Ograniczenia dla Polaków w Drogerii DM cz. 1 !!!

Witajcie Dziewczyny :),


   Dzisiaj przychodzę do Was z trochę nie powiem szokującym postem i budzącym niesmak w nas Polakach. Jak też wiecie bądź i nie, tydzień temu byłam w Zgorzelcu wraz z Wiktorią i jej chłopakiem by poczynić zakupy w "Europejskim mieście" Goerlitz. Oczywiście będąc blogerkami urodowymi naszym celem był DM, a raczej dwa DM. No i wiadomo jakieś tam inne markety.
   Do pierwszego DM na Demianiplatz wpadłyśmy bez zastanawiania się. Wiktoria jak to Wiktoria najwięcej czasu spędziła przy regałach z kosmetykami do włosów, a ja błąkałam się po całym DM by uzupełnić swoje zapasy i sprawdzić czy na pewno wzięłam wszystko to co chciałam. Swoją drogą w DM kręci się bardzo dużo Polaków, ale jeśli mam być szczera nie ma się co dziwić (o tym w innym poście).
I nagle dało się słyszeć głosy Polaków "można wziąć tylko 10 kosmetyków!". Sobie myślę jakie 10?! Przecież byłam kilka dni wcześniej i nic takiego nie słyszałam i nikt nam nie liczył naszych zakupów.
   DM się wycwanił, nauczył się pisać wiadomości na kartkach po polsku i tak o to na wejściu wisiała kartka, że "od 15.08 na jedną osobę przypada 10 produktów/kosmetyków dziennie".
I faktycznie kobieta przy kasie skrupulatnie liczyła czy przypadkiem nie przekroczę jakże tej "szczęśliwej" liczby! Na moje szczęście było ich równo 10. A Wiktoria mając Ł. przy boku poratowała się podzieleniem zakupów na dwoje.
    Z ciekawości poszłyśmy zobaczyć czy podobna kartka wisi w DM na Berliner Straße i ewentualnie dokupić kosmetyki, których nie udało się dostać w poprzednim DM. Weszłyśmy zaskoczone, brak kartek, o wiele mniej ludzi, ale i też o wiele mniej towaru niż w poprzednim. Przy kasie nikt nie mówił "zehn", obsługiwano nas z uśmiechem. 
    Po powrocie stwierdziłam, że tego tak nie zostawię i chcę uzyskać odpowiedź dlaczego się tak nas "dyskryminuje", skoro na wjeździe do Goerlitz wisi wielka plansza jakie to miasto jest Europejskie i przyjazne. Oczywiście niemieckiego nie znam, więc napisałam po angielsku (mój angielski też nie jest najlepszy)... Opisałam całą sytuację i czekałam na odpowiedź i w zasadzie czekam nadal.
   Póki co otrzymałam odpowiedź, iż "ubolewają nad zaistniałą sytuacją i przekażą moją wiadomość wyżej". Jeżeli tylko dostanę odpowiedź od kogoś "wyżej" to dam Wam znać!!!


A Wy jak myślicie czy to dlatego, że dużo Polaków kupowało ich kosmetyki i sprzedawało w Polsce drożej? I jeżeli tak to dlaczego taka kartka wisi tylko w jednej z dwóch Drogerii? 

Edit: Rozmawiałam z Edytą , wychodzi na to, że kilka dni temu zmienili kartkę iż można wziąć maksymalnie 10 sztuk tego samego produktu. A skąd takie przypuszczenia?! Ponieważ na poprzedniej kartce widniał błąd w dacie, teraz go nie ma. Poczekam jeszcze na odpowiedź DM!!!

75 komentarzy:

  1. Skandal... tylko tyle mam do powiedzenia. Przecież na nas -Polakach dużo zarabiają.. W końcu wiele jest osób, które specjalnie tam jadą właśnie do DM...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia co spowodowało u nich taką decyzję, ale postaram się dowiedzieć!

      Usuń
    2. Pewnie niektórzy czyścili półki kupując na sprzedaż i to poniekąd rozumiem, ale nie powinni dyskryminować wszystkich a raczej zwiększyć dostawy:|

      Usuń
    3. No tak, ale Ci co kupują na sprzedaż to biorą te same produkty w iluś tam sztukach, a jak tu bierzesz pojedyncze no to tak dziwnie na sprzedaż...

      Usuń
    4. ale nieważne czy na sprzedaż czy nie. Powinni się cieszyć, że towar im się sprzedaje;(

      Usuń
    5. Jestem ze Zgorzelca i nigdy czegoś takiego nie było, ale po przyjeździe do Wrocławia okazało się, iż są i istnieją stragany w stylu CHEMIA Z NIEMIEC, więc pewnie parę osób kupowało w mega ilościach ich produkty, a że nie są hurtownią to chcieli zaprzestać tego procederu!:)

      Usuń
  2. Ale głupota... w głowie się nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak słów... :/ Dla mnie to nie ma kompletnie sensu, chcą zarabiać a robią limit ilości kosmetyków ! Śmiechu warte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem jakby to było 10 sztuk tego samego produktu, bo to by było podejrzane, ale 10 sztuk ogólnie no to już dziwne.

      Usuń
    2. dokładnie- ja za każdym razem biorę po 1-2 sztuki...i tez krzywo patrzą, bo Polka, mój facet mówi biegle po niemiecku- i czasem słyszy co o nas mówią...nawet gdy kupuje ubrania w HM

      Usuń
  4. no to mnie zaskoczyłaś! pierwszy raz takie coś słyszę ..masakra;[

    OdpowiedzUsuń
  5. o nieładnie. Ale wiesz jak 2 lata temu byłam u znajomych w Hamburgu i pojechaliśmy tam na zakupy do Reala to przy kasie tylko mi skontrolowano torebkę. Dlaczego ? bo mówiłam po polsku! Byłam zbulwersowana i zawstydzona jednocześnie. Następnym razem w tym samym sklepie mówiłam tylko po angielsku - byłam ciekawa czy też jako cudzoziemiec zostanę skontrolowana. I co ? i nic! za to w sklepie była inna grupa polaków, którzy przy kasie zostali dosłownie przeszukani ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chamstwo totalne ;/ Bo Polak to złodziej i oszust - norma!

      Usuń
    2. to jeszcze nic....najgorsze jest usłyszeć, ze w Turcji jest przysłowie "Drunk like a polish girl" albo ledwo czmychnac przed złapaniem za pierś i usłyszec..."polka? nie dać?oooo"

      Usuń
    3. Dokładnie miałam tak samo w Aldi w Dreźnie. Za pierwszym razem, będąc w tym sklepie, rozmawiałam z bratem po polsku i cały czas chodził za nami ochroniarz i za innymi Polakami też. 2 lata później zrobiliśmy z bratem test, podczas ponownych odwiedzin Aldi w Dreźnie rozmawialiśmy tylko po angielsku, gdy ochroniarz usłyszał, że nie mówimy między sobą po polsku, to poszedł kręcić się koło innych Polaków, którzy porozumiewali się w naszym języku, a my mogliśmy spokojnie robić zakupy. Do tego kasjer był dla nas bardzo sympatyczny, a dla pozostałych Polaków już niestety nie. Mnie osobiście to bardzo bulwersuje, ponieważ nie zachowywaliśmy się podejrzanie i do tego za każdym razem zrobiliśmy bardzo duże zakupy spożywcze (pełny wózek), jako że do Niemiec mamy bardzo daleko, jeździmy tam co najwyżej raz na 2 lata i lubimy kupować ich słodycze, które są pyszne i których niestety u nas nie ma w sklepach. Teraz mam nauczkę, jak w tym roku pojadę za Odrę, to rozmowa z rodziną tylko po angielsku - po prostu, dla świętego spokoju.

      Usuń
  6. uu to bardzo nie fair w stosunku do nas. Polacy są gorsi czy co?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie to nie dziwi... tak samo było z zarabianiem na papierosach i wódce na ukraińskiej granicy... co raz to nowe zakazy wchodziły. DM to nie hurtownia a czasem towary znikały z półek w tempie ekspresowym, więc postanowili z tym zawalczyć. Czy to jest dobre czy nie, nie oceniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z jednej strony mnie to nie dziwi, ale jeżeli ktoś bierze pojedyncze sztuki różnych produktów no to ciężko go posądzić o sprzedawanie tego na targu bądź allegro.

      Usuń
  8. Chyba źle zrozumiałaś, bo tam pisze że można wziąć maksymalnie 10 sztuk danego produktu (np 10 sztuk tego samego szamponu). Ostatnio byłam z rodzicami tam na zakupach i zrobiliśmy je dość spore przed wakacjami i nikt nam niczego nie liczył, lol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałam źle, bo babka nawet liczyła mi skrupulatnie przy kasie ;/

      Usuń
    2. Chyba, że dużo mieli zażaleń i nagle zmienili kartkę... Cieszyła bym się gdyby tak było !!!

      Usuń
  9. Nie są vatowcami i prowadzą sprzedaż detaliczną- ograniczenia ilościowe 1 produktu sa więc jak najbardziej zgodne z prawem...oni określają juz 10 wzwyż jako sprzedaz hurtową a takiej nie prowadzą..Z czego to wynika? i czemu ten DM? ostatnio nie starczylo dla cytrynowej żadnej odżywki...podjechał Pan na polskich numerach- stanął tyłem do dm-u i wywiózł im...4 wielkie wózki kosmetyków...ktore pani dopiero wyladowywala na półki...na berlinerstrase nie da sie podjechac autem;) z jednej strony ich rozumiem...

    robią zamówienie i czekają na nie 4 dni- a po 5 minutach znów trzeba robic zapotrzebowanie i czekac tydzien na zamowienie...bo dostawa raz na tydzien...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tamto wczesniej- no cóz- mysle ze to wynikało z ich braku znajomosci polskiego:)lub wieszają tylko w dzien dostawy;)

      bo az nie chce mi sie wierzyc, ze sa az tak nie fair...musiałabym wynająć wielodzietną rodzinę i zabrac ją ze sobą na zakupy

      przeciez nawet w Rossmannie kupuje czasem dla siebie więcej niz 15 sztuk

      swoją drogą, ciekawe czy w Zgorzeleckim kauflandzie i Realu też licza im na sztuki tanią polską spożywkę...

      Usuń
    2. No właśnie powinni :D
      Albo mieli za dużo zażaleń odnośnie tego, że to dość głupie! Bo nie sądzę, że osoby, które kupują pojedyncze sztuki sprzedają to później pod gołym niebem ;/

      Usuń
    3. szczerze? zanim miałam cytrynowa kupowałam dla siebie więcej niż teraz...dajmy na to- limitka i zamowienia dla innych blogerek:)

      Usuń
    4. Myśle tak samo jak Kolorowy pieprz;) W moim mieście (dosyć daleko od granicy z pl) też widziałam jak zwrócono uwagę osobom(niemcom;), które zabrali wszytskie zele dopiero co wystawione (limitka byla). Mnie jeden raz tez upomnieli (miałam 16 tych samych żeli (wszytskie z polki wzielam) na zamowienie):P

      Usuń
  10. Sorry, jak ktoś kupuje czegoś dużo, to kupuje to na handel?! Tak normalnie nikt nie kupuje więcej rzeczy, bo wszyscy tam codziennie przychodzą dokupić, co im się skończyło? Osobiście czułabym się dotknięta taką sytuacją i podejściem do klientów i też napisałabym w tej sprawie "wyżej". Dobrze robisz!

    Te ograniczenia to tylko dla Polaków? Niemiec, czy też Portorykańczyk może kupić więcej niż 10 rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć całkiem możliwe, że przyszłoby mi do głowy poudawać np. Hiszpankę i sprawdzić, co zrobią. ;-)

      Usuń
    2. Nie chce oceniać nas- ale czasem widzę jak się zachowujemy- ostatnio własnie Polska odkręcała po kolei wszystkie tusze i malowala nimi rzęsy...była w ogromnym szoku gdy zapytalam ja czy chciałaby upic taki uzyty tusz- powiedziała "odp....sie, poj...na jakaś"

      Usuń
    3. Bo niektóre laski nie zdają sobie z tego sprawy co robią... ;/ Są na tyle głupie by nie wiedzieć, że tusz odkręcony raz szybciej traci swoją ważność i nieraz zasycha.

      Usuń
    4. i takich zachowań jest więcej...kiedyś był wielki stojak z żelkami-dawno temu, jeszcze zanim zaczęły się blogowe czasy...słyszałam jak matka mówi do dziecka- idż sobie pojedz- a jak ktos przyjdzie to zrób smutną minkę...

      Usuń
    5. ;o chociaż co ja się dziwię przecież takie ewenementy to co chwila widać w Polsce...

      Usuń
    6. i potem się dziwimy, że tak nas traktują, mamy w tym swój udział- Polki jeżdżące na sex-wakacje w tropiki uchodzą potem za łatwe...choć jest w tym udział stereotypów- przeciez z nieba się nie wzięły:( niestety

      Usuń
    7. Nic na to nie poradzimy Patrycja... Ludzi nie zmienisz ;/

      Usuń
    8. Nie bardzo rozumiem jak ograniczanie liczby towarów ma ograniczyć otwieranie kosmetyków i macanie ich...

      Poza tym Niemki też odkręcają i wąchają. Przy mnie tak "spaprały" wszystkie odżywki do rzęs (a było ich z 5) Alverde. Odkręcały każdą po kolei i debatowały nad nimi...

      Przez to żadnej nie kupiłam, choć chciałam. ;/

      Niemniej jednak bez względu na narodowość takie zachowanie trzeba tępić...

      Usuń
  11. W sumie, jak teraz ograniczyli że jednego produktu nie więcej niż 10 to rozumiem, no bo na pewno niektórzy próbowali na tym zarobić. Ale to co było wcześniej, to już gruba przesada, zresztą wszystkim powinni tak liczyć, nie tylko Polakom. Ja mam swój DM w Czechach, tam nie widać jakiegoś szału na zagraniczne kosmetyki, bo zazwyczaj jedyną Polką jestem ja, i nikt mi nic nigdy nie mówił :D

    OdpowiedzUsuń
  12. pewnie kierowniczka zrobiła to bez konsultacji 'z góra', bo nie chce jej sie często robić zamówień z magazynu. a tam zapewne przyjezdza dużo osób prowadzących sklepy typu 'chemia z niemiec'. myślę,że dzięki Tobie rozprawią się z leniwym personelem;) ja kupuję w dmie w czechach w Nachodzie tez blisko granicy i z niczym takim sie nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bez sensu się zachowują, a co to dla nich za różnica sprzedać Polakom czy Niemcom? I tak zarobią, a w ten sposób tylko psują sobie opinię :/
    Niepoważni są...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam po prostu pytań ... dno i wodorosty ;/
    Przecież u nas obcokrajowców traktuje się na równi a czasami nawet lepiej ;/
    Jestem bardzo ciekawa o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio się śmiałam, że to tak jakby w Zgorzelcu zrobili 10 litrów paliwa na jednego Niemca :D

      Usuń
    2. lub 10 produktów w Kauflandzie, do ktorego lecą grupami wręcz:)

      Usuń
    3. Oj o traktowaniu w pl obcokrajowcow moglabym duzo sie klócić :P

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest chore... bo co, Niemcy nie bawia sie w taki handelej? Albo,ze tak powiem zgermanizowani Polacy? Zalosna sytuacja. W koncu nie codziennie jestem w DM,wiec robie zapas dla siebie. Co z tego,ze w PL tam kupuja i sprzedaja drozej? Nie wiele drozej,a poza tym w Czechach i na Wegrzech ceny sa wyzsze niz w niemieckich DMach;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumialabym jakby nie mozna bylo hurtem kupowac jednego produktu, to ok, kazdego to powinno dotyczyc, bo tak jak pisala Kolorowy Pieprz,niektorzy przeginaja...

