10 ulubieńców mijającego 2012 roku!

Witajcie dziewczyny :),

 Za chwilę mamy koniec roku, więc na większości blogów możecie zobaczyć zestawienia ulubieńców. Ja też ich mam, więc stwierdziłam, że sama stworzę takie zestawienie. Może coś Was zainteresuje, może mamy tych samych ulubieńców. Pora to sprawdzić :).

Wymieszam pielęgnację z kolorówką, po prostu wrzucę tu kosmetyki, które znalazły się w pierwszej dziesiątce moich ulubieńców.

1. Bioderma Sebium Pore Refiner - służy mi nieraz jako baza pod makijaż/krem, a nieraz jako po prostu krem. Cera po nim jest idealnie gładka, pory zmniejszone, mat jest długotrwały. Naprawdę świetny produkt dostępny chyba w każdej aptece, choć na allegro dostaniemy pewnie w bardziej korzystnej cenie. Aktualnie mam drugi krem o pojemności 15ml (próbka), ale wystarcza na bardzo długo! Jak tylko wykończę to sięgnę po pełnowymiarowy produkt (30ml).


2. Revlon Colorstay do cery tłustej i mieszanej - najlepszy podkład jaki dotychczas miałam. Świetnie sobie radzi z zakrywaniem wszelkich niedoskonałości na mej twarzy (te bardziej widoczne zakrywam korektorem). Do tego gama kolorów jest tak duża, że każda z nas znajdzie coś dla siebie. Mat może mógłby być lepszy, ale i tak jest dobrze :). Na allegro do zdobycia za około 30zł.


3. Hakuro pędzel H50S - zakochałam się w nim od pierwszego użycia, ideał! Mięciutki, włosie nie wypada, dobrze się go myje. Od teraz nakładanie podkładu należy do najprzyjemniejszych czynności. jak za taką jakość cena pędzla jest naprawdę okej. Mój kosztował ok 26zł i teraz przymierzam się do pędzla do pudru. Pisałam o nim TU!


4. Olej IHT9 - dostałam go na spotkaniu blogerek we Wrocławiu i stał się moją miłością! Olej kokosowy Vatika odszedł na bok. Ten olej to ideał, najlepszy jaki miałam. Dostępny w Helfy za około 26-30zł. Włosy po nim są niesamowicie miękkie, moje końcówki już nie są w opłakanym stanie! I do tego nie wypadają. Cud miód i orzeszki :D. Pisałam o nim TU!


5. Żele pod prysznic Balea - odkąd użyłam pierwszego wiedziałam, że będę chciała więcej! Tanie, wydajne, a do tego te zapachy! Poza tym bardzo lubię ich formułę, taką kremową. Myślę, że warto po nie sięgać nie tylko gdy mamy okazje zrobić zakupy w DM, ale i w sklepach z Chemią z Niemiec. W DM najczęściej dostaniemy je za 0,65euro. 


 6. Olej na końcówki Alverde - kupiłam go przy okazji będąc w DM. Wpisałam go na swoją listę zakupów obowiązkowych, więc wylądował w koszyku jako pierwszy. Koszt to 2,95euro. Z powodzeniem może zastąpić jedwab. Ma bardzo mocno cytrusowy zapach, mimo że jest arganowo-migdałowy. Włosy po nim są miękkie i błyszczące. Na pewno zakupię kolejne opakowanie!


7. Jedwab CHI - odkryty dzięki Zyskowej i dzięki Zyskowej mam go w swoim posiadaniu. Najlepszy jedwab jaki miałam do tej pory. Biosilk i tego typu sprawy to buble! Włosy miękkie, gładkie, lśniące, nie kołtunią się. Bomba!
Nie zamienię go na żaden inny. Stosuję go wymiennie z olejem Alverde, albo oba naraz. Szkoda tylko, że tak ciężko z jego dostępnością. Pozostaje tylko chyba jedynie Allegro.


