Potrzebuję Waszej POMOCY!

Cześć dziewczyny :)

   Dzisiaj zwracam się z prośbą do Was. Jako, że za miesiąc z małym kawałkiem udaję się na wesele brata to poszukuję dobrej, najlepiej matującej bazy. Niestety nie używałam nigdy baz, nie znam się na nich, a nie chcę kupić bubla. Liczę na Waszą pomoc :).
Nie pozostanę dłużna! Z góry dziękuję :*!

Farmona Tutti Frutti Brzoskwinia & Mango - cukrowy peeling do ciała.

Hej dziewczyny :),

   Od jakiegoś czasu mam przyjemność testować cukrowy peeling do ciała Farmony, dzięki Agencji Werner & Wspólnicy. Od razu mówię, że jest to pierwszy peeling cukrowy jaki w życiu miałam, bo zawsze polegałam na scrubach, więc nie wiem jak wypada na tle innych.
   

Ja jestem bardziej zwolenniczką zapachów słodkich, czekoladowych czy migdałowych. Bałam się tego zapachu szczerze powiedziawszy, ale gdy przyszło mi oderwać zabezpieczające sreberko zakochałam się! Ten zapach jest tak cudowny, że nieraz odkręcam go dla samego powąchania - takie zboczenie.
Ale nie zapach tu jest najważniejszy, a działanie!
Od razu tego samego dnia gdy go dostałam musiałam zacząć testować.

A co o samym kosmetyku mówi producent?
"Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny z owoców noni - cząsteczki szczęścia, które wprowadzają doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania.
Dzięki zawartości masła karite i witaminy E peeling głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając, że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Kryształki cukru usuwają martwy naskórek i wygładzają ciało, a owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Cukrowy peeling myje, delikatnie natłuszcza i odżywia skórę, dzięki czemu nie jest konieczne używanie balsamu do ciała."


Sposób użycia - Niewielką ilość peelingu nanieść na wilgotną skórę, delikatnie masować, spłukać. Stosować 1-2 razy w tygodniu.

Składniki: Sugar, Sodium Chloride, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Glyceryl Behenate, Parfum, Butyrospermum Parkii, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, PEG-4, Glycerin, Agar, Alginic Acid, Polysorbate-20, Tocopheryl Acetate, Isobutylparaben, CI 73360, Morinda Citrifolia Fruit Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, CI 19140, CI 16255, BHA.

Pojemność i cena: 300g/ok.16zł



Moja opinia:
Na pewno ogromne wrażenie zrobił na mnie zapach, świeży, owocowy, ale jednocześnie słodkawy i pobudzający. Może faktycznie pobudza u mnie te endorfiny (?).
Wcześniej polegałam na scrubach jak już pisałam wyżej i to był błąd. Dopiero po tym peelingu cukrowym, wiem co to jest "zdzierak". Skóra po nim jest naprawdę miękka i gładka.
Ja co prawda nie stosuję peelingów na całe ciało, tylko głównie na uda i pośladki, wiecie walczę o lepsze ujędrnienie i tak zwalczam cellulit. Powiem Wam, że efekty widać. Skóra jest bardziej napięta, cellulit mniej widoczny.
Peeling stosuję zgodnie z zaleceniami producenta, żeby sobie nie zrobić kuku. Te dwa razy w ciągu tygodnia mi w zupełności wystarczą.
Nie wiem co prawda czy są lepsze peelingi cukrowe, ponieważ ten jest moim pierwszym, ale bardzo go polubiłam. I wiem, że pora przerzucić się na te cukrowe ideały :).


Do tego dostałam kilka próbek Farmony i już wiem, że pewnie się skuszę na jakiś ich balsam albo masło do ciała :).

Dziękuję z całego serca Agencji Werner&Wspólnicy za możliwość przetestowania peelingu. Nie wpłynęło to w żadnym stopniu na moją ocenę produktu.

Krem do rąk Isana z olejkiem migdałowym.

Cześć dziewczyny :),

  U mnie dziś piękna, złota jesień, więc od razu lepiej się piszę. Postanowiłam, że dziś napiszę o moim nowym ulubieńcu, dzięki któremu nauczyłam się używać kremy do rąk regularnie! Pewnie to zasługa zapachu, bo jak już pisałam mam bzika na punkcie migdałów. 
Ale czy tylko zasługa zapachu?


Przed tym jak kupiłam ten krem, wiele z Was na swoich blogach wychwalało kremy do rąk Isany. A, że moje ręce od częstego mycia (pracowałam z pieniędzmi) zrobiły się suche jak wióry to musiałam zacząć działać.
Do mojego koszyka wpadły wtedy dwa kremy Isany: jeden to właśnie ten z olejkiem migdałowym, a drugi z myślą o mamie ten 5% urea. Ich cena to ok. 5,50 sztuka, więc jak dla mnie jest jak najbardziej na plus :).
Ale dziś recenzja będzie o moim :).
Kupując ten krem nie spodziewałam się fajerwerków, miłości i uwielbienia. Jednak stało się inaczej, ponieważ jest moim numerem jeden! Zapraszam do lektury.


