Kilka nowości i wielka niespodzianka.

Cześć dziewczyny :),

  Na 90% wyjadę w przyszłym tygodniu, więc jeśli tak będzie to postaram się pisać notki w telefonie :). Ale nic nie obiecuję. Wiem jedno potrzebuję wyjazdu jak niczego innego, czuję się zmęczona pracą, dojazdami. A w tam tym roku nie miałam wakacji, bo non stop pracowałam. Także muszę je w końcu mieć, a co!

  Kilka nowości otóż w sumie to miały być dwie, ale okazało się że jest ich więcej. Jedną z nich jest zakup na etorebka.pl. Co jak co, ale żadne inne torby nie zadowalają mnie tak jak ich, żadne inne nie są tak wytrzymałe i adekwatne do ceny. Mizensa Holly to ona podbiła moje serce, a dzięki zniżkom kupiłam ją za 36zł z przesyłką - uwierzycie ?


 Ogólnie ja jestem maniaczką toreb worków bądź tych pakownych bez dna :D. Ale coś się musiało zmienić, wiecie nieraz a ostatnio coraz częściej doskwierał mi brak mniejszej torebki, no i musiałam ją kupić. Kolor, detale, wszystko sprawia, że mam ochotę ją teraz nosić dzień w dzień. Na pewno bardzo kobieca i pasująca do wszystkiego (co cenie w torbach), więc mam zamiar ją nadużywać :).


 Druga nowość to szufladki plastikowe z Biedronki za jedyne 16zł :). Potrzebowałam czegoś co w końcu ogarnie moje kosmetyki w jednym miejscu, bo ostatnio były porozrzucane po 3-4 pułkach. Syf na maksa dziewczyny! A tu proszę większość rzeczy w jednym miejscu :). Jeszcze nie powrzucałam wszystkiego, ale dolną szufladkę zajęły lakiery do paznokci, wszelkie ozdoby do nich itp. Drugą zajęły głównie te do pielęgnacji bądź które czekają na swoją kolejkę i trochę kolorówki nie zabrakło. Może macie jakieś pomysły czym zagospodarować jeszcze jedną szufladkę?



Wczoraj siedząc w pracy odbieram telefon od kuriera "Pani Justyno mam do Pani przesyłkę". Myślę sobie okej nic nie zamawiałam, wszystko mam, a z tego co wiem to nikt nic do mnie kurierem nie wysyłał. I oczywiście problem, bo ja wczoraj 11h w pracy, rodzice wyjechali, ale znalazł się dobry sąsiad, któremu już wiszę kawę. Przesyłkę musiałam odebrać od sąsiada dopiero koło 21:00 więc wyobraźcie sobie jak nie mogłam się całą pracę doczekać aż dostanę ją do swoich rąk i zobaczę co to.
Główkowałam pół dnia co to może być i wpadłam na to. Wygrałam ostatnio w konkursie organizowanym przez Super - Pharm, a dokładniej przez Palmolive i zobaczcie co było w środku.




Dziewczyny wiecie jak marzyłam o takim kuferku na kosmetyki z solidnego materiału? Ale zawsze jak patrzyłam na ceny to się cofałam. A tu mam teraz taki jaki chciałam! Do tego zobaczcie co było w środku :)


Jakby tego było mało w tygodniu wpadła do mnie koleżanka, która wróciła znad morza kilka dni temu. Narzekała niestety na brak pogody, ale zobaczcie co mi przywiozła! Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu!


Pewnie sobie myślicie jaki tandetny kubek, ja też tak początkowo sądziłam. Ale to swoisty żart! :D Zażartowałam z koleżanki, że chcę coś sexy no i mam :). Ten Pan gdy kubek zaleje się ciepłą wodą ściąga swoje spodenki i świeci przyrodzeniem, dacie wiarę? :D


Jakby mi dalej było mało to mam OSOBISTEGO Striptizera, którego wrzuca się do wody i rośnie :D. Zwariowała ta moja koleżanka, ale dzięki takim prezentom od razu poprawia się humor. Także mam striptizera w słoiczku na biurku. Do tego nie mogła nie przywieźć kartki, oczywiście też z tematem "sexy" a raczej "sex".


Co myślicie o pamiątkach znad morza? :) A może wolicie moje nowe zakupy bądź nagrodę ?

Sally Hansen HD Byte, czyli nowy nabytek lakierowy.

Hej dziewczyny :),

  Ostatnio w moim życiu sporo się dzieję czy tego dobrego to tak niekoniecznie. Być może w przyszłym tygodniu wyjadę na wakacje, więc nie będzie mnie przez jakiś czas na blogu, ale jeśli by tak miało być to o wszystkim Was poinformuję :).
  Dawno nie pojawiały się zdjęcia paznokci czy po prostu recenzje nowych lakierów, więc postanowiłam to nadrobić. Ostatnio przy zakupach na paatal.pl skusiłam się na dwa lakiery Sally Hansen HD. Koszt jednego to zaledwie 5zł, więc pomyślałam sobie "czemu nie?".
Pojemność na pewno kusi, bo jest go aż 13,3 ml, ale to chyba dlatego, że potrzeba po 4-5 warstw żeby nie było prześwitów, choć i tak jak się idzie dobrze przyjrzeć to się je zobaczy. Lakier na paznokciach naprawdę prezentuje się świetnie! Ale po jednym dniu ściera się na końcówkach, a z każdym dniem jest coraz gorzej :(. Do tego jest bardzo rzadki i żeby był taki kolor jak mam na paznokciach trzeba się natrudzić.
Naprawdę nietrafiony zakup :(. Jestem ciekawa jak będzie z niebieskim, ale zauważyłam podobną tendencję rzadki i słabo kryje.


Na tym zdjęciu zaznaczyłam Wam prześwity i startą końcówkę:


Lakier naprawdę na paznokciach prezentuje się rewelacyjnie i chyba nigdy nie miałam tak oryginalnego lakieru, ale jak widać posiada spore minusy, które nie robią z niego mojego ulubionego lakieru na wakacje. A szkoda :(. Bo wiązałam z nim niemałe nadzieje!


A czy Wy macie lakiery z Sally Hansem ? Jakie są Wasze wrażenia?

Przypominam o trwającym konkursie, który zastąpił rozdanie. Więcej informacji w poście poniżej.

OGŁASZAM WAKACYJNY KONKURS :).


Witajcie :)

Trochę czasu zajęło mi wymyślenie fajnego, ciekawego i zarazem przystępnego konkursu, ale mam nadzieję że Wam się spodoba. Nagroda to nadal niespodzianka, ale warta całego zamieszania. Mogę tylko zdradzić, że i blogerka modowa jak i kosmetyczna znajdzie w nagrodzie coś dla siebie :).
Do udziału zachęcam każdą z Was! 

REGULAMIN

1. W konkursie może wziąć udział każdy kto jest obserwatorem mojego bloga.
2. Konkurs trwa od dzisiaj 24.07.2012 do 24.08.2012 do północy. 
3. Fundatorem nagród jestem ja.
4. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu, czyli do 27 sierpnia 2012.
5. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy pocztą w ciągu 7 dni od ogłoszenia wyników.
6. Jeśli osoba wybrana przeze mnie na zwycięzce nie zgłosi się w ciągu 7 dni do mnie mailowo bądź nie odpisze na maile zastrzegam sobie prawo wybrania innego zwycięzcy. 


A żeby wziąć udział w konkursie wystarczy odpowiedź na jedno proste pytanie !
Inwencja twórcza jest mile widziana, także odpowiedź możecie zamieścić w formie makijażu, rysunku czy na paznokciach. Jeśli takie osoby się znajdą proszę wtedy swoje dzieła wysyłać na mojego e-maila zauroczona.kosmetykami@wp.pl
Wtedy w tytule napiszcie "Konkurs", a w treści "Obserwuję jako: ..... " i krótką odpowiedź o jakie miejsce chodzi.
A PYTANIE KONKURSOWE BRZMI :
Opisz swoje wymarzone miejsce na wakacje (sposób odpowiedzi dowolny - wiersz, piosenka, rysunek, makijaż itp.)

Jeśli zdecydujecie się na odpowiedź w komentarzu to wtedy nad odpowiedzią napiszcie
"Obserwuję jako: ..." a pod swój adres e-mail.

W razie pytań służę pomocą!
POWODZENIA!




Wyjaśnienie.

Witajcie Moje Drogie :),


Dziś czystym przypadkiem trafiłam na bloga http://ania-recenzuje.blogspot.com na którym możemy wyczytać, że organizowanie jakichkolwiek rozdań z maszyną losującą prowadzi do konsekwencji jeśli ktoś na nas doniesie.
Ja dziewczyny nie chcę mieć problemów dlatego ogłoszę na dniach KONKURS. Przepraszam Was za zaistniałą sytuację, ale lepiej żyć bezkonfliktowo. Wiecie w internecie jest sporo osób życzliwych, które chciały by zaszkodzić.
PRZEPRASZAM WAS JESZCZE RAZ I PROSZĘ O USUNIĘCIE BANERA Z WASZYCH BLOGÓW!
Może uda mi się ogarnąć jakiś fajny, ciekawy i zarazem prosty konkurs na dniach.

Małe zakupy i kilka "drobiazgów" w paczce!


Cześć dziewczyny :), 

   Chyba już każda z nas wie jaką radość sprawiają paczuszki adresowane do Nas, jak bardzo wyczekujemy nieraz listonosza/kuriera. Tak było i w tym wypadku, w moim wypadku. Kilka dni temu odezwała się do mnie ponownie Pani Małgosia (ponownie dlatego, że już miałam okazję współpracować z tą firmą) z propozycją testowania nowej serii kosmetyków Oeparol mianowicie "Hydrosense". Dziewczyny moja radość była ogromna! Polubiłam te kosmetyki za ich cenę i jakość. Z czystym sumieniem mogę je polecić każdemu.
   Tym razem w moje ręce wpadł płyn micelarny do demakijażu i jedwab nawilżająco-wygładzający do ciała. I już od dwóch dni jakoś testuję te dobrocie :). Oczywiście po dłuższym testowaniu opiszę te wszystkie kosmetyki i podzielę się z Wami opinią. Póki co pozwolę  Wam się zadowolić zdjęciem.
Zdjęcia są nieco przyciemnione, ponieważ gdy zebrałam się do ich zrobienia pogoda postanowiła spłatać figla i otoczyć moje osiedle ciemnymi chmurami.


  Na małe zakupy skusiłam się dzięki drogerii internetowej PaaTal a to za sprawą ich darmowej dostawy do Paczkomatów. I tak skusiło mnie to do popełnienia "małych grzeszków" zakupowych w postaci zamówienia. Na mej liście znalazły się dwa lakiery Sally Hansen HD - jeden po 5zł i Masło Shea 100% naturalne, nierafinowane 50g - 8,90zł. Bardzo jestem ciekawa działania masła, myślałam o stosowaniu go na końcówki włosów zobaczymy co z tego wyjdzie.
Na przesyłkę czekałam niecały jeden dzień, więc tym bardziej chwalę sobie Paczkomaty i Inpost (w końcu w nim pracuję) :D.
Za całe zamówienie zapłaciłam jedyne 18,90 :). Taka cena i jest się z czego cieszyć!



Co myślicie o moim zamówieniu? A może same próbowałyście Masło Shea na końcówki?

Dziś mija równe pół roku odkąd istnieje blog. Pierwsza notka na nim pojawiła się ok. miesiąc później. Pamiętam nawet jej tytuł "Początki są zawsze ciężkie". Początkowo tak było, wiecie zaklimatyzować się, poznać Was to wymaga czasu. Ale ten czas bardzo miło wspominam. Zawiązałam kilka bardzo fajnych znajomości z przesympatycznymi blogerkami, odkryłam kilka naprawdę ciekawych blogów i obczytałam się w milionach recenzji i przeróżnych zdań na temat tych samych produktów. Wiem, że dziewczyny w przypadku takich "rocznic blogowych" podają statystyki, więc pora na moje.

Liczba osób obserwujących (nie lubię tego stwierdzenia) : 240
Wyświetlenia strony : 21 004
Liczba postów : 74 z tym postem 75
Najchętniej czytany post to ten o odżywce Eveline! 

Modowo, informacyjnie - po prostu luźno :).

Hej dziewczyny :),

      Jako, że już jakiś czas temu chciałam Wam pokazać jak mniej więcej się ubieram i jak mniej więcej wyglądam w całej okazałości nadarzyła się okazja by wykonać fajną sesję na obrzeżach miasta można by powiedzieć. Spokojna okolica, która umożliwiła mi przebieranie się w trawie :D oraz zapewniła jakiś tam komfort. Nie jestem osobą fotogeniczną zdaję sobie z tego sprawę od kilku lat coraz bardziej, ale poznaję Was coraz bliżej, widzę Was w całej okazałości, więc i na mnie przyszła pora.
      Zdjęcia są trochę z humorem, trochę z dziwnymi minami. I tak wrzuciłam tu te, które da się jeszcze oglądać :D. Poza tym nie chciałam obrzucać Was milionem zdjęć w jednej notce, więc systematycznie będę Wam pokazywać więcej siebie w nowych odsłonach itp.
      Od razu mówię dziewczyny, ja jestem osobą bardzo naturalną. Praktycznie w ogóle się nie maluję, jak już zrobię pełny makijaż oka to uwierzcie mi musi być święto.
      Ubieram się raczej niewyzywająco, lubię wszystkie kolory, więc w kolorach nie wybrzydzam. Tutaj akurat zdjęcia były robione przy wyprawie na motorku, więc nie mogłam sobie pozwolić na jakieś spódniczki (których nie lubię). Ale na pewno przygotuję dla Was jakieś inne zestawy, mniej nudne :D.






Biała bluzka z pierwszych zdjęć - Orsay 40zł (ja kupiłam za 20zł - rabat) %
Bluzka w kwiatki i biała pod nią - Tally Weijl (19,90zl i 13,90zł) %
Niebieska bluzka z koronką - H&M (39,90zł)
Czarna ze świecącą nitką - Orsay (20zł) %
Spodnie % - Bershka 44,90zł (mam takie też granatowe)
Bransoletka - allegro
Tenisówki - bazarek
kolczyki (jeśli widać) - Tally Weijl cały komplet po 14,90zł

Jeśli takie notki Wam się w jakiś sposób podobają, chciałybyście więcej takich luźniejszych notek to piszcie :). Ja wszystkie propozycję przyjmę no może nie wszystkie :D. Ale jestem tu już prawie pół roku i zasługujecie by mnie w końcu zobaczyć w całej okazałości.

Rozdanie powinno pojawić się po weekendzie na moim blogu, więc bacznie obserwujcie. Myślałam czy by nie zrobić rozdania z nagrodą niespodzianką, że osoba która wygra tak naprawdę nie będzie wiedziała co i mam nadzieje będzie to dla niej miłym zaskoczeniem.
Co Wy na to? Jesteście "za" takim pomysłem?
Dodatkowo wczoraj dostałam rewelacyjną paczuszkę, o której opowiem Wam na dniach. W każdym bądź razie już wzięłam się za testowanie.

Max Factor 2000 Calorie - nowy ulubieniec ?

Hej dziewczyny :)

  Przy ostatniej gazetce Rossmanna z promocjami można było w któryś czwartek zgarnąć za 14,99 maskarę Max Factor. Ja osobiście nigdy jej nie miałam, ale naczytałam się wielu pozytywnych opinii. Jakoś nic mnie nigdy nie kusiło do tej maskary, ale stwierdziłam, że muszę wypróbować. Myślę, że tego kosmetyku nie muszę przedstawiać, bo jest bardzo dobrze kojarzony szczególnie wśród blogerek.


Gdy wpadłam do Rossmanna koło 16 była już ostatnia maskara i to kolor Brown Black czy Black Brown - nieistotne. Bałam się, że kolor będzie bardzo brązowy, więc sprawdziłam w sklepie na ręce, ale bardziej przypominał czarny niż brązowy, więc wzięłam. Kolor naprawdę mi odpowiada, nie mam co do niego żadnych "ale". Choć z chęcią porównałabym sobie jak wygląda taka 100% ich czarna maskara.
W sumie nigdy nie miałam takiej ulubionej, ukochanej maskary. Swojego czasu bardzo przywiązałam się do Maybelline, później była maskara Yves Rocher, ale nie była to miłość do końca użytkowania.
W tych maskarach, które miałam zauważyłam, że rzęsy po kilku godzinach jakby "opadały", a gdy je malowałam miałam wrażenie, że są do sufitu. Efekt mnie strasznie irytował, bo jednak lubię mieć podkreślone rzęsy.
Czy taki sam efekt mam w przypadku maskary Max Factor ?
Otóż nie mam, rzęsy cały dzień są długie i pogrubione! Za co bardzo polubiłam tę maskarę. Bo powiedzmy sobie szczerze, skoro płacę za dany produkt/kosmetyk to wymagam od niego szczególnie tego co obiecuje mi producent.


 Wcześniej by rzęsy w miarę wyglądały musiałam korzystać z zalotki, która ma swoich zwolenników i przeciwników. Teraz ją odstawiłam, bo nie czuję potrzeby jej używania po prostu. Maskara daje tak fajny efekt, że po prostu nie muszę jakoś bardziej podkręcać, wydłużać rzęs.
Może są jeszcze lepsze maskary, nie mówię, że nie. Ale ta póki co zrobiła na mnie najlepsze wrażenie i największe. Jeszcze za tak sympatyczną cenę (niestety w promocji).
Dodatkowo nawet pochlebne recenzje na wizażu i sama ocena kusi do zakupienia. Zobaczcie same: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=349 !
Szczoteczka nie należy do najgrubszych i nie skleja rzęs.



Niestety moje rzęsy od jakiegoś czasu wyglądają mizernie :(. Nie są aż tak gęste i długie, ratuje je odżywką z Miyo. Zobaczymy czy pomoże. Efekt na moich rzęsach prezentuje się tak, wiem że na niektórych rzęsach innych blogerek wszystkie tusze wyglądają bajecznie! Na moich to różnie bywa.


Podsumowanie:
Tusz jest naprawdę dobry, nie mam mu nic do zarzucenia. Nie kruszy się (nie osypuje), tusz utrzymuje się przez cały dzień na rzęsach, wydłuża, pogrubia. Jak dla mnie najlepszy tusz jaki miałam! Mimo, że używam go od około 2 tygodni jestem w stanie to stwierdzić :).
Przy okazji cena, za którą przyszło mi go nabyć wprawia mnie w jeszcze większy zachwyt! Myślę, że każda dziewczyna powinna w swojej tuszowej karierze spróbować go.


Pozdrawiam :*

Ogromna radość w niewielkiej paczce.

Cześć Wam Moje Drogie :),

  Ostatnio moje dni nie należą do najlepszych, mam problemy ze zdrowiem, których lepiej tu nie poruszać. Jakoś daję radę choć nie ukrywam łatwo nie jest. Ale wiecie walczę! Trzeba być twardym w końcu. Mam nadzieję, że szybko wszystko wyjdzie na prostą :). Trzymajcie za to kciuki proszę! Co jak co, ale wiara we mnie mi się przyda :).

  Około tydzień temu napisała do mnie Pani Ania z firmy Herba Studio, że chciałaby mi podesłać próbki ich balsamu do paznokci 2x5. Niezmiernie się ucieszyłam, bo jest to firma, którą powinnyście kojarzyć z balsamu do ust Tisane! O samym balsamie już pisałam TU! Jestem jego zwolenniczką w 100% i co by się nie działo, wiem że mnie zawsze uratuje. Co prawda pomału dotyka dna, ale zobaczcie jak mnie zaopatrzyła Pani Ania! Próbki balsamu Tisane, próbki balsamu do paznokci 2x5, próbki balsamu do ciała dla aktywnych i do tego pełnowymiarowy produkt balsamu do paznokci 2x5.
Chyba lepszej paczuszki nie mogłam sobie wymarzyć! Mam nadzieję, że balsam do paznokci pokocham tak jak balsam do ust Tisane. Na pewno dam Wam znać jak jego skuteczność!





Chyba teraz rozumiecie moją radość :). Co prawda niektóre próbki już zostały użyte, więc było ich troszkę więcej.

Poza tym wiecie, że planuję rozdanie z okazji tego, że mój blog za chwilę będzie miał pół roku, ale przez problemy ze zdrowiem i wyjazd na kilka dni nie będę miała kiedy skompletować rzeczy dla osoby, która wygra. Dlatego odwlekę rozdanie trochę w czasie. Przepraszam Was za to bardzo! Ale uwierzcie opłaci się czekać :). Już ja się o to postaram!

Trzymajcie się ciepło :*

Oparzenia, czyli moja zdolność do robienia sobie krzywdy.

Hej dziewczyny :),

   Już jakiś czas temu zawiązałam współpracę z Agencją Werner i Wspólnicy, dzięki której miałam i mam możliwość testowania maści na poparzenia te słoneczne jak i wywołane np. tym, że jestem ofermą i jestem w stanie mnie oparzyć wszystko w domu jak i poza nim. Tym razem przy ostatniej wyprawie na motorku z moim mężczyzną nad wodę przyodziałam krótkie spodenki. Nie wiedząc, że jego wydech się nagrzewa i może oparzyć. I tak o to na mojej nodze mam obręcz, kółko przez poparzenie wydechem.
   Zaraz po powrocie w moje ręce wpadła maść, którą dostałam dzięki współpracy i się bardzo ucieszyłam, że ją mam i że w końcu mogę wypróbować jej działanie. Jak wiecie po nieleczonych oparzeniach często zostają blizny i taką mam na brzuchu, bo zaniedbałam. Teraz nie chcę mieć następnej, mimo że dla mojego faceta to by była fajna pamiątka na moim ciele.

A o jakiej maści mówię? Mówię o neoViderm w zasadzie to emulsja do skóry, ale mnie bardziej przypomina swoją konsystencją maść. 



"Emulsja wskazana do stosowania w przypadku poparzeń słonecznych, lekkich oparzeń, podrażnień i stanów zapalnych skóry pociągających za sobą zaczerwienienia (radioterapia, peeling chemiczny, drobne otarcia). Dzięki swojemu działaniu nawilżającemu i ochronnemu emulsja NEOVIDERM koi i przynosi ulgę skórze, wspomagając fizjologiczne procesy prowadzące do jej normalizacji."

Co do samej emulsji to są 3 ważne informacje:
1. Nie zawiera ona filtrów słonecznych,
2. Nie należy jej stosować na otwarte rany i uszkodzoną skórę,
3. Należy unikać kontaktów emulsji z oczami.

Sposób użycia:
Nanieść obficie emulsję na podrażnioną skórę i pozostawić ją do całkowitego wchłonięcia. Jeśli  to konieczne nanieść emulsję ponownie. Nie wchłonięta warstwa produktu zapewni dłuższą ochronę. Stosować nawet kilka razy w ciągu dnia, aż do całkowitego unormalizowania się stanu skóry lub zgodnie z zaleceniami lekarza.


Działanie:

(aż pozwoliłam sobie o większą czcionkę) 

Pierwszy dzień mojego oparzenia wyglądał mniej więcej tak - 



Po 3 dniach wyglądało mniej więcej tak - 


Oparzenie zmieniło kolor na lekko brązowawy z czerwonego oczywiście i widać gojącą się skórę.


Teraz prezentuję się mniej więcej tak. Widać, że ślad po oparzeniu znika za co chwała tej emulsji! 

Myślę, że działanie przedstawiłam na zdjęciach. Nic dodać nic ująć. Maść, przepraszam emulsja działa jak powinna.
Co do zapachu jest on dość specyficzny, sama nie umiem go określić. Na pewno nie wyczujemy w nim najdroższych kosmetyków  ani najgorszych leków.
Emulsja produkowana jest we Włoszech, więc nie wiem jak z dostępnością w naszych aptekach, ale sądzę, że warto popytać, bo lato poparzenia słoneczne jak wiadomo zdarzają się praktycznie każdemu, a o oparzeniach przez cały rok nie wspomnę. Jej cena to około 30zł przy pojemności 100ml. Więc jak dla mnie okej. Cena adekwatna do pojemności.
Produkt na pewno dostępny w sklepie internetowym www.sklep.ganassini.pl/ www.ganassini.pl .
Wszystkim ciapom takim jak ja, polecam ;).


Fakt iż produkt dostałam za darmo w ramach współpracy nie wpłynął na moją ocenę. Dziękuję Agencji Werner i Wspólnicy za możliwość przetestowania emulsji.

Wygodna fryzura na "afrykańskie" upały w Polsce i różne uroczystości.

Witajcie Moje Drogie :),


   Nie ma to jak tworzyć posta o 9:20 w pracy, ale jakoś tu mi się lepiej tworzy. Ogólnie teraz gdy wracam do domu co chwila ktoś coś ode mnie chce, bo nie może mnie zastać wcześniej itp. No i często gęsto muszę załatwiać jakieś sprawy po pracy i latam jak opętana. Więc rano, gdy umysł jeszcze świeży nie zapełniony numerami kont, kwot i adresów lepiej mi się pisze. Ostatnio zastanawiam się nad tym czy nie zacząć tu pokazywać zdjