Tangle Teezer, moje 5 groszy o sławnej szczotce.

Witajcie Dziewczyny :),

  Pogoda nas rozpieszcza aż za bardzo mam wrażenie. Upałów nienawidzę, więc niesamowicie tęsknię za temperaturą 25-26 stopni. Wiem, wiem nic tylko narzekam. Jednak w taką pogodę nic się nie da zrobić oprócz siedzenia przed wiatrakiem.
   Dzisiaj jednak zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że dorzucę swoje 5 groszy na temat jakże znanej Tangle Teezer. Ten sławny plastik obiegł już chyba całą blogosferę!


Co mówi producent o swoim "dziele"?

Producent opisuję swoją szczotkę jako najlepszy innowacyjny produkt pod względem działania, tzn. bezboleśnie rozczesuje "kołtunki", masuje skórę głowy oraz nie niszczy struktury włosa. Szczotka jest podobno uniwersalna, niezależnie od rodzaju włosów. 

Czy fenomen tej szczotki to świetna reklama czy może rewelacyjne działanie?! 


Czy można tu w ogóle mówić o jakiejś reklamie?! W końcu w telewizji nie było spotów, na mieście nie mijałam bilbordów, internetowe wyskakujące reklamy również mnie nie nękały. Dobrą reklamę zrobiłyśmy my, blogerki. Śmiem twierdzić, że gdyby nie nasze posty, nie nasze ochy i achy nikt by nie wiedział o tym kawałku plastiku, który stworzył niejaki Shaun P.
Nie mniej jednak przejdźmy do działania. Jak wiecie jestem posiadaczką prostych, no może lekko falowanych strąków. Więc wypowiem się jako posiadaczka takich włosów. Szczotka zrobiła na mnie wrażenie pod względem rozczesywania mokrych włosów (chociaż są opinie, że nie powinno się czesać mokrych włosów) robi to tak bezboleśnie iż miałam odczucie "głaskania" włosów, a nie ich czesania. Przy suchych włosach radzi sobie równie dobrze, ale zdarza się jej nieraz szarpnąć jakiegoś upierdliwego "kołtuna". Na pewno w porównaniu do mojej poprzedniej szczotki jest delikatniejsza!
Służy mi również pomocą w przypadku olejowania włosów, ponieważ pozwala mi rozprowadzić olej na najgłębszych zakamarkach na mojej głowie. 

A czy są jakieś wady tego fenomenu wśród szczotek?


Ja zauważam na pewno kilka. Dwie największe i dwie takie tyci tyci. Pierwszą podstawową jest fakt, że ząbki pomału zaczęły się wykrzywiać pomimo iż przechowują ją ząbkami do góry i nie poniewieram w swej ogromnej torbie. Trochę mnie to martwi, bo cena szczotki nie należy do najniższych (ok.40zł) - druga wada!
Te wady tyci, tyci to, to że szczotka lubi łapać wszelki brud i kurz. Na około lubi się osadzać ciemny nalot, więc nie pozostaje nam nic innego jak częste mycie (swoją drogą podobno częste mycie skraca życie). Druga wada tyci, tyci to właśnie mycie. By dostać się do samego środka szczotki i ją porządnie wymyć potrzebna nam jest stara szczotka do zębów i odrobina szamponu np. dla dzieci. Ja wylewam odrobinę szamponu, po czym szoruję szczotką każdy zakamarek Tangle Teezer'a pod wodą. 
*P.S. Chyba zapomniałam o dostępności, ale w moim mieście jest hurtownia Styler gdzie mogę dostać ją stacjonarnie!

Pozostałe plusy według mnie:
- ogromny wybór kolorów, nawet bym rzekła przeogromny! Różowa, pomarańczowa, fioletowa, a może fioletowo-pomarańczowa?! Każda z Was znajdzie coś dla siebie :).
- przeróżne wersje: Salon Elite (podstawowa), wersja kompaktowa (do torebki) czy Aqua Splash (wodoodporna). 

A czy Wy macie już swoją szczotkę TT ? 

36 komentarzy:

  1. Dzisiaj planuję ją zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wczoraj też napisałam o niej post :-) ale zbieg okoloczności!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ta szczotka w ogóle nie rusza i nie mam zamiaru jej kupić.

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie się sprawdza, ale używam jej jedynie na mokrych włosach. Nie zauważyłam również aby zbierała kurz i mam tendencje do kładzenia jej własnie igiełkami do dołu i nic się nie wygina. Nie mam pojęcia od czego to zależy.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jeszcze nie mam, ale tak myślę, że to będzie dobry prezent urodzinowy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jej nie mam i ciągle się zastanwiam czy warto ją kupić...

    OdpowiedzUsuń
  7. mam i bardzo lubię ;)
    chociaż czasem ma problem z rozczesaniem moich dość gęstych włosów :/

    OdpowiedzUsuń
  8. ja sie zastanawiam nad kupnem w przyszlosci tym bardziej ze mam tych wlosow niewiele

    OdpowiedzUsuń
  9. mam swoja ponad dwa lata i ząbki się troszkę wykrzywiły ale mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy moje włosy są tak mało wymagające,ale wystarcza mi szczotka z rossmanna:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już sobie nie wyobrażam życie bez TT. Ostatnio użyłam zwykłej szczotki go akurat TT nie miałam pod ręką i to byłą masakra! Pół włosów mi chyba wyrwała:(

    OdpowiedzUsuń
  12. mam ją już ponad pół roku jakoś ;) moim zdaniem jeżeli ktoś ma długie włosy to zdecydowanie warto ją kupić, ale jak macie krótkie włosy to nie odczujecie żadnej różnicy poza masażem głowy który jest obłędny ; )

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam swoje... 3 TT :p wariatka, wiem ;) do rozczesywania kołtunów są niezastąpione, ale ostatnio zdradzam je na co dzień z drewnianym grzebieniem TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam ją, ale używam tylko do nakładania oleju, ponieważ mam kręcone włosy i na co dzień ich nie czeszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja do tej pory się na nią nie skusiłam ;) Trochę żal mi jest wydać 40 zł na jedną szczotkę. Może kiedyś? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją akurat dostałam jako prezent urodzinowy :)

      Usuń
  16. Na pewno skuszę się na TT, zwłaszcza, że rozczesywanie włosów to u mnie koszmar (mimo treściwych masek i odżywek). A TT oczywiście w różu :D
    _________
    MademoiselleEve

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam taką ale właśnie różową :)
    I fakt brudzi się niemiłosiernie ;/
    ale za to jak działa :)
    pozdrawiam1 :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mam kompaktową od niedawna i jestem zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie to zbędny gadżet, nie mam problemów z rozczesywaniem włosów, ba! W ogóle rzadko je rozczesuję, bo się nie plączą :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie też wyginają się ząbki.. :( Coraz gorzej się nią czesze i wydaje mi się że trochę niszczy mi końce.. ale i tak uważam ją za hit ponieważ jak bym teraz miała siedzieć ze szczotką i szarpać te moje biedne włosy to bym nie była za szczęśliwa :PP

    OdpowiedzUsuń
  21. jest na mojej liscie must have;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurczę, muszę w końcu się na niego skusić :) Używam jak na razie tylko zwykłego grzebienia z szerokimi zębami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wiem mnie do niej nie ciągnie;)

    zaparszam do wspólnej obserwacji;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szczotka wygląda na bardzo fajną, wpidziałam już kilka wpisów na jej temat, ale cena niestety mnie odstrasza. :< Może kiedyś jednak przekonam się do niej, pomimo dość wygórowanej ceny. :)
    Obserwuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam szczotki Tangle Teezer i raczej się nie zdecyduję na jej zakup, ponieważ nie posiada rączki. Być może ktoś uzna, że czepiam się szczegółów, ale przy moim braku cierpliwości lepiej sięgać po wygodniejsze rozwiązania;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Też ją mam i wad nie widzę, no może z tym brudzeniem masz rację, ciężko ją domyć między ząbkami. Moje włosy są cienkie i falowane, a radzi sobie z nimi śwetnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie rozumiem zachwytów nad tymi szczotkami.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie rozumiałam dopóki nie dostałam jej w swoje ręce :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...