Idealna pomadka, czyli Hean City Long Wear Lipstick.

Witajcie dziewczyny :),

  Dziś przychodzę do Was z kolorówką. I właśnie tak sobie uświadamiam, że na moim blogu najczęściej recenzowane są kosmetyki do pielęgnacji. Muszę to zmienić i to najlepsza na to pora. Bowiem przychodzę dziś z recenzją pomadki idealnej :). W weekend nie za bardzo jak miałam stworzyć recenzję, ponieważ spędziłam go na wykładach i ćwiczeniach. Wiecie bycie studentką zobowiązuje ;).


Od producenta:
"Pomadka City Fashion o jedwabiście kremowej formule anti – age wygładza i nawilża usta.
Formuła typu long wear wyraźnie utrwala kolor w stosunku do klasycznych pomadek, charakteryzuje się wyjątkową stabilnością koloru na ustach.

Pomadka z
masłem morelowym, witaminą E i olejkiem
rącznikowym
odżywia i regeneruje naskórek ust.
Apricot Soft Butter
- masło morelowe o delikatnej konsystencji działa jak zmysłowy okład dla ust: odżywia, nawilża i rewitalizuje naskórek ust.
Pomadka posiada filtry UV."



  Pomadka znalazła się w moim posiadaniu dzięki firmie Hean, która obdarowała wrocławskie blogerki swoimi kosmetykami. Powiem Wam szczerze, że nie widziałam jej nigdy w drogeriach, więc bardzo się cieszę, że mogę ją przetestować! Ja posiadam odcień Nude, ponieważ boję się odważnych czerwieni czy neonowych róży. Ten odcień idealnie mi odpowiada, a mnie ciężko zadowolić jeśli chodzi o kolor. Zawsze coś mi nie pasuje, a w tym wypadku jest inaczej.


Nie spodziewałam się szału, bo wiecie z tymi pomadkami to tak różnie bywa. Albo znikają po 15minutach z ust albo mają kolory takie, że mi nie odpowiadają.
Ta jest naprawdę inna, wręcz IDEALNA! A dlaczego? Podzielę się z Wami tą tajemnicą. Pomadka utrzymuje się baaaardzo długo na ustach, nie przeszkadza jej to czy właśnie macie zamiar coś zjeść czy się napić. Ona wciąż rewelacyjnie trzyma się na ustach! Do tego połączenie odcieniu Nude przy prawie matowej pomadce wygląda naprawdę świetnie i elegancko!
Pomadka nie wysusza, nie wchodzi we wszelkie załamania ust aż po prostu nie wierzę, że przyszło mi opisywać taki prawie ideał :). Prawie dlatego, że z moich ust gdy zaczyna schodzić nie wygląda to najlepiej. Ale jestem jej to w stanie wybaczyć za taką trwałość, kolor i cenę! Ja co prawda swoją mam ze spotkania blogerek, ale cena to około 10zł!
Podsumowując:
Plusy:
+ niska cena
+ rewelacyjna wytrzymałość
+ kolor (w ogóle kolory tych pomadek z tej serii są idealne!)
+ wygodne i solidne opakowanie
Minusy:
- dostępność
- trochę nieestetycznie schodzi z moich ust :(


Ocena:
9,99/10 ;)

A Wy wolicie pomadki czy błyszczyki? :)

Baikal Herbals DETOX krem na noc do cery tłustej.

Cześć dziewczyny :),

  Dawno na moim blogu nie było żadnej recenzji, więc układam wygodnie swoje "fałdy" i piszę :). Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić krem pochodzący ze sklepu internetowego Kalina. Krem nie jest zdobyczą na zasadzie współpracy, a moim własnym zakupem. Używam go już dobry miesiąc, więc pora napisać kilka zdań na jego temat.
  O sklepie Kalina i jego rosyjskich dobrociach zrobiło się już głośno na blogach jakiś czas temu. Typowo naturalne kosmetyki wołały z Waszych blogów "wypróbujcie mnie!". I tak o to krem trafił, któregoś dnia do mnie. Nigdy nie miałam typowego kremu na noc, więc stwierdziłam, że coś trzeba zmienić dlatego wybór padł na niego. 


Informacje pochodzące ze strony sklepu Kalina na temat kremu: 
"Oczyszczający krem do twarzy na noc na bazie ekstraktów z roślin Bajkału. Krem o lekkiej konsystencji oczyszcza skórę z toksyn, dodaje jej świeżości i głęboko nawilża.
Niebielistka Bajkalska (Swertia) przywraca skórze naturalny bilans, zwęża pory, matuje skórę.
Uczep Trójlistkowy uspokaja skórę, usuwa podrażnienia i zaczerwienienia.
Niebieska Malwa nasyca skórę witaminami A, B, C i sprzyja wyprowadzeniu toksyn.
Organiczny ekstrakt ślazu dzikiego nasyca skórę witaminami A, B, C, ułatwia usunięcie toksyn ze skóry
Organiczny ekstrakt z chińskiej herbaty łagodzi podrażnienia oraz chroni ścianki naczyń krwionośnych. Herbata ma działanie ściągające pozwalające na przejściową poprawę napięcia skóry.
Organiczny ekstrakt z nagietka zapobiega nadmiernemu wyparowywaniu wody z powierzchni skóry, zmiękcza i wygładza powierzchnię naskórka. Ma działanie przeciwzapalne, ściągające, nawilżające, a także przyspiesza regenerację naskórka.
Glinka (Kaolin) -  ma właściwości absorbowania nadmiaru łoju, zamyka pory, działa ściągająco"



Skład: 
Aqua with infusions of: Swertia Baicalensis Extract, Bidens Tripartita Leaf Extract, Organic Malva Sylvestris Extract, Organic Camellia Sinensis Extract, Organic Calendula Officinalis Extract; Dicaprylyl Ether, Tri C14-15 Alkyl Citrate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Kaolin, Cetearyl Alcohol, Poliglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Carbomer, Allantoin, Panthenol, Bisabolol, Zn PCA, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Moja opinia:
Ja wiem, że z kremami bywa różnie. Na jednych się sprawdzają, na innych nie. Jeśli chodzi o mnie to mam mieszane odczucia co do tego całego DETOXU. Może dlatego, że znów wyobrażałam sobie niestworzone rzeczy co ten krem zrobi z moją twarzą. Wiecie to te głupie podejście, że mam co do nowych produktów wielkie nadzieje. 
W każdym bądź razie nie mogę mu zarzucić tego, że nie nawilża, bo robi to świetnie! Wystarczy jedna pompka by pokrył idealnie całą twarz. Do tego podoba mi się jego konsystencja i to jak szybko się wchłania. Nie zauważyłam niestety by krem wpłynął jakoś na wygląd moich porów i by matowił cerę. Co mnie trochę zasmuciło, bo liczyłam na jakieś lepsze efekty. Jednak nie poddam się i będę go torturować dalej, może przyniesie lepsze rezultaty. W końcu to naturalny kosmetyk z samymi dobrociami. 
EDIT: Po dłuższym stosowaniu śmiem twierdzić, że był to najlepszy krem nawilżający jaki miałam do cery tłustej! Do tego cera po dłuższym stosowaniu wyglądała o niebo lepiej i rzadko kiedy wyskakiwała jakaś niespodzianka na mej twarzy :). Miłe zaskoczenie!


Podsumowując: To idealny krem dla kogoś kto nie zmaga się z bardzo tłustą cerą i maksymalnie wielkimi porami. Na pewno odpowiednio nawilży cerę. Do tego wygodna pompka i zachęcająca cena: 19,50zł. Niestety dostępny tylko w sklepie internetowym Kalina!

A czy Wy zamawiałyście coś ze sklepu Kalina? Macie jakiś ulubiony kosmetyk z tego sklepu? 

!!!!NOWE KOSMETYKI DOŁĄCZYŁY DO ZAKŁADKI "WYMIANA"!!!!

Nowy film na moim YT :).

Cześć dziewczyny :),

Wiem, że kilka z Was czekało na nowy film dlatego specjalnie dla Was już jest :).


Miniaturka nie zachęca :D, ale zapraszam do oglądania! 

WYNIKI KONKURSU + TAG :).

Hej dziewczyny :),

  Dzisiaj przychodzę z wynikami konkursu na najciekawszą recenzję po spotkaniu blogerek we Wrocławiu! Do wygrania są zestawy dobroci od Green Pharmacy!


Blogerki, do których nagrody polecą to :
1. Kolorowy Pieprz
2. Agusiak747
3. Fangle Fashion

  Mam nadzieję dziewczyny, że będziecie zadowolone z nagród :). Poproszę Was o kontakt ze mną zauroczona.kosmetykami@wp.pl i o podanie Waszych adresów do wysyłki nagród!


Druga część postu do TAG, do którego zaprosiła mnie Zyskowa, a że bardzo ją lubię i cenię to nie umiem odmówić wykonania tego TAG-u :).






 1. Ile czasu prowadzisz bloga i jak często publikujesz posty?

No cóż bloga prowadzę od lutego, a posty publikuję przynajmniej 3 razy w tygodniu chyba, że coś ważnego mi wypada albo płata figle by zamieścić nowego posta.
2. Ile razy dziennie zaglądasz na bloga i czy robisz to w pierwszej kolejności? 
 Oj zaglądam bardzo często, bo wiadomo my blogerki nie dodajemy postów o tej samej porze, więc często wpadam by zobaczyć co kto nowego napisał :). Nie robię tego w pierwszej kolejności, ale na pewno w drugiej lub trzeciej
 3. Czy twoja rodzina i znajomi wiedzą o tym że prowadzisz bloga? 
Z rodziny wie mama, tata i ostatnio coś podłapał brat, a ze znajomych moja przyjaciółka i kilka pojedynczych bliższych znajomych. No i mój facet :). Jest to naprawdę garstka osób.
4. Posty jakiego typu interesują cię najbardziej u innych blogerek?
Moim zdaniem dużo zależy od tego czy blogerka piszę w sposób ciekawy i przyciągający czytelników. Ale bardzo lubię podpatrywać haule czy recenzje kosmetyków, których wcześniej nie widziałam bądź mnie interesują. Uwielbiam też tutoriale :).
5. Czy zazdrościsz czasem blogerkom?
Czasem są takie chwile, że zazdroszczę jakiegoś kosmetyku na który ja sobie na przykład w danym momencie nie mogę pozwolić czy nie mam po prostu do niego dostępu. O i zazdroszczę blogerkom, które umieją robić sobie prześliczne nagłówki :). 
 6. Czy zdarzyło ci się kupić jakiś kosmetyk tylko po to, by móc go zrecenzować na swoim blogu?
W życiu! Jestem osobą w miarę oszczędną - przynajmniej się staram, i kupuję rzeczy, które są mi niezbędne. Poza tym nie lubię kupować specjalnie np. nowego podkładu mając już swój ideał tylko po to by zadowolić czytelników. Nie zarabiam kroci by móc sobie na to pozwolić. Oszczędność przede wszystkim :).
 7. Czy pod wpływem blogów urodowych kupujesz więcej kosmetyków, a co za tym idzie, wydajesz więcej pieniędzy?
Powiem tak, początkowo trochę tak było. Ale z upływem czasu minęło :). Wiadomo nieraz mnie kuszą jakieś Wasze ideały kosmetyczne, ale staram się ograniczać i kupować to co jest mi naprawdę przydatne. Czasem jest tak, że kusi mnie z Waszych blogów jakiś kosmetyk, ale nie kupuję go od razu na drugi dzień, a po kilku miesiącach gdy sobie przemyślę czy naprawdę jest mi potrzebny do szczęścia. 
8. Co blogowanie zmieniło w twoim życiu?
Oj zmieniło sporo w moim życiu. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, o swój wygląd. Przywiązuję większą wagę do pielęgnacji włosów i twarzy. Zaczęłam olejować włosy, używać metody OCM. Próbowałam nawet kilku Waszych pomysłów na "cudowne mikstury" :). No i dzięki blogowi poznałam przesympatyczne dziewczyny, z którymi mam mnóstwo tematów (nie tylko kosmetycznych)!
9. Skąd czerpiesz pomysły na nowe posty?
Ze swojego życia, otoczenia, gazet. Czasem jest tak, że nagle mi coś wpadnie do głowy i po prostu muszę wtedy usiąść do komputera i wylać swoje myśli
10. Czy miałaś kiedyś kryzys w prowadzeniu bloga tak, że chciałaś go usunąć?  
Oj na szczęście nie! :) I mam nadzieję, że taki moment nie nastanie, a jeśli tak to wtedy mam nadzieję, że szybko minie.
Pytanie dodatkowe: Co najbardziej denerwuje cię w blogach innych dziewczyn?    
Hmm... nie lubię blogów, które skupiają się na samych współpracach, nie że to zazdrość. Po prostu mam takie wrażenie, że te recenzje są nieszczere, robione pod kogoś. Odbieram to tak, że ktoś pisze tylko po to by mieć darmowe kosmetyki, a nie dlatego by dowiedzieć się czegoś nowego i dzielić się swoją wiedzą z innymi. I denerwuje mnie to, że ktoś nie czyta tych moich wypocin, a mimo to zachwyca się blogiem i kwituje to pytaniem "obserwujemy?". Ale to chyba denerwuje większość blogerek :).  

Zachęcam do TAG-u wszystkie z Was, które mają ochotę przyłączyć się do tej zabawy :). 

Poza tym dostałam wyróżnienie od PinkCasterSugar, którym mam zamiar się podzielić :)

 A z mojej strony wędruje ono do:
1. Zyskowej
2. Agusiak747
3. Kolorowy Pieprz
4. Meraja
5. Zusska
6. Nadine  

KWIAT KOBIECOŚCI - Ogólnopolska Organizacja Na Rzecz Walki z Rakiem Szyjki Macicy.

Cześć dziewczyny :),

   Dzisiaj post jest skierowany typowo do nas kobiet, ponieważ dotyczy raka szyjki macicy. Wiele z nas kobiet bagatelizuje problem i nie bada się regularnie albo w ogóle. Pisząc ten post oczywiście nie jest tak, że ja się nie badam, bo robię to regularnie i chcę Was zachęcić do tego samego.

Organizacja powstała w 2006 roku dzięki Pani Idze Karpińskiej, kobiecie która wygrała walkę z rakiem szyjki macicy. Kwiat Kobiecości nie tylko zrzesza kobiety, które wygrały tę walkę, ale stawia w dużym stopniu na edukowanie i zachęcanie nas kobiet do badań. 
Dziewczyny statystyki są przerażające - co 2 minuty na świecie umiera jedna kobieta z powodu raka szyjki macicy, a w samej Polsce dziennie umiera 5 kobiet.

"Badanie cytologiczne jest najskuteczniejszą metodą profilaktyki raka szyjki macicy." - Badanie nic nie boli i trwa kilka sekund. Lekarz ginekolog za pomocą specjalnej szczoteczki pobiera wymaz i po tygodniu lub dwóch należy się zgłosić po wyniki.

"Rak szyjki macicy rozwija się ok.10 lat." - Jak widzicie jedno badanie na 10 lat nie wystarcza. Badania cytologiczne najlepiej wykonywać raz w roku!

WAŻNE INFORMACJE DLA WAS!
- Rak szyjki macicy nie jest dziedziczny, ani uwarunkowany genetycznie. Jest skutkiem zakażenia onkogennymi typami wirusa HPV.
- Profilaktyka powinna składać się z profilaktyki pierwotnej czyli szczepienia oraz profilaktyki wtórnej czyli cytologii
- Cytologia powinna być wykonywana raz do roku, specjalną szczoteczką cytologiczną spełniająca wymagania jakościowe w badaniach masowych rekomendowanych przez Unię Europejską
- Kobieta w późniejszym wieku powinna również rozważyć zaszczepienie się. Wcześniej jednak musi wykonać test na obecność wirusa HPV i porozmawiać z ginekologiem
- wykryte zmiany nowotworowe we wczesnym stadium są możliwe do usunięcia poprzez np. konizacją szyjki macicy (czyli częściowe jej wycięcie) i daje kobiecie możliwość normalnego funkcjonowania, a nawet posiadania potomstwa

Oczywiście badania są głównie skierowane do kobiet w wieku od 25-59 lat, ale jeśli zaczęłyście wcześnie współżyć albo lekarz sam zaproponuje badanie to oczywiście dobrze jest je wykonać. Jest ono w 100% bezpłatne!

Co to takiego HPV?
HPV to nic innego jak wirus brodawczaka ludzkiego. Zidentyfikowano ponad sto różnych typów tego wirusa. HPV jest przenoszony drogą płciową (inicjacja seksualna, kontakt ze skórą okolic intymnych partnera) i najgorsze jest to, że prezerwatywa nie chroni przed zarażeniem wirusem.
Szacuje się, że rocznie zakażonych zostaje 5,5 mln osób w skali świata.

Oczywiście wykonywanie cytologii to nie wszystko! Warto wykonywać inne badania u ginekologa tj: USG dopochwowe. Przy tym badaniu ginekolog wykryje wszelkie nieprawidłowości w Waszych jajnikach bądź uspokoi Was, że wszystko jest w porządku.

Ja ze swojej strony zachęcam Was do wykonywania badań :). W końcu trzeba dbać o swoją przyszłość i zdrowie!
O samej organizacji możecie poczytać tutaj, jeżeli interesuje Was więcej informacji na temat raka szyjki macicy to zapraszam tu

Pozdrawiam :*

Pierwszy film w moim wykonaniu :).

Witajcie dziewczyny :),

  Od razu humor lepszy, bo udało się nagrać film :). Co prawda z małymi błędami językowi i stresem, ale jest! :) Pozwalam się śmiać i krytykować, bo to pierwszy film. Mam nadzieję, że po tym filmie nie będę Waszym nocnym koszmarem ;).


No to od dziś macie mnie w prawie całej okazałości, z widokiem na moje wady itd. I możecie być pewne, że z wielka przyjemnością je obnażę ponieważ chcę byście wiedziały, że ideały nie istnieją nawet na YT! :)

Dajcie mi znać w komentarzach jak wrażenia :)

Buty na jesień, koszula w kwiaty i nowa sukienka.

Cześć dziewczyny :),

  Ostatnio zupełnie nic nie idzie po mojej myśli ;/. Albo coś się psuje albo jak na złość gdy chcę nagrać pierwszy film rozładowują się wszystkie baterie. Może to znak by tego nie robić - sama nie wiem. Nie jestem zbytnio osobą przesądną. W każdym bądź razie skoro to nie wypaliło to muszę znaleźć szybko zastępstwo na nową notkę.
   No i się znalazło :). Ostatnio poczyniłam małe zakupy tym razem ciuchowe i postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Przepraszam jeśli zdjęcia nie są najlepszej jakości, ale jak już pisałam wszystkie baterie w domu płatają mi figla.
   W poniedziałek wybrałam się z przyjaciółką na zakupy, ponieważ potrzebowałam botków. Wrocławski targ Zielińskiego o 10:00 rano świeci pustkami dlatego wszystko lepiej się przymierza. Co do botków wiedziałam, że nie chcę wydać więcej niż 100 zł +/-. W ostatnim czasie dość sporo kasy mi się ulotniło, więc dbam o budżet.
Początkowo nie mogłam nic znaleźć, aż trafiłam na przesympatyczną, starszą kobietę, która miała w swoich zbiorach te botki! 