 8. Puder bambusowy z BU- bardzo fajny i wydajny puder! Zapłaciłam za niego koło 15zł, więc naprawdę mało. Nadaje się do poprawek w ciągu dnia, ale i na sam krem. Gdy nie chciało mi się malować, a zależało mi na dobrym matowieniu to po niego sięgałam. Pomału niestety sięga dna, ale że mam już inne pudry w kolejce to daruję sobie zakup kolejnego. Z matowieniem raz radził sobie idealnie, raz średniawo, ale mimo to zasługuje na miejsce w moich ulubieńcach, bo jest póki co najlepszym pudrem! Pisałam o nim TU!


 9. Korektor Vipera - również otrzymany na spotkaniu wrocławskich blogerek. Muszę powiedzieć, że ideał! Nie zamienię go na żaden inny. Rewelacyjnie przykrywa jakieś moje przebarwienia czy nagłe niespodzianki w postaci pryszczy. Utrzymuje się cały dzień na mojej twarzy, a poprzednie mi spływały w ciągu dnia. Do tego dostaniemy go w każdej osiedlowej drogerii (no prawie). Ma fajne matowe wykończenie, co w przypadku cery tłustej jaką mam bardzo mi odpowiada. Jestem nim zauroczona :).


10. Hean City Long Wear Lipstick pomadka - też otrzymana na spotkaniu blogerek i też ideał. Tak długo utrzymuje się za ustach, nieważne czy za chwile zjem czy się napiję - ona nadal jest. Do tego kolor, który mam w posiadaniu - Nude jest naprawdę idealny. Z tego co wiem nie jest najlepiej z dostępnością tych pomadek nad czym ubolewam, więc oszczędnie do niej podchodzę. W razie czego istnieje jeszcze ich sklep internetowy. Pisałam o niej TU!


 Na sam koniec chciałabym Wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku, hucznego Sylwestra spędzonego w gronie znajomych! :) 

Ja jutro wybywam w okolice Kudowy Zdrój na Sylwestra, także dziewczyny do zobaczenia w Nowym Roku :*!

Prezenty = ogromna radość!

Cześć dziewczyny :)

  Jak to mówią Święta, Święta i po Świętach... Od dawna się z tym zgadzałam! Tyle przygotowań, stania przy garach i już po. Za chwilę przywitamy 2013 rok, w którym to minie rok odkąd prowadzę tego bloga! Przygotuję na pewno z tej okazji spore rozdanie.
  W każdym bądź razie te Święta spędzaliśmy jak zwykle w domu, tyle że dołączył do nas brat i jego żona. Jakoś w tym roku niestety do ostatnich dni nie czułam atmosfery Świąt, dopiero w Wigilię coś się zmieniło w tym temacie. Udekorowałam sobie pokój, popowieszałam świąteczne lampki i jakoś się udało :).
Zresztą wiecie uszka z barszczem (rozpływam się) - one mnie zawsze wprowadzają w tę atmosferę Świąt. W te Święta objadłam się jak oszalała, przez co w 1 dzień Świąt wszystko wychodziło mi bokiem. Tak, zatrułam się - jestem wielka! Po prostu brak mi słów.
  Ale przejdę do czegoś bardziej pozytywnego, bowiem do prezentów! Oprócz tego co pokażę dostałam też mój ukochany podkład Revlon jednak nie wiem dlaczego nie uwieczniłam go na zdjęciach - gapa ze mnie.
W każdym bądź razie mój brat kilka dni temu zadał mi pytanie "Co byś chciała dostać pod choinę?", moja odpowiedź brzmiała "W sumie to nie wiem brat, może być coś z kosmetyków, chociaż mam ich pełno. Mój problem tkwi w tym, że nie mam gdzie ich przechowywać, więc jakieś ładne pudełko albo kosz wiklinowy... Nie obraziłabym się za ładnie pachnącą świeczkę, za jakieś żelki, a jak nie chce Ci się szukać pojemnika to mogłabym przeczytać "Trafny wybór" tej od Harrego Pottera.". 
Mój brat ze swoją żoną mnie bardzo uszczęśliwili, bo zobaczcie co dostałam!


Ten po prawej już był w moim posiadaniu od jakiegoś czasu, ale jest wypchany po wszystkie brzegi. Także brat zadbał o drugi taki pojemnik :). Jakby tego było mało w pierwszej szufladzie znalazłam książkę "Trafny Wybór", w drugiej świeczki, a w trzeciej żelki.