      Usuń
  17. naprawdę skandal, jak tak można kogoś dyskryminować?! :p
    Obserwuję ;)
    http://kosme-teria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie jest to bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące... co on i mają do tych polaków? :/

    OdpowiedzUsuń
  19. dziwne, co ich to obchodzi czy na sprzedaż czy nie...dzięki temu mają większy utarg

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak dla mnie to zwykłe świństwo. Gdyby na którejś polskiej drogerii pojawiła się taka dyskryminująca informacja, od razu wybuchłby wielki skandal. I wyśmiewanie, jacy to my jesteśmy zacofani :/

    OdpowiedzUsuń
  21. widać, że zależy im na zyskach, skoro wywieszają takie karteczki;]

    OdpowiedzUsuń
  22. A niby jest to kraj, ktory idzie z duchem postepu. Tiaaaaa wlasnie widac ;/ Szok!

    OdpowiedzUsuń
  23. żeby się brzydko nie wyrazić- w dup** się poprzewracało. Nie mogę pojąć, o co chodzi? No przecież im więcej sprzedadzą, tym więcej zarobią. Chyba o to chodzi w ekonomii? Ale może źle rozumuję.

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem wam że jakaś masakra.
    Powinni się cieszyć że idzie im tyle towaru, a nie ważne co się z nim dalej robi.
    Ja jeszcze nigdy nie byłam w DM.

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Taką drogerię to ja bym chciała mieć pod ręką, no ale żeby robić ograniczenia co do zakupów. Potencjalna firma z tego co wiem chce sprzedać jak najwięcej, a nie robić ograniczenia.

    Zapraszam do mnie na konkurs http://zakrecony-swiat-marty.blogspot.com/2013/08/zakonczenie-wakacji-konkurs-z-agnieszka.html
    jak również do wzajemnego obserwowania i komentowania:)

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. A jeszcze się wtrącę :)

    Chciałabym Cię poinformować, że zostałaś dodana do moich ulubionych blogów na moim blogu po prawej stronie.

    kosmetycznieee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. to tak, jakbym poszła do Rossmanna i nie mogła przekroczyć liczby '10' kosmetyków... nie bylam w dm, ale chetnie bym to miejsce odwiedzila. poki co jest to dla mnie SZOK........;/

    OdpowiedzUsuń
  28. A Niemiec wejdzie do DM i wyjdzie z 5 siatkami...

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziwne, co im do tego czy ktoś kupuje bo lubi, czy na prezenty, czy jest maniakiem urodowym, czy też na handel. Oni sprzedają, zarabiają, a co dalej nie powinno ich obchodzić. Niech rozszerzą działalność na Polskę i nie będzie problemu

    OdpowiedzUsuń
  30. Szok! Niemiła sytuacja. Ciekawa jestem odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  31. ale bezsens, zamiast się cieszyć, że schodzi im towar to zabraniają. Głupota

    OdpowiedzUsuń
  32. przyszło mi do głowy, że skoro taka kartka wisiała tylko w jednym DM-ie, to znaczy, że to nie żadne odgórne zarządzenie, tylko zryw pracowników. czyli można mieć pretensje do pojedynczych osób pracujących w sklepie, którzy a) mogą nadal historycznie żywić urazę do Polaków, b) mogą sobie w ten sposób ułatwiać życie, bo nie nadążają z zamawianiem towaru i klientki lokalne się skarżą. Tak czy siak zarządzenie oczywiście prymitywne i niepoważne względem współczesnych czasów, chociaż rozumiem, że wynikło z tego, że drobni handlarze z Polski muszą wkurzać tym regularnym czyszczeniem zapasów.

    a poza tym oczywiście DM nie powinien się dziwić Polakom, którzy handlują Baleą czy Alverde – przecież sami swego czasu wyraźnie zaznaczyli, że nie planują otwierać sklepów w PL, no to czemu tu się dziwić? przecież to nie jest handel "kupujemy taniej, sprzedajemy drożej", tylko "sprzedajemy, bo u nas nie ma"

    OdpowiedzUsuń
  33. 10 sztuk jednego produktu, to rozumiem, ale ograniczenie maksymalnie do 10 kosmetyków to jak dla mnie trochę uwłaczające, w końcu nie zgarniamy tego z półek za darmo, tylko płacimy za te produkty .

    OdpowiedzUsuń
  34. Mega paka kosmetyków do wygrania! Zapraszam na rozdanie na moim blogu:) http://myszolec.blogspot.com/2013/08/pierwsze-rozdanie-na-blogu-rzeczy-mae-i.html

    OdpowiedzUsuń
  35. być może faktycznie ludzie brali hurtem i sprzedawali...nie wiem...
    zapewne to jest powodem ograniczeń,
    wiadomo,
    polak ze wszystkiego zrobi biznes
    nie oszukujmy się
    ale to nie powód moim zdaniem do ograniczeń,
    ponieważ równie dobrze, niemiec może przyjechać do pl, kupować polskie kosmetyki w drogerii i sprzedawać je u siebie
    tylko mam wrażenie, że im to do głowy nie przyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Byłam ostatnio w DM i wzięłam trochę kosmetyków, na pewno więcej niż 10 i nie spotkałam się z czymś takim ;o Pewnie dlatego, że nie przychodzi tam dużo Polaków. Takie zachowania są dla mnie śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kierownikiem na Demiani jest Polak, więc naprawdę się dziwię...

    OdpowiedzUsuń
  38. Bezsens! Bzdura jedna wielka :-/

    OdpowiedzUsuń
  39. WCZORAJ BYŁEM W COTTBUS W SKLEPIE DM. PANI PRZEZ SZYBĘ ZAUWAŻYŁA MÓJ SAMOCHÓD I POKAZYWAŁA GESTYKULUJĄC DO DRUGIEJ NIM ZDĄZYŁEM WEJSĆ DO SKLEPU- ALE NIE ZWRACAŁEM NA TO UWAGI GDYŻ NIE WIEDZIAŁEM ŻE TAKA SYTUACJA W TYM SKLEPIE MOŻE SIĘ ZDAŻYĆ. BYŁEM W TOTALNYM SZOKU GDY PODCHODZĄC DO KASY PANI KAZAŁA MI WYŁOŻYĆ WSZYSTKO NA PÓŁKI BO ONA MI TEGO NIE MOŻE SPRZEDAĆ. BYŁ TO DLA MNIE SZOK. NIE ZNAM DOBRZE NIEMIECKIEGO WIEC NIE WIEM O CO CHODZIŁO ALE DO DZISIAJ JESTEM W TOTALNYM SZOKU

    OdpowiedzUsuń
  40. Byłam w Monachium w DM w listopadzie 2016. Oprócz tego, że obsługa nie potrafiła porozumieć się w języku angielskim. A Niemcy pomagali mi w tłumaczeniu to nie spotkałam się z żadnym incydentem. I owszem kupiłam garść kosmetyków w celu odsprzedaży, no ale nie 10 sztuk tego samego produktu...
    A wywieszanie kartki kojarzy mi się automatycznie, ze znakowaniem domów i sklepów gwiazdami dawida.Poza tym, skoro nie planują ekspansji na Polskę to jest to walka z wiatrakami.
    A ja póki co, nie zarobiłam na tej "sprzedaży" a wręcz straciłam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...