Sam wygląd rewelacja, jednak pojawił się problem w postaci "ale one nie pasują do żadnego z moich płaszczy :O". Cena to 105zł, ale kupić coś co nie będzie pasowało do innych moich ciuchów eh... Powiem szczerze, że urzekły mnie maksymalnie, ale musiałam szukać dalej. I znalazłam - zwykłe, czarne, bez zbędnych dodatków botki. Do tego przemega ciepłe!


Domyślam się, że w porównaniu z tymi pierwszymi nie robią furory, ale mi się podobają :). Cena to 90zł.

Później z przyjaciółką uderzyłyśmy w okolice Rynku, ponieważ Ania wypatrzyła sobie spodnie w jednym sklepie i chciała je kupić. Niestety nie było jej rozmiaru już, a ja za to upolowałam za zawrotną kwotę koszulę 100% bawełna.




Koszula ma długi rękaw, ja po prostu te rękawy sobie podwinęłam. I zapomniałam! Nie podałam Wam tej ceny za koszulę... i tu Was zdziwię - 9zł! Dacie wiarę? :O

I na sam koniec sukienka :). To taka moja perełka. Zawróciła mi w głowie maksymalnie. Poszukiwałam czegoś na poprawiny (wiecie to już niecały miesiąc). Nie chciałam czegoś nie wiadomo jak eleganckiego, a raczej czegoś co nadawało by się też na jakieś inne okazje (niekoniecznie uroczyste i z rozmachem).


Jest i ona :). Sukienka jest rozkloszowana, u góry mocno przylegająca. Do tego pasek w kolorze taki camel z kokardą. Zapłaciłam za nią 55zł, jednak w połowie sfinansował mi ją mój facet :). Oczywiście pochodzi ze sklepu jego siostry. Jeśli jesteście z Wrocławia to polecam jej stoisko Mila Rose w Domu Handlowym Astra przy Horbaczewskiego. Można tam znaleźć niesamowite sukienki. 

A jak Wam się podobają moje zdobycze? :) Powiem Wam szczerze, że ta sukienka tak mi się spodobała, że myślałam czy by jej w ogóle nie założyć na sam ślub i wesele (oczywiście mojego brata).

Spotkanie blogerek WROCŁAW 13.10.2012.

Witajcie dziewczyny :),

  Właśnie jestem po pierwszym w moim życiu spotkaniu blogerek we Wrocławiu. Emocje do tej pory nie opadły szczerze powiedziawszy :). Jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że w dużej mierze przyczyniłam się do tego spotkania (ah ta dusza organizatorska ;)).
   Przed spotkaniem miałam mieszane uczucia, nie wiedziałam czego się spodziewać, nie wiedziałam czy blogerki, które znam z tego świata wirtualnego okażą się tak sympatyczne w świecie realnym itd. Poza tym kolejne paczki przychodzące do mojego domu z firm kosmetycznych uświadomiły mi, że pora spiąć cztery litery i nie bać się!
   Pomijając fakt, że ledwo się doczłapałam z tymi tobołami do lokalu wchodząc nadal byłam pełna obaw. Nawet zdjęcia z początku są rozmazane z powodu trzęsącej się ręki :D. Jednak po kilku minutach atmosfera się rozluźniła, większość znalazła wspólne tematy i patrząc na zegarek nagle minęły ponad 3h.

Godzina 11:00


Moje łóżko przypomina "wystawę ziem odzyskanych" jak to określa często mój tata. Wciąż zadawałam sobie pytanie "jak ja się z tym zabiorę?". Na szczęście kilka silnych par rąk i udało się :). JUPI!

Godzina 12:00


Trzęsąca się ręka, mały stres i skrępowanie, ale już po chwili przeszło :). Lokal nastrajał pozytywnie swoim wystrojem (Herbaciarnia K2), więc rozmowy były coraz to bardziej owocne :).

Godzina 14-15:30

Wszystkie już w miarę się znamy, wiemy co i jak. Więc ktoś rzucił hasło "SWAP" i się zaczęło...



Dziewczyny naprawdę przyniosły niezłą armię! Niektórych kolekcje bardzo się powiększyły po tym spotkaniu :).
W trakcie dołączyła do nas przedstawicielka firmy Pilomax, a dokładniej Dyrektor Sprzedaży Patrycja. Przemiła osoba, która ma niesamowitą wiedzę na temat kosmetyków - nie tylko tych do włosów! Wiele się od niej dowiedziałam i wiele kosmetyków mi poleciła. Także pora na zakupy! Hehe ;).


Wiedziałyście, że Agusiak747 chodziła ze mną do jednego gimnazjum?! Ha! To teraz już wiecie :). Po lewej to jej facet Kubuś, a po prawej to chłopak Marleny (chyba dobrze zapamiętałam imię) :). Także jak widzicie kilku rodzynków się znalazło.