Mój brat naprawdę przerósł samego siebie! Ale miałam minę jak otwierałam ten prezent! :) Dzięki brat jeszcze raz :*.

Drugi prezent jest od rodziców i dostałam od nich podkład Revlon, którego zdjęć nie zrobiłam... I jakieś tam słodycze.




Od bliskiej mi osoby - Patryka, dostałam sweter, który bardzo mi się spodobał na wystawie w sklepie jego siostry i pudełko na kosmetyki o większych gabarytach, które już jest praktycznie wypełnione :D.



Jestem niesamowicie zadowolona! Wszystkie prezenty ogromnie trafione! :) Do tej pory dziękuję za takiego Mikołaja/Gwiazdora czy jak tam wolicie :).

Wy też jesteście zadowolone ze swoich prezentów?

Golden Rose Jolly Jewels nr 109 - idealna błyskotka?

Witajcie dziewczyny :),

  Pewnie większość z Was cieszy się teraz z otrzymanych prezentów albo luzuje pasek w spodniach. Ja robię jedno i drugie. Mimo to przychodzę dziś do Was z recenzją jakże sławnej serii Jolly Jewels, a w zasadzie z recenzją jednego lakieru z tej serii o nr 109.
  Lakier zakupiłam 6 grudnia, gdy sklep internetowy Golden Rose ofiarował nam darmową wysyłkę. Na lakier czekałam naprawdę krótko, więc tym bardziej się cieszyłam, że mogę go tak szybko mieć.
Golden Rose wywołało nową serią niemałe zamieszanie, pobudzenie wśród blogerek i chęć posiadania więcej. Ale czy ja chcę więcej ? O tym niżej.




Na wszystkich zdjęciach jakie dodałam posiadam dwie warstwy lakieru, ponieważ jedna kiepsko kryje i brokat najczęściej umiejscawia się w jednym punkcie.

Odcień różu i połączenia kolorów brokatu naprawdę mi się podoba.

Kolor i sam pomysł na pewno zwraca uwagę o czym się niejednokrotnie przekonałam gdy ktoś mnie pytał a co to za lakier czy to taki od razu z brokatem itp.

Samo nakładanie jest nawet przyjemne, pędzelek jest dla mnie wygodny, nie narzekałam na niego ani razu.






 Lakier polecam na pewno dziewczynom, które lubią błyskotki (a które nie lubią? ;) ). Tworzy swoistą biżuterię na paznokciach i dodawanie jakichkolwiek pierścionków według mnie było by już przepychem.


  Wiem, że moje wprowadzenie jest długie i raczej chciałam trochę poprzeciągać zanim pojawi się moja opinia. A moja opinia no cóż... ZAWIODŁAM SIĘ! Lakier za niecałe 13zł okazał się bublem roku, moim bublem roku. Lakier byłby idealny gdyby firma zadbała o jego trwałość, a jest ona beznadziejna! Utrzymuje się maksymalnie 2dni! A później schodzi takimi wielkimi kawałkami... Okropieństwo! A zmywanie co dwa dni brokatu nie należy do najprzyjemniejszych czynności o czym wie chyba każda z nas.
Początkowo chciałam jeszcze inne kolory, ale teraz się cieszę, że nie pokusiłam się na inne.
Naprawdę wielka szkoda, bo byłyby idealnym odkryciem i nowością tego roku! A tu taki suprise :(.

Podsumowując :
+ naprawdę świetny efekt i świetny pomysł na lakier!
- cena
- trwałość
- problemy ze zmywaniem (urok brokatowych lakierów)

A jak Wasza przygoda z Jolly Jewels? Macie? Lubicie czy może jak ja nienawidzicie?

Chcecie zobaczyć co znalazłam pod choinką dla siebie ?

Nowy film na moim kanale - Projekt Denko i życzenia.

