tandetne przypominają jakiś produkt no name z targu. Do tego napis Eliksir starł się po tygodniu od zakupu i tak naprawdę gdyby nie nalepka niektórzy mogli by nie wiedzieć co to w ogóle za pomadka!
   Jednak nie będę się rozwodzić nad opakowaniem i przejdę do najważniejszego, czyli do działania! Pomadka faktycznie świetnie nawilża usta, polecam ją w szczególności dla osób, które mają suche usta jak ja! Nie podkreśla załamań na ustach co też jest dla mnie ważne. Sama pomadka nie utrzymuje się jakoś długo na ustach, ale nie ma się co dziwić nie ma formuły długotrwałej. Chociaż ostatnio spokojnie miałam ją na ustach ok. 3-4 godzin (wcześniej nałożyłam na usta nową pomadkę Tisane).
Ogólnie polecam każdemu kto szuka fajnej, nie wysuszającej pomadki w modnych odcieniach! Ale lepiej zapolować na promocję :).


Ogólna ocena 9/10! 
Podsumowując: Na pewno jeszcze nieraz po nie sięgnę, gdy obecne wyzeruję. To naprawdę fajny produkt dla osób, które nie przepadają za błyszczykami, a pozostałe szminki wysuszają im usta i podkreślają wszelkie mankamenty. 
Dostępne tylko i wyłącznie w Rossmannie! 
Pojemność: 4,2g

A Wy macie swoje Eliksiry ? :)

Dzisiaj moje urodziny... ;)

Witajcie :),

  Właśnie obchodzę dziś 21 urodziny, a jednocześnie drugie odkąd prowadzę bloga! Czas leci przeokropnie... Jednak lubię takie okazję do świętowania, szczególnie gdy można wybrać nowy smak tortu - bueno ach !
   Chciałam podziękować wielu osobom za życzenia, słodycze i prezenty! :)

Pierwszy prezent już widziałyście, to moja TT :)


Drugi dostałam dziś od Alicji, o której już nieraz tu wspominałam czy na fejsie. Ala robi biżuterię, dlatego w prezencie dostałam komplet Swarovski. 


Resztę prezentów zaprezentuję Wam później, bo przede mną impreza rodzinna ;).

A Wy też lubicie świętować swoje urodziny ? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...