 Jak widzicie rozmowy przy stole namiętne ;). I tak pozostało do samego końca. W lokalu był niesamowity szum od naszych rozmów kosmetycznych i nie tylko. Ale wiecie człowiek posilić się musi, także Milky Chocolate (Angelika) o nas zadbała.


I to dowód :). Posilająca się Zusska! Jak obiecałam tak jest zdjęcie na mym blogu :D. Nie bij!
No i na koniec prezenty! Wiecie przedwczesny Mikołaj, w którego się trochę zabawiłam przynosząc kosmetyki od firmy Eveline, Vipera, Pierre Rene, Hean i Safira. Później Agusiak747 dorzuciła trochę dobroci od Helfy, Panna Dominika od Venity i Patrycja od Pilomax!

Dziewczyny w torebeczkach jest tyle dobroci, że wróciłam z uśmiechem większym niż od ucha do ucha. Zresztą chyba nie tylko ja! A oto radość, która panowała przy stołach.



Agusiak747, Stając się demonem swojego ciała, Dudkowa

Pewnie zżera Was ciekawość co było w środku. Mnie samą zżerała, więc zapraszam do oględzin :).





 Na sam koniec chciałabym podziękować Pani Paulinie z Herbaciarni K2, z którą załatwianie "interesów" to czysta przyjemność :). Pani Patrycji z marki Pilomax, Pani Annie z Eveline, Panu Adamowi z Safiry, Pani Kindze z Green Pharmacy, Pani Ani z Vipery, Pani Irminie z Pierre Rene i Pani Magdalenie z Hean. Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam :).
Oraz dziękuję wszystkim blogerkom za przybycie!
Do zobaczenia niedługo mam nadzieję, że w tym samym/podobnym gronie :)

Spotkanie blogerek we Wrocławiu już w sobotę, a ja mam dla Was niespodziankę :).

Cześć dziewczyny :),

Spotkanie blogerek coraz bliżej co mnie niezmiernie cieszy. Nie mogę się doczekać kiedy Was poznam, wspólnie zasiądziemy do pogaduszek kosmetycznych przy kawie itd. :).
Ale nie byłabym sobą gdyby nie pomaczała trochę paluszków w niespodziankach dla Was, a to jedna z nich! Mianowicie wiadomość od Green Pharmacy - na pewno ich znacie, tak tak to te sławne ostatnimi czasy produkty do włosów, a wiedziałyście, że mają też w swojej ofercie inne kosmetyczne smakołyki? Wybór jest nieziemski, a kilka z ich innych produktów może być Wasze! Ale o tym niżej.

Chcielibyśmy życzyć wrocławskim blogerkom urodowym wyjątkowego, pełnego inspiracji spotkania (13 października). Chętnie i z nieukrywaną ciekawością przeczytamy wszystkie relacje z tego wydarzenia, a najciekawsze fotoreportaże (najbardziej zaskakujące, z humorem, oryginalne etc.) z przyjemnością nagrodzimy kosmetykami Green Pharmacy, marki która lubi i ceni polskie blogerki urodowe.

źródło: Green Pharmacy


Otóż dziewczyny wszystko w Waszych rękach! Trzy z Was otrzymają niesamowite zestawy kosmetyków. Wystarczy naprawdę niewiele, a pamiętajcie, że liczy się pomysł! Zaskoczcie, napiszcie z przymrużeniem oka - wszystko zależy od Was!
Udział w konkursie mogą wziąć urodowe blogerki, które będą na spotkaniu we Wrocławiu już w tę sobotę. Czas na stworzenie fotorelacji po spotkaniu to równe 7 dni :).
Gdy takie fotorelacje pojawią się na Waszych blogach wtedy proszę o informację w komentarzu bądź na maila zauroczona.kosmetykami@wp.pl !
Każda z Was może wygrać zestaw kosmetyków :). Także zapraszam do zabawy :).

Przepraszam za nieobecność + ulubieńcy września.

Hej dziewczyny :),

   Przepraszam za nieobecność :(. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, ale się lekko pochorowałam i leżę non stop w łóżku by na spotkanie blogerek we Wrocławiu, które już w tę sobotę być w pełni sił :). Mam nadzieję, że mi się to uda.
   W każdym bądź razie chciałam Wam dziś przedstawić moich wrześniowych ulubieńców. W sumie to nigdy nie tworzyłam ulubieńców miesiąca i wiem, że muszę to zmienić!
Pierwszym z nich jest krem BeBeauty z Biedronki nawilżający algi+aloes na dzień. Jest to krem tak naprawdę Perfecty za niebywałą cenę, bo ok.10zł. Ja mam cerę tłustą i ten krem rewelacyjnie się na mnie spisuje! Super nawilża, nie mam suchych skórek i idealnie nadaje się pod makijaż. Mam już drugie opakowanie i pewnie długo, długo będę przy nim trwać.


Drugi produkt to nikt inny jak olej rycynowy. Zastępuję mi odżywkę do rzęs, dodaje go do oleju kokosowego do włosów bądź nakładam sam na końcówki i ostatnio wraz z oliwką Hipp służy mi do metody OCM. Koszt niewielki - w zależności od pojemności, a potrafi zdziałać cuda. Pewnie jest ulubieńcem niejednej z Was :).


Jako trzeci staje tonik pichtowy, o którym pisałam Wam w ostatnim poście. Takie moje małe, ale cudne odkrycie. Nie zawiodłam się na nim. Tym bardziej, że cena jest zawrotna ok.8zł. Ja swój zdobyłam dzięki aptece Dbam O Zdrowie (moja ulubiona apteka!).


Tutaj pora na mój ukochany szampon. To moje drugie opakowanie i chyba pozostanę mu wierna przez jeszcze jakiś czas dopóki mi się nie znudzi. Naprawdę dobry szampon, dostępny chyba wszędzie za ok.10zł/400ml. Włosy mam po nim miękkie i gładkie. Jedyny minus to SLS. A mowa o Timotei :).


Skoro idziemy tropem włosów, to tutaj swoje miejsce ma jedwab CHI. Otrzymałam go dzięki Zyskowej - przekochana dziękuję za paczuszkę po raz enty! Włosy są po nim tak przyjemne w dotyku, że aż się nie mogę oprzeć. O wiele, wiele lepszy od tego całego Biosilk'a. My number one :).


Pora na masło shea - zamówione czystym przypadkiem w sklepie internetowym paatal. Nie pamiętam ile za niego dałam szczerze powiedziawszy, ale na pewno do 10zł. Próbowałam go początkowo używać na końcówki, ale szału nie było. Teraz używam go w te miejsca, które mam przesuszone - aktualnie usta i sprawdza się rewelacyjnie! Na pewno przyda się na zimę :).


Październik został ogłoszony miesiącem maseczek z tego co się orientuje, ale ja już we wrześniu powróciłam do mojego ideału, dzięki Biedronce i jej maseczkom DermoMinerały. Uwielbiam, kocham i będę do niej wracać zawsze gdy pojawi się w Biedronce! Teraz zakupiłam w zapasie, więc delektuję się ile mogę.


Zbliżając się pomału do końca nie mogłabym nie wspomnieć o kremie do rąk Isany. Post o nim już jest, ale i tak zasługuje na znalezienie się w ulubieńcach. Zapach obłędny, działanie rewelacyjne, cena jeszcze lepsza. Nic dodać nic ująć. Polecam :).


Ostatnie miejsca na mojej liście zajmuje peeling cukrowy Farmony, który dostałam w ramach współpracy. Zapach przyciąga i jego ostrość i działanie odpowiada mi w 100%. Nie mam się do czego przyczepić. Dziękuję mu za wydajność :).


I na ostatnim miejscu, ale nie najgorszym! Mały prezent od mojego faceta, czyli żel pod prysznic Balea o niesamowitym zapachu figi i czekolady. Ten zapach mnie powala totalnie na łopatki! Do tego uwielbiam taką konsystencję jaką on posiada tzn. kremową. Szkoda, że to edycja limitowana :(.


Wiem, że to bardziej kosmetyki do pielęgnacji, a kolorówki tu brak. Jednak moja kolorówka się nie zmieniła, jestem wierna podkładowi Revlon Colorstay, pudrowi bambusowemu i tuszowi Max Factor 2000Calorie. Jeśli ulubieńcy z kolorówki się zmienią na pewno Was o tym poinformuję :).

A teraz wybaczcie ale uciekam znów do łóżka się kurować :(.
Pozdrawiam :*

Tonik pichtowy PROFARM.

Hej dziewczyny :),

   Wiele z Was ostatnio było ciekawych mojego zakupu aptecznego w postaci toniku pichtowego. Mija już kolejny tydzień odkąd go używam, więc pozwolę się wypowiedzieć na jego temat. Także zapraszam do lektury :).
   Na Waszych blogach można było wyczytać o aptecznej miksturze z olejku pichtowego i nafty. Ja jednak znalazłam gotowy tonik pichtowy i to bezalkoholowy (co jest dla mnie bardzo ważne!). Zapłaciłam za niego ok. 8-9zł, więc jak za 200ml tonik jest to dla mnie naprawdę mało.


 Od producenta:

"Tonik PRODERMA profarm przeznaczony jest do codziennego oczyszczania skóry wrażliwej, zarówno podatnej na wypryski jak i na zmarszczki. Kompleksowo i wszechstronnie oczyszcza skórę wyraźnie wpływając na poprawę jej wyglądu. Tonik zawiera PICHTOWY ProOil, który aktywnie działa w dzień i w nocy. Posiada właściwości:
- oczyszczające - odświeża, oczyszcza i nawilża skórę,
- antybakteryjne - skutecznie walczy z trądzikiem, wpływa korzystnie na wygląd skóry,
- odżywcze - uzupełnia niedobory witamin i mikroelementów
- energizujące - dodaje sił witalny, rozluźnia napięte mięśnie i likwiduje uczucie ciągłego zmęczenia."


Skład: 

 Moja opinia i spostrzeżenia:

Tonik zamknięty jest w naprawdę wygodnym pojemniku, szczelnie zamykanym (aż czasem mam problem by go otworzyć). Po otwarciu poczujemy zapach takiego sosnowego lasu, jednym to się może spodobać innym nie - zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie o zapach tu chodzi, a o działanie!
Nie wiem czy Wy też tak macie, że gdy kupujecie jakiś nowy specyfik to wiążecie z nim ogromne nadzieje. I z tym produktem tak miałam.



Na pewno po waciku widzę, że tonik domywa wszelkie nieczystości z jakimi nie poradził sobie żel, więc zgodzę się z tym, że oczyszcza. Do tego moje pory są po nim mniejsze (są widoczne, ale już nie tak bardzo) i nie wyskakują mi jakieś niespodzianki, więc działa antybakteryjnie. Nie działa jakoś hamująco na produkcję sebum, a szkoda :(. Fakt faktem, myślałam że efekt będzie bardziej spektakularny, ale jak za taką cenę ten który jest w pełni mnie zadowala.

Na pewno kupię go po raz kolejny :).


Od dwóch dni stosuję metodę OCM - czy jesteście ciekawe jak metoda na mnie zadziała?

P.S. Zostałam doceniona przez recenzjo-manię i otrzymałam taką przecudną babeczkę :). Dzięki Kochana za wyróżnienie!


Teraz pora na to bym ja doceniła 5 blogów, a więc do dzieła!
1. http://mrucznie.blogspot.com/
2. http://cudmiodimalinka.blogspot.com/
3. http://hot-rain.blogspot.com/
4. http://mallene.blogspot.com/
5.  http://miss-dior-cherie-xoxo.blogspot.com/

Pozdrawiam :*

Moje ostatnie łupy :).

Cześć dziewczyny :),

   I znów mnie nie było trochę, dlatego zaraz siadam do odwiedzania Waszych blogów. Jakoś ostatnio bardzo dużo się u mnie dzieje, oczywiście pozytywnego - co bardzo mi się podoba :).
Dziś przychodzę do Was z taką luźniejszą notką. Nazbierało się trochę moich zakupów, więc postanowiłam Wam pokazać. Trochę ciuchów, trochę kosmetyków, zresztą same zobaczycie. 

  Zakupy ubraniowe to w tym miesiącu głównie sweterki. Ja jestem okropnym zmarzluchem i nie wyobrażam sobie bez ciepłych swetrów życia czy to zimą czy jesienią. Oba swetry bardzo przypadły mi do gustu i kolorystycznie i fasonem.


Ten po lewej kupiłam za naprawdę grosze, bo ok.10zł a jest w bardzo dobrym stanie. Drugi zaś spodobał się mojej mamie na mnie i stwierdziła, że sama mi go sfinansuje jak go nie wezmę! Jest naprawdę ładnie zrobiony, jedyny minus to krótki rękaw, ale jest ciepły. Drugi był nowy, więc kosztował mnie 30zł.


Tutaj już zakupy typowo kosmetyczne, jak się możecie domyślić Biedronkowe. Najbardziej mi zależało właśnie na tych dwóch rzeczach, czyli pomadka Oeparol malinowa i maseczki Dermo Minerały (pisałam już o nich tutaj). Maseczek kupiłam co prawda 4 sztuki, ale już jedną wykorzystałam :).
Cena jednej maseczki 3,99zł
Pomadki 5,99zł


Balea, kto nie słyszał o tej firmie pochodzącej z drogerii DM... Oczywiście nie odwiedziłam naszych sąsiadów by zakupić jeden żel. Ten żel to zdobycz mojego faceta dla mnie ze straganu z niemiecką chemią. Do tego wybrał tak cudowny zapach (czekolada&figa - francuskie makaroniki), że mam nadzieję, że to jeden z tych żeli co nie mają dna. Wiem, że za taki żel zapłacił 5zł, więc jak dla mnie cena bardzo okej :).


Ostatni zakup to lakier Safari firmy Quiz numer 32. Chciałam na jesień lakier lekko brązowy i znalazłam. Na pewno pokażę Wam jak wygląda na paznokciach. Trwałość jest w miarę przyzwoita!
Cena bardzo niska, ponieważ jest to jedyne 3zł!

Oczywiście mam w planach jeszcze skoczyć na zakupy do Rossmanna w związku z ich gazetką, ale jakoś nie miałam czasu :(. Mam nadzieję, że nie wykupiono już całego Rossmanna ;).
Mam już listę zakupów rossmanowską, więc myślę, że dziś albo jutro zrobię "nalot".

Pozdrawiam :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...