Witajcie dziewczyny :),

  Za kilka dni zasiądziemy do stołu wraz z rodziną bądź najbliższymi osobami. Pewnie większość z Was ma już ubrane choinki (ja w końcu też), przygotowane prezenty i tylko kupuje ostatnie rzeczy np. potrzebne do upieczenia ciasta. 
  Ja jakoś w tym roku nie czuje Świąt o czym już mówiłam, ale pewnie dzień przed w końcu poczuję, bo atmosfera w domu jest zawsze napięta. Wiecie stres czy wszystko jest przygotowane, kupione, dobrze doprawione itp. Mimo wszystko chciałabym Wam złożyć życzenia:

Przede wszystkim Zdrowych, Wesołych i Spokojnych Świąt
Spędzonych w gronie rodziny lub najbliższych!
Mnóstwa radości, szczęścia i miłości w te dni,
Ale i w pozostałe!
Dla Was blogerek kosmetycznych 
ogromnych paczek kosmetyków pod choinką,
A dla modowych kilka ciuszków odlotowych.
No i byśmy się rozwijały
I coraz lepsze kosmetyki recenzowały.


A żebyście za mną nie tęskniły to nagrałam film z projektem DENKO, w nowej fryzurze, w nowym swetrze (który jest teoretycznie pod choinkę), w nowych kolczykach i we wszystkim co nowe :). Zapraszam do oglądania!
POZDRAWIAM :*


MADAME LAMBRE, czyli trochę nowości w mojej kosmetyczce.

Witajcie dziewczyny :),

  Na wszystkich blogach naoglądałam się już choinek i wszelkich ozdób, a u mnie nadal posucha. Nie podoba mi się to. Muszę w końcu przytaszczyć swoją wielką choinkę i ją ubrać. Misję spełnię do jutra! Trzymajcie mnie za słowo :).
  Poza tym prezenty już mam! UFF! Co prawda nie są to jakieś odkrycia roku, ale są użyteczne i sama bym się cieszyła z takiego prezentu. Wolę nie pisać, bo istnieje prawdopodobieństwo, że moja szwagierka tu wchodzi ;).
  Ale przejdźmy w końcu do tematu postu. W piątek dostałam maila od firmy Madame Lambre w sprawie współpracy. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, bo nie dość, że to kolorówka to jeszcze mają tak piękną szatę graficzną, że chyba żadna kobieta się nie oprze. Marka jest nowa na polskim rynku, ale już dostępna w Drogeriach Hebe.


Informacje od samej firmy:

"Produkcja kosmetyków na bazie wyselekcjonowanych surowców i wybór najlepszych składników aktywnych zostały podkreślone oryginalnymi opakowaniami. Kochamy piękno i jesteśmy romantyczne, dlatego nawiązujemy do kobiecych czasów secesji wykorzystując motywy kwiatowe i bogate zdobienia.
Ciekawy design opakowań w stylu secesyjnym i współczesna paleta barw tworzą zmysłową kolekcję kosmetyków i akcesoriów do makijażu. Każdy z kosmetyków można kupować oddzielnie. Każda kobieta może z łatwością dobierać kosmetyki tak, aby tworzyć kolorystykę zestawów odpowiednich dla jej karnacji.

Wysoka jakość produktów i czar ręcznie robionych opakowań sprawiają, że kobiety zakochują się w Madame LAMBRE bez pamięci. Zakochaj się i Ty."






 W ofercie firmy Madame Lambre znajdziemy kosmetyki białe jak i kolorówkę. Wybór jest tak ogromny, że naprawdę każda z nas znajdzie coś dla siebie. Do tego cienie oprawione w piękne szkatułki (aż się rozpłynęłam).
O samej firmie nie jest dość głośno. Gdy szukałam o nich informacji na wizażu znalazłam tylko kilka postów i to głównie z zapytaniem czy ktoś coś miał z tej firmy. Dlatego kosmetyki, które dostałam opiszę jak mogę najlepiej by każda z Was miała jakieś pojęcie o tej marce.
Ja dostałam kosmetyki z kolorówki, więc już Wam pokazuje co przyniósł mi listonosz. Mam nadzieję, że zakochacie się jak ja :).





Zapraszam na profil Madame Lambre na facebook'u ! 

Tak więc zabieram się do testowania :)

Naturalne szampony do włosów EUBIONA.

Witajcie dziewczyny :),

  Jestem po weekendzie spędzonym na uczelni i o słuchaniu o kolokwiach, egzaminach itd. Czyli za chwilę oficjalnie powiem "witaj sesjo!".
Póki co za chwilę mamy Wigilię, Święta, a ja ich w zupełności nie czuję :(. Nie wpadłam w zakupowo-prezentowy wir (mimo, że prezenty już mam). I jakoś dziwnym trafem każdy kto mnie pyta co chcę dostać mówię "nie wiem". Po raz pierwszy mi się to zdarza... Znaczy pewnie jest coś tam co bym chciała, ale nie chcę by ktoś się wykosztowywał (mówię o zestawie pędzli Hakuro).
Dzięki immenseness trochę poczuję magię tych Świąt, ponieważ wygrałam u niej rozdanie :). Ale się mega cieszę! W sam raz na Święta dobra nowina.
Do tego jak wiecie wciąż milczę w sprawie "słodkiej tajemnicy", ale pod koniec tygodnia na pewno Wam ją wyjawię. Nadine wiem, że Ty już wiesz, więc się nie wygadaj :D. Mam nadzieję, że będziecie tak samo oczarowane jak ja! Albo zakochane ?! Hmm...

Ale dziś o próbkach, które chyba dostała każda znajoma mi blogerka, a mowa o Sklepie Greenhouse. Co prawda nie lubię "testować" próbek, bo na ich podstawie niewiele da się powiedzieć. Jednak próbek szamponów dostałam mnóstwo, więc odważam się napisać o nich co nieco.
W swoich próbkach znalazłam dwa rodzaje szamponów Eubiona. Jeden przeznaczony do włosów łamliwych, farbowanych, matowych, a drugi typowo delikatny dla osób z tendencją do podrażnień.

 


 Szampon mnie nie uczulił, włosy były po nim miękkie i delikatne.
Dobrze się pienił, co jest raczej rzadkością przy tego typu składach i nie plątał moich włosów jak Babydream.
Co prawda nie jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie szampon odbudowuje, ponieważ próbki starczyły mi na około 4-5 użyć. Jednak włosy na pewno wyglądały na zdrowsze.





Szampon Sensitive okazał się równie dobry. Nie plątał moich włosów, dobrze się pienił.
Włosy po nim były znacznie miększe niż w przypadku pierwszego szamponu. Aż macałam swoje włosy pół dnia ;).
Co prawda nie mam problemów z podrażnieniami skóry głowy, więc nie wiem czy je niweluje. W każdym bądź razie mojej skóry głowy nie podrażnił.



Konsystencja: oba mają dość gęstą konsystencję, są przeźroczyste
Zapach: zapach pierwszego był bardziej przyjemny, drugi zapach bardziej gumowaty (choć niby bezzapachowy)
Certyfikat: oba posiadają certyfikat ECOCERT


Działanie: naprawdę przyjemne szampony, które polubiłam. Spisują się idealnie na moich włosach i najważniejsze to, to że nie plączą moich włosów i mają przyjazny skład. 
Skład: 
Szampon odbudowujący

Szampon Sensitive

MOJA OCENA 4,5/5
odejmuje 0,5 pkt za to, że nie jest to pełnowymiarowy produkt i nie mogę go w 100% dobrze ocenić :(

Wizyta u fryzjera - łzy czy radość?

Cześć dziewczyny :),

  Ten post nie będzie jakimś długim postem. Głównie chciałam Wam pokazać efekty mojej dzisiejszej wizyty u fryzjera i poznać Waszą opinię!
  Odkąd zapuszczam i dbam (przynajmniej się staram) o włosy chodzę rzadziej do fryzjera. Jednak wizytę odkładałam już chyba 4 miesiąc i muszę powiedzieć, że moje końcówki były w okropnej kondycji. Do tego grzywka, która odrosła niesamowicie i przestała się układać. Wiedziałam, że koniec odkładania i pora umówić się do fryzjerki!
   Ja jestem osobą, która raczej większość swojego życia ponosiła klęski u fryzjera, płakałam, chodziłam w kapturze, nic mi się nie podobało. Szczególnie długość!
Dzisiaj wiem, że czasem te kilka cm obcięcia więcej to tylko po to by pozbyć się tych suchych badyli i porozdwajanynych końcówek. Co prawda moje włosy są w lepszej kondycji, co nawet zauważyła fryzjerka, mówiąc, że nie mam takiego siana jak kiedyś.
Ja już nieraz opisywałam, że od gimnazjum do końca liceum a nawet dłużej, katowałam swoje włosy suszarką i prostownicą. Dziś pozwalam im schnąć samym bądź podsuszam zimnym/naprawdę delikatnie ciepłym nawiewem. Do tego doszły oleje do włosów, zupełnie inne szampony (często bez SLS) oraz mnóstwo, mnóstwo wszelkich masek i odżywek.


Dla mnie po dzisiejszej wizycie cięcie jest spore! Moje włosy na szczęście dość szybko rosną :). Wiem, że poszło spokojnie z 4-5 cm włosów, no ale trudno. To wszystko po to by moje włosy wyglądały od nasady, aż po same końce na zdrowe!

A Wy co sądzicie o mojej zmianie? Jest lepiej/gorzej? Jak Wy dbacie o to by Wasze końcówki były w idealnym stanie?

P.S. Udało mi się podjąć bardzo fajną współpracę! Ale o tym w przyszłym tygodniu.

Zimowo i zakupowo :).

Witajcie dziewczyny :).

  Za oknem prawdziwa zima - w sumie to nie nowość. Wielbicielką zimy nie jestem, ale gdy nie daje mi w kość całkiem ją lubię. Mój nagłówek za pomocą pewnej utalentowanej blogerki znanej pod nickiem Vejjs również wygląda zimowo. Dzięki Kochana :*.
  Poza tym to muszę w końcu ogarnąć prezenty (wiem powtarzam się), do tego jutro mam rozmowę o pracę (trzymajcie kciuki!). W ten weekend mam ostatni zjazd na uczelni przed świętami, a po Nowym Roku - SESJA :) <- wcale się nie cieszę to chyba taki uśmiech ironiczny.
Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli w styczniu uderzam do Krakowa do Nadine (pewnie też ją kojarzycie z bloga). Bardzo się cieszę jeśli będzie mi dane ją poznać face to face, bo to niesamowita osoba! A poza tym Kraków <3!
  No, ale żeby sobie trochę umilić czas zimowy pokażę Wam moje ostatnie zakupy, bo jakoś nie było kiedy by Wam się pochwalić!


Myślę, że żadnego z tych produktów nie trzeba przedstawiać :). Są ostatnio i nie tylko ostatnio znane aż za dobrze! Oczywiście moje osobiste recenzje na temat tuszu i pomadek się pojawią, ponieważ recenzja Tisane już znajduje się na moim blogu.


Jeśli chodzi o sławny Eliksir z Wibo mam dwa odcienie 06 i 07. 06 mam już od jakiegoś czasu, więc nawet napis Eliksir jest zamazany, a dziś dokupiłam 07. Poza tym w Rossmannie nadal są w promocji za niecałe 6zł!









Tusz pewnie każda z Was zna, pewnie też większość miała w swoim posiadaniu. Ja go kupiłam gdy w Rossmannie trwał szał wyprzedażowy na kolorówkę. Wtedy po -40% kosztował około 5zł.
Więc się skusiłam, 5zł to nie dużo jak za tusz, a gdybym zapłaciła za niego więcej i nie odpowiadałby mi była bym załamana - norma!
Póki co tusz używa się całkiem okej, gdyby nie jeden mankament.
Otóż lubi się strasznie osypywać! A szkoda, bo efekt na rzęsach jest
naprawdę świetny!









Poza tym do mojej herbatkowej kolekcji na zimę dołączyła herbata z Rossmanna o smaku truskawki i sernika. Smakuje naprawdę dobrze! Już mam zamiar sięgnąć po inne :).


To która chętna na małą herbatkę u mnie ?:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...