Od producenta:
"Isana krem do rąk z olejem migdałowym o zapachu kwiatu migdałowca został opracowany specjalnie do pielęgnacji suchej skóry dłoni. Bogata formuła pielęgnująca z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną intensywnie rozpieszcza dłonie. Dopełnieniem kompozycji pielęgnującej jest wysokowartościowy olej migdałowy. Krem do rąk łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając na skórze klejącej warstewki."  
Opakowanie:
Krem jest zamknięty w bardzo wygodnej, miękkiej tubie, która nie utrudnia wydobycia. Do tego solidne opakowanie, dzięki któremu nie mam w torbie wylanego połowy kremu.   
Zapach:
Jego zapach niesamowicie mnie przyciąga (co te migdały ze mną robią), słodkawy, kobiecy - bardzo lubię takie zapachy. 


Konsystencja:
Dość gęsta i biała. Dzięki niej wystarczy naprawdę odrobina by nawilżyć nasze dłonie.
Działanie:
Krem naprawdę świetnie radzi sobie z nawilżeniem, zostawia na dłoniach przez dłuższy czas taką przyjemną warstwę (nieklejącą) przez co uczucie nawilżenia trwa i trwa. Do tego bardzo szybko się wchłania i przynosi ukojenie suchej skórze dłoni. Dzięki niemu moje dłonie są teraz gładkie, miękkie i odpowiednio nawilżone.
Wielkim plusem jest to, że w składzie nie znajdziemy parabenów, silikonów i olejów mineralnych!

Moja ocena to 10/10! :)

P.S. A już od środy nowa gazetka kosmetyczna Biedronki, mój portfel pewnie ucierpi, bo będą maseczki DermoMinerały, które mnie powaliły na łopatki. A nie są niestety dostępne nigdzie indziej :(.

W ogóle dziewczyny, blogerki co myślicie o ostatnich "akcjach" Rossmanna z wycofywaniem ich produktów, które ukochałyśmy? Mnie osobiście coraz mniej się podoba to co robi Rossmann... Ciekawe czym zastąpi te cuda... Brak mi słów :(.

Naprawdę małe zakupy!

Cześć dziewczyny :),

   Przez jeden dzień miałam utrudniony dostęp do bloga, a to wszystko przez to, że mój monitor postanowił mi spłatać figla i się popsuł. Najlepsze jest to, że mama dzień wcześniej się tak cieszyła, że nic się w domu nie psuje. W każdym bądź razie musiałam wydać 300zł, więc moje zakupy kosmetyczne w tym miesiącu są mniejsze. Może to i lepiej, bo nie kusiło mnie na wydawanie na jakieś zbędne rzeczy. Do tego jestem bez pracy i strasznie mnie to denerwuje.
   W każdym bądź razie nie będę Wam marudzić tylko po prostu przejdę do rzeczy, czyli do moich zakupów. Można je w sumie podzielić na kilka części: te apteczne, drogeryjne i internetowe.
Zacznę od aptecznych, ponieważ ich jest najwięcej. 


Przez internet zamówiłam w Aptece Dbam o Zdrowie tabletki Visaxinum, które poleciła mi dermatolog. Cena to ok.20zł/30sztuk.


Od wczoraj zaczęłam kurację zobaczymy co z tego wyjdzie. Oczywiście po miesiącu dam Wam znać. Póki co mogę Wam powiedzieć, że ohydnie smakują!
Jak wiecie nie byłam zadowolona z pierwszej wizyty u dermatologa. Mimo to wykupiłam receptę na Klindacin T. Stosowałam go dwa razy dziennie przez 3-4 dni i powiem Wam, że obserwowałam pogorszenie stanu mojej skóry. Dlatego odstawiłam go. Nie wiem czy wrócić do niego pomimo wszystko czy sobie odpuścić.


 Do tego tonik pichtowy, który jest bezalkoholowy. Wiem, że tonik pichtowy większość z Was robiła sama mieszając naftę kosmetyczną z olejkiem pichtowym. Ja jednak postanowiłam wypróbować już gotowy produkt, jeśli nie zadziała to wtedy pobawię się w chemika. Cena to ok. 8zł. 


 Ostatnim produktem jaki wpadł do mojego wirtualnego koszyka jest nafta kosmetyczna z olejem rycynowym. Kosz to ok. 6zł. Kupiłam ją głównie z myślą o moich włosach. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. 

Kolejna "partia" zakupów to zakupy typowo drogeryjne. Jest ich naprawdę mało. 

  
Żele Radox są teraz mocno reklamowane w telewizji, może to mnie skłoniło to zakupu. No i pewnie cena, bo ta w Tesco to jedyne 4,99zł. Mój facet mnie niestety poganiał i zapach nie należy do moich ulubionych. Więcej Wam na pewno o nim napiszę za jakiś czas.
I tu Was zdziwię, ale nie kupiłam nic więcej :). Chyba faktycznie muszę mieć albo dobre zapasy niczym chomik albo stałam się aż tak oszczędna.




No i na sam koniec zostały zakupy internetowe.
Wiele z Was kusiło na swoich blogach kosmetykami ze sklepu Kalina, więc stwierdziłam że kupię sobie krem na noc. W końcu takiego nie mam, a przy okazji sprawdzę czy kosmetyki są warte uwagi. A zamówiłam dokładnie krem Bajkał Detox dla skóry tłustej. Jestem bardzo ciekawa działania. Na uwadze już mam inne kosmetyki z tego sklepu :).
Ten krem kosztował mnie 19,50zł/50ml + przesyłka 7zł.

To na tyle :). Prawda, że mało? A jak Wasze zakupy?

Pozdrawiam ;*.


WAŻNE INFORMACJE DOTYCZĄCE SPOTKANIA BLOGEREK WE WROCŁAWIU!

Informacja pochodzi od Panny Dominiki :) I liczę na pozytywny odzew!
  • "Oficjalnie już wiem co i jak ze spotkaniem bloggerek.
    Zasady: Kompletuję listę chętnych. Miejsc jest maksymalnie 20, ze względu na możliwości lokalowe. Zasad kilka jest i proszę Was o dokładne ich przeczytanie, żeby nie było niejasności. Wszelkie pytania kierujcie na maila mirrorowisko@gmail.com 
     
    1. Na listę wpisać się możne się każdy, nie tylko z okolic Wrocławia. Nie ma ograniczenia wiekowego. Jeśli ktoś ma w domu dziecko i nie ma możliwości zostawienia go z kimś żaden problem - ciocia Dominika lubi obślinione, rozwrzeszczane potworki ciągnące za włosy, ubranie i okulary :P (musiałam zostawić ten fragment)
    2. Zgłoszenie wysyłacie na maila mirrorowisko@gmail.com w temacie wpisując Zlot - zapisy + Nick, natomiast w treści wpisując Imię, adres bloga oraz dane z jakiego został wykonany przelew.
    3. Potwierdzeniem zgłoszenia będzie wykonanie przelewu na kwotę 5 złotych na konto bankowe, które podam w odpowiedzi na wiadomość zawierającą zgłoszenie. 4,00zl Dostaniecie z powrotem na spotkaniu, kwota ta jest jedynie zabezpieczeniem ze faktycznie się pojawicie. 1zl to oplata za identyfikator i cala resztę, ale myślę, że na osobę to malutko :)
    4. Rezerwacja lokalu nie kosztuje  nas nic, płacimy tylko za to co same zamówimy. Spotkanie odbędzie się w lokalu Herbaciarnia k2 przy ulicy Kiełbaśniczej 2.
    5. W przypadku zgłoszenia czekam 5 dni na wykonanie przelewu. Po tym czasie na listę wskakuje kolejna osoba z ewentualnej listy rezerwowej. Zaznaczam, że w pierwszej kolejności biorę pod uwagę dziewczyny, które zgłosiły się pod postem z wstępnymi zapisami. Nie oznacza to jednak, że mogą ominąć procedurę zapisów :)
    6. Ostatnim dniem zglaszania sie jest 3.10, natomiast spotkanie odbędzie się 13.10.2012 i zaczyna się o godzinie 12:00 :)
    Na koniec jeszcze trzy rzeczy. 1) Tak wygląda kawiarenka, Panie złączą nam ładnie stoliki :) Ceny są niskie, więc nie ucierpią portfele.
  • 2) Ogromne podziękowania dla Redhead , która jako jedyna z trzech blogerek do których napisałam maila z kilkoma pytaniami naprawdę pomogła, odpisała i odpowiedziała nawet na te najgłupsze pytania. Jestem jej niesamowicie wdzięczna, bo gdyby nie ona - nie byłoby spotkania.
  • 3) Podziekowania należą się również Justynie, która zadbała o znalezienie lokalu, zaoferowała pomoc i pomaga mi to wszystko ogarnąć. Obie dziewczyny naprawdę przysłużyły się do możliwości spotkania, dlatego mam nadzieję że nie zawiedziecie i będzie kompletna lista osób. Dominika Gałązka http://mirrorowisko.blogspot.co.uk/"
  • Róż do policzków Bell.

    Hej dziewczyny :),

       Dziś przychodzę do Was z recenzją różu do policzków Bell, który można było zakupić w Biedronce. Ogólnie to dodam, że Biedronka od czasu do czasu umie udobruchać kobiety :). Chwalę sobie takie akcje.
    Oczywiście gdy promocja weszła, mnie nie było w kraju, więc musiałam liczyć na mamę. Opisałam jej dokładnie co chcę, jakie kolory itd. Ale mama zrobiła jakby wszystko na odwrót :D. No nieważne, trudno się mówi. Początkowo nie byłam zadowolona, ale w miarę użytkowania polubiłam się z tym kolorem.
       Moja mama wybrała mi najjaśniejszy kolor różu, czyli dość różowy, cukierkowy (a ja wolę te wpadające lekko w brązy) - dokładnie tego nie chciałam. W ogóle do wyboru były tylko 3 kolory i numeracja była dość prosta, bo 01, 02 i 03.
    Ja mam właśnie 01, ale zauważyłam, że mama ma ciemniejszy, więc na pewno jej podkradnę (pewnie ten, który ja chciałam) i stworzę też o nim post.


       Początkowo nie wiedziałam czy go w ogóle używać czy może lepiej sprezentować komuś. Ale zaryzykowałam.
       Mój pierwszy raz z nim to była porażka. Nie sądziłam, że jest tak mocno napigmentowany i gdy go nałożyłam wyglądałam dość karykaturalnie. Dlatego później wiedziałam, że muszę go nakładać ostrożniej. Pomimo koloru, który mi całkowicie nie odpowiadał polubiłam ten róż. A już Wam mówię dlaczego. Otóż na pewno plusem jest dobra pigmentacja, nie potrzeba go wiele by uzyskać naprawdę fajny efekt (trzeba uważać by nie przesadzić!). Do tego posiada delikatne drobinki, dzięki którym nieco rozjaśnimy twarz.


      Moje poprzednie róże lubiły mi po pewnym czasie znikać z policzków i to mnie osobiście bardzo denerwowało. Z tym jest inaczej, potrafi utrzymać się cały dzień bez szwanku. Co mi się osobiście bardzo w nim podoba. Do tego z przyjemnością się go aplikuje i nie podkreśla niedoskonałości mojej cery.


     A co mówi o nim sam producent?
    " Ultralekki, satynowy, o wyjątkowo miękkiej strukturze zapewniającej komfort aplikacji. Posiada wielofunkcyjne działanie: rozświetla cerę, uwydatnia kości policzkowe, optycznie wyszczupla twarz. Formuła różu z domieszką miki pozwala uzyskać jednolity, "muślinowy" kolor. A specjalnie uzyskana krzemionka zapewnia wygładzenie nierówności, pozostawiając policzki gładkie jak jedwab!"

    Ostatnie zdanie może trochę przesadzone, ponieważ nie mam gładkich jak jedwab policzków. W każdym bądź razie resztę obietnic w 100% producent spełnia.
    Podsumowując dla osób, które szukają taniego i dobrego różu do policzków polecam!

    Moja ocena 5/5!

    A Wy lubicie urodowe akcje Biedronki? Skorzystałyście z tej? A może same macie ten róż?

    Pierwsza wizyta u dermatologa + paczka :).

    Hej dziewczyny :),

            Za mną ciężkie dni, musiałam się trochę zregenerować i jestem :). Kryzys w związku, zakończenie pracy u brata mojego chłopaka no i pewne ciężkie decyzje. Ale już jest okej! Jakoś w miarę szybko się zregenerowałam choć brakuje mi tej pracy na którą tak cholernie narzekałam ;).

    W czwartek po raz pierwszy w życiu wybrałam się do dermatologa od 20 lat (co prawda problemy z cerą mam od ok. 12 roku życia). Jednak im jestem starsza tym bardziej zależy mi na wyglądzie, by skóra była zdrowa. Co prawda dziś mając 20 lat moja skóra nie wygląda tak fatalnie jak kiedyś, ale postanowiłam wziąć się za siebie!
    Uwierzcie mi nigdy się tak nie cieszyłam na wizytę u lekarza. W końcu dzięki niemu mogę nie mieć tych okropnych zaskórników i od czasu do czasu powstających ropnych krostek. No i może twarz nie będzie się tak szybko świecić.
    Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, co powie dermatolog i czy w ogóle stwierdzi, że to się nadaje do leczenia. W każdym bądź razie wiedziałam, że nie ma sensu się malować tzn. podkład, puder i te sprawy! Bo skoro ma badać moją twarz to ta tzw. "tapeta" jest mi niepotrzebna. Moja cera ogólnie na jesień i zimę lubi się trochę popsuć. Dlatego stwierdziłam, że to najlepszy czas na działanie!
    Do dermatologa nie czekałam długo, bo zadzwoniłam w poniedziałek a już na czwartek miałam wizytę.
    Z samej wizyty nie jestem zadowolona, potraktowano mnie dość dziwnie. Powiedziałam lekarce jaki mam problem, a ta zza biurka stwierdziła, że z tą cerą (czyli jak stwierdziła silnie łojotokową) nie da się nic zrobić. Ocenianie przypadku z daleka - gratuluję kobiecie możliwości. Lekarka przepisała mi Klindacin T (gdyby mi coś wyskoczyło) i poleciła tabletki Visaxinum oraz płyn micelarny Bioderma Sebium H20.


     Przestaję wierzyć w lekarzy przyjmujących na kasę chorych. Do tego to była moja najkrótsza wizyta ok.5min. Jestem ciekawa czy chociaż to co lekarka poradziła przy ocenie zza biurka mojej cery nie spowoduje u mnie niepożądanych efektów.
    A czy Wy chodzicie do dermatologa? Jak wspominacie pierwsze wizyty?


     Wczoraj dotarła do mnie paczka z Agencji Werner&Wspólnicy z peelingiem cukrowym brzoskwinia&mango Tutti Frutti Farmony oraz kilka próbek. Niesamowicie się cieszę, ponieważ nigdy nie miałam do czynienia z peelingami cukrowymi. Owszem różnego rodzaju scruby przerabiałam, ale peelingów cukrowych już nie. Wiecie taka nowość na mojej kosmetycznej półce :).
    Oczywiście dam Wam znać jak mi się go użytkuje i napiszę co nieco o próbkach.




    Do tego jak możecie zobaczyć na blogu sporo się zmieniło za sprawą nowego nagłówka i tła. Chciałabym za nagłówek serdecznie podziękować Vejjs, która naprawdę wkłada w to mnóstwo serca! Pomimo tego, że moja wizja początkowo była inna to ostatecznie Vejjs trafiła w 100% w mój gust! Dziękuję Ci bardzo Kochana :*, bo gdyby nie Ty wciąż bym tkwiła kolejny miesiąc z tym samym nagłówkiem i wyglądem. POLECAM W 100% TĘ OSÓBKĘ I JEJ BLOGA! :) http://vejjs.blogspot.com/ KLIKAJCIE!

    Pozdrawiam :*

    SPOTKANIE BLOGEREK W LEGNICY !!!

    Cześć dziewczyny,

    Dzisiaj krótko i treściwie!  Od jakiegoś czasu na blogach można znaleźć temat a'propo spotkania dolnośląskich blogerek (i nie tylko) w Legnicy. Zapraszamy każdą z Was nieważne skąd pochodzicie i z jakiego miasta blogujecie.
    Teraz tylko jest kwestia dogadania czy to spotkanie ma się odbyć w ten weekend (15-16.09) czy może następny (22-23.09)? No i oczywiście miejsca i godziny, ale to pozostawiam blogerkom z Legnicy, bo sama jestem z Wrocławia. I nie znam żadnych fajnych miejsc w Legnicy. Tylko może niech to będzie blisko Dworca, bo my przyjezdne możemy się zgubić :D.
    Jesteście chętne? Piszcie pod postem albo na priv zauroczona.kosmetykami@wp.pl . I pamiętajcie nieważne czy blogujesz 3 lata czy 3 miesiące, POZNAJMY SIĘ :)

    Pielęgnacja moich włosów wrzesień/październik 2012 :).

    Witajcie dziewczyny :),

      Ostatnio sporo się u mnie dzieję m.in. będę szukać innej pracy, a w obecnej pracuję ostatnie dni. Do tego 29-30 września mam pierwszy zjazd na kierunku Finanse i Rachunkowość. Nowi ludzie i te sprawy, trochę się stresuję, ale mam nadzieję, że nie będzie najgorzej i odnajdę wśród tego tłumu choć jedną "bratnią duszę" :D.
       W każdym bądź razie dziś postanowiłam, że w końcu pokażę Wam moją pielęgnację włosową, co się zmieniło, a co może wciąż jest takie samo. Dawno tu nie było o moich włosach, więc pora to zmienić :).
    Ostatnio w pielęgnacji włosowej nowością jest szampon Timotei 2w1 with Jericho Rose Jedwabista Miękkość. Na szampon Timotei skusiłam się w Biedronce (koszt ok. 10zł) ze względu na zapach - słodkie migdały. Wiem, że niektóre z Was nie przepadają za takim słodkim zapachem, ale ja go uwielbiam!
    Nie oczekiwałam szczerze powiedziawszy za wiele od tego szamponu, no i w składzie SLS jednak przy pierwszym użyciu już się zdziwiłam.
    Szampon jest dość gęsty, dobrze się pieni i wystarczy naprawdę niewielka ilość by umyć nim tak długie włosy jak moje. Do tego jest to produkt 2w1, czyli z odżywką. Może to ona tak działa na moje włosy, nie mam pojęcia, ale są naprawdę miękkie i gładkie. I do tego obłędny zapach na moich włosach.... Wybaczcie rozpłynęłam się.
    Produkt jest w ogóle ciekawie otwierany/zamykany, ponieważ wystarczy kliknąć by wysunął nam się dziubek z dziurką, a gdy chcemy go schować klikamy z powrotem. Prawda, że łatwe?
    Timotei teraz wypuściła kilka rodzajów tych szamponów dostępnych w dwóch wersjach pojemnościowych. Jeśli będziecie szukały zmiennika dla swojego szamponu to polecam :). Ja na pewno po niego będę sięgać.



    Co do mojej pielęgnacji włosów to trochę się zmieniło, nawet sporo. Niestety wróciłam do suszarki, ale suszę na pierwszej mocy, a nie tak jak kiedyś najgorętszym strumieniem. Z czego jestem dumna :). I nigdy nie suszę ich do końca!
    Jeśli chodzi o preparaty/specyfiki/kosmetyki to trochę się pozmieniało. Ogólnie nigdy nie zauważałam by moje włosy jakoś gorzej reagowały na szampony z SLS, jedyne co je niszczyło to suszarka. Dlatego nie odrzucam już tak bardzo jak wcześniej szamponów z SLS i nie boję się ich. Oczywiście używam Babydream'ka nieraz, ale póki co zrobiłam sobie od niego przerwę i stosuję szampon Timotei 2w1.


    Odżywki i maski jakie używam to Isana z olejkiem z babassu, BingoSpa (różne rodzaje), Cece of Sweden Salon Alge, Balsam Joanny i to chyba wszystko :)





    Inne specyfiki: Do innych specyfików dołączył w końcu olej rycynowy, masło shea, jedwab CHI, termoochrona Marion i wciąż olej kokosowy Vatika.




    Efekty?
    Zaobserwowałam, że końcówki nie rozdwajają się w tak zawrotnym tempie jak kiedyś. Do tego włosy są miększe i gładsze. Wyglądają na bardziej zdrowe i zadbane. Nie kołtunią się tak jak kiedyś, a do tego zaczynają błyszczeć :). JUPI! No i pojawiają się babyhair :). Poza tym szybciej rosną co mi się bardzo podoba. Niesamowicie cieszę się z postępów. Zresztą to już 56cm ogromnej radości :).





    Ogólnie rozpisałam sobie plan pielęgnacji na cały tydzień co mam zdziałać na swoich włosach i tak samo z twarzą. Póki co kurczowo się go trzymam zobaczymy jak będzie dalej :). Jeśli chcecie to zdradzę Wam po jakimś czasie czy mój plan pielęgnacji działa i podzielę się z Wami nim.
    Przepraszam za trochę niewyraźne zdjęcia, ale mojej mamie brak wielkich umiejętności fotograficznych.  

    Jeśli jesteście ciekawe jakiegoś preparatu/kosmetyku, którego recenzji nie było na moim blogu to dajcie znać w komentarzach :) Na pewno taką stworzę!

    Nienawiść? Spam? Zazdrość?

    Hej dziewczyny, a raczej dobry wieczór :),

       Dziś nie o kosmetykach ani żadnych pokrewnych tematach. Jako zauroczona-kosmetykami czy Justyna funkcjonuje tu mniej więcej pół roku. Przez ten czas bardzo wiele się nauczyłam, obserwowałam i podziwiałam. Każda z nas ma inny styl pisania, inaczej wyraża siebie, podobają jej się inne rzeczy, kolory, wzory. Jednak wśród blogerek istnieją dziewczyny, z którymi naprawdę można się dogadać, można dowiedzieć się od nich wielu ciekawych rzeczy czy to na temat pielęgnacji czy fajnej promocji w Rossmannie bez względu na to jak wiele nas dzieli. To tylko przykłady.
       Jednak nie piszę tej notki po to by Was oceniać. Piszę ją po to, bo obserwuję różne niemiłe sytuacje w sferze blogowej czy po prostu słyszę od dziewczyn. Docinki, chamskie komentarze, spamy itp.
    Nie chcę tutaj nikogo atakować - broń Boże! My blogerki to niełatwa "funkcja", "pasja", "zadanie" - nie wiem jak to nazywacie. Często ludzie, którzy odwiedzają nasze blogi myślą sobie "kolejna małolata (starsze osoby też) tworzy bloga o byle czym, dla współprac (fakt, niektóre takie są) i w ogóle to g...uzik wie". My się nie mamy za alfy i omegi, my nie narzucamy komuś "rób tak!". My po prostu wyrażamy swoje opinie na temat kosmetyków, rodzajów pielęgnacji itd. Czasem się mylimy, czasem popełniamy błędy, bo jesteśmy tylko ludźmi.
       Każdy komentarz wywołuje u nas uśmiech, uświadamia nas, że warto "w tym" siedzieć. I nagle pojawia się jakiś atak, brak konstruktywnej krytyki. Zazdrość? Nienawiść? Spam? Sama nie wiem jak to nazwać. Nie mówię, że nie można wyrażać swojej opinii, ale często ludzie lubią oceniać mimo, że nas nie znają, nie wiedzą ile czasu i serca poświęcamy swoim blogom. Większość z nas ma rodziny, pracę niekiedy siedzimy późnymi wieczorami by odwiedzić blogi naszych blogowych koleżanek. Nikt tego nie docenia. Ważne jest to, że na jednym zdjęciu ułamał Ci się paznokieć albo kawałek lakieru odprysł. Ważne jest to, że nie podoba się komuś Twoja bluzka czy sukienka. Wystarczy jeden element i "dodaj komentarz". Później pojawia się potok słów i komentarz ląduje pod Twoją notką. Czytasz i zastanawiasz się "na ile jestem silna?". Wiem, że Internet to często anonimy, które krytykują bezpodstawnie, wiem, że to też konstruktywne krytyki, które pomagają budować naszego bloga.
       Tylko gdy piszesz chamski komentarz zastanów się ile blogerka wkłada w niego czasu, serca i nieraz pieniędzy byś mógł czytać posty i podziwiać te kolorowe nagłówki i zdjęcia?
    Zachęcam do zostania blogerem/blogerką i przekonania się, że to nie jest łatwy orzech do zgryzienia!

    Nie oczekuję pod tym postem lawiny komentarzy.

    Lakiery do paznokci Wibo - kolekcja różana.

    Cześć dziewczyny :),

       Wiele z Was było ciekawe lakierów z ostatnich notek. Postanowiłam, że najpierw pokaże Wam swatche tych z Wibo, a w następnych notkach te z Bell.
        Wibo zaczęło wyprzedawać kolekcję różaną już dłuższy czas temu, ale co chodziłam do Rossmanna to nigdy nic nie było. Jednak gdy byłam zaraz po powrocie z Bułgarii w Rossmannie jakimś cudem leżały resztki kolekcji różanej ;o. Głównie mi zależało na lakierach, a że były tylko dwa kolory do wyboru więc wzięłam oba i z radością poszłam do kasy. Koszt jednego lakieru o zapachu róży po wyschnięciu to 1,29zł. Myślę, że to naprawdę niewiele, a wręcz jak za darmo.
         Po prostu uwielbiam ich za ich lakiery do paznokci! Mają tak szeroką gamę kolorystyczną, którą co jakiś czas poszerzają, że ja nie umiem się oprzeć za każdym razem gdy jestem w Rossmannie. Ale wróćmy do kolekcji różanej.
        Bardzo ładne buteleczki, które odwzorowują kwiat róży przyciągają wzrok - nie oszukujmy się. Do tego piękne, kobiece kolory i po wyschnięciu zapach róży, który utrzymuje się ok. 2 dni.
    Lakiery są ważne do czerwca 2013 roku, więc myślę, że bez problemu jest się w stanie je zużyć. Ja natrafiłam na numer 5 i 10 :). Kilka z Was prosiło mnie o swatche, więc takowe dla Was zrobiłam.

    Lakier Wibo kolekcja różana numer 10
    Jest bardzo delikatny i nie osiągniemy nim wielkiego krycia. Posiada w sobie złote drobinki, dzięki czemu bardzo ładnie wygląda w słońcu czy przy sztucznym świetle.




     Lakier Wibo kolekcja różana numer 5
    Jak dla mnie ładniejszy od numeru 10, bardziej wyrazistszy i kobiecy :). Niestety na zdjęciu mam aż 3 warstwy ;(. Nie przeszkadza mi to zbytnio przy malowaniu, a przy użytkowaniu, ponieważ lakier szybciej się kończy.
    Bardzo pastelowy, polecam dla zapalonych fanek róży i tych mniej :).





    Moja ocena:
    + cena
    + zapach
    + kolory
    + ładna buteleczka
    + dobrze się nakłada
    + szybko schnie
    - trwałość - ściera się przy końcówkach po około 2 dniach
    - dostępność ;(
    - trzeba nałożyć 2-3 warstwy, a i czasem wydaje mi się, że mało



    A Wy skorzystałyście z tej promocji? Jak się sprawują Wasze różane lakiery Wibo ? 


    Jeśli jesteście takimi miłośniczkami lakierów jak ja zapraszam Was na rozdanie do vnesi, które trwa do 7 października :)
    KLIK KLIK KLIK

    Sukienka + niepowtarzalne dodatki = jestem gotowa na ślub :).

    Cześć dziewczyny :),

    Na początku zaznaczę, że nie jest to post sponsorowany!
       Nie wiem czy to już gdzieś na blogu pisałam, ale mój brat bierze ślub w listopadzie, a że czas niesamowicie leci zaczęłam rozglądać się za dodatkami do sukienki. Bo samą sukienkę już mam od lutego chyba, buty też już dawno mam (nie będę Wam pokazywać, bo nie są jakieś hiper oryginalne). Moja sukienka to była taka miłość od pierwszego wejrzenia. Jak ją zobaczyłam na manekinie w sklepie siostry mojego chłopaka wiedziałam, że musi być moja! A czym mnie tak urzekła? Otóż wstawką z koronki (większość moich rzeczy w szafie ma koronkę - mam na jej punkcie bzika) oraz połączeniem różnych materiałów i kolorów.






     No i powstał problem z dodatkami, bo konkretnej kopertówki nie mam i ładnej biżuterii do tego też. Więc pora było zacząć poszukiwania.
      Od dłuższego czasu wpadam na bloga http://iv90-jewellery.blogspot.com/, ale jakoś nigdy nie brałam pod uwagę, że mogę coś u niej zamówić. Aż do pewnego dnia gdy zechciałam jednej z jej bransoletek tylko w innych kolorach. Iwona zrobiła wszystko tak jak chciałam. A, że dodatkowo mam małą rączkę to wszystkie bransoletki są zawsze na mnie za duże, więc Iwonka zrobiła taką w sam raz dla mnie. Myślę, że nie będę Was zanudzać gadaniną tylko pokażę Wam jej dzieło.




        Prawda, że ładna? A takie cacko z przesyłką 22zł! Polecam Wam w 100% Iwonkę :). Dziękuję Kochana za niepowtarzalną bransoletkę i wysłuchanie mojego marudzenia :*.

       Drugą moją zdobyczą jest kopertówka, bo jej oczywiście nie miałam, a głupio mi pożyczać ciągle od koleżanek. Chciałam by pasowała mi do wszystkiego, więc wiedziałam, że będzie czarna. Ale też nie chciałam by była nudna, więc stwierdziłam że połączę dwa różne materiały czyli skórkę ekologiczną i zamsz. Oczywiście torebki nie wykonałam ja i chyba bym się nawet o to nie pokusiła. Moją idealną, niepowtarzalną kopertówkę wykonała Marta Jańczuk z pracowni Torebki Niezwykłe za jedyne 29,99zł. Kobieta umie niesamowicie doradzić i odpowiedzieć na każde pytanie wymagającego klienta. Marta do każdej kopertówki dołącza dwa paseczki, więc mamy do wyboru jak chcemy ją nosić. Ja jakoś lubię kopertówki bez pasków, więc pewnie nie dopnę żadnego z nich. Dzięki Marcie wiem, że mam kopertówkę, której nikt na weselu nie będzie miał (wystarczy, że na studniówce 3 dziewczyny były w tej samej sukience co ja). Jeśli chcecie stworzyć swoją niezwykłą kopertówkę to od razu kieruję Was na profil Torebek Niezwykłych na facebooku i na allegro.
    http://www.facebook.com/PracowniaTorebkiNiezwykle 
    http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=25381457





    A jak Wam się podoba moja sukienka i dodatki?
    I tak dokupię jakieś kolczyki i czerwone kwiatki do włosów, ale i tak większość mam.


    TAG 11 PYTAŃ :)TAG dołączam do tego postu, ponieważ zostałam otagowana przez iv90, od której pochodzi ta bransoletka wyżej :).

    1. Jak wygląda Twój codzienny makijaż?

    Ja ogólnie do pracy nie maluję się wyzywająco, a bardzo delikatnie. A używam podkładu Revlon, później pudru bambusowego i tuszu Max Factor.
    2. Podkład mineralny czy płynny?
    Aktualnie płynny, ale zastanawiam się nad jakimś mineralnym.
    3. Ile masz lakierów do paznokci?
    Specjalnie dla Ciebie policzę :D Wychodzi około 33 :). Nie wiem kto to zużyje :D.
    4. Jaka jest według Ciebie najpiękniejsza piosenka o miłości?
    Kurcze mam kilka takich piosenek, ale chyba nieśmiertelny hit Seweryna Krajewskiego "Wielka Miłość" <3. Rozmarzyłam się...
    5. Jaki jest Twój ulubiony deser?Ja uwielbiam wszystko co ma czekoladę, więc jakieś ciasta czekoladowe albo galaretki :).
    6. Jaki jest według Ciebie idealny tusz do rzęs?
    W sumie oczarował mnie Max Factor 2000 Calorie, ale coś od kilku dni mnie zawodzi ;/.
    7. Jakie są Twoje ulubione gry ?Uwielbiam grać w karty i w chińczyka (nieraz siadamy z rodziną i gramy - szkoda, że coraz rzadziej :( ).
    8. Dlaczego założyłaś bloga ?
    Bloga chciałam prowadzić od dłuższego czasu, ale jakoś zawsze brakowało mi odwagi. Nie umiałam się przełamać by zostać "jedną z Was". Aż w końcu nadszedł taki dzień, że założyłam. Stwierdziłam "raz kozie śmierć" i nie żałuję. Kosmetyki to moja pasja i trochę nałóg i chciałam się tym dzielić z innymi.
    9. Jaki jest Twój ulubiony serial/sitcom?
    90210 :). Ale lubię sobie pooglądać te nasze polskie seriale!
    10. W jaki sposób najlepiej się relaksujesz, wypoczywasz?
    Czytając blogi lub majstrując coś na swoim z kawą przed nosem i dobrym ciastkiem :). Czy to z donutem - ten na dole specjalnie dla Ciebie Iwonko :).


    11. Czy lubisz nosić biżuterię? Co najczęściej nosisz? Z czego wykonaną? 
    Oj uwielbiam! Może nie pierścionki, do nich jakoś ciężko mi się przyzwyczaić, ale codziennie mam na szyi łańcuszek z zawieszką złoty od chrzestnej i kolczyki takie okrągłe cyrkonie i obok dwie mniejsze (w jednym uchu mam 3 dziurki, kiedyś były 4 bo miałam w chrząstce). 

    Moje pytania:
    1. Jakie masz pasje?
    2. Jak widzisz swoją przyszłość za 10-15 lat? Dalej będziesz blogować?
    3. Czy masz obsesję na jakimś punkcie?
    4. Twoja najśmieszniejsza sytuacja z dzieciństwa?
    5. Jakie jest Twoje największe marzenie (odp nie obowiązkowa)?
    6. Jakiej muzyki słuchasz?
    7. Co robisz w wolnym czasie?
    8. Czy Twoi znajomi wiedzą, że blogujesz? Jeśli tak to co o tym sądzą?
    9. Masz rodzeństwo? Brat? Siostra?
    10. Czy jest coś co byś zmieniła w sobie? (wygląd, charakter)
    11. Czy pod wpływem blogów zmieniłaś coś w swoim życiu? (pielęgnacja, kosmetyki)


    Taguję te z Was, które mają ochotę na tę "zabawę" :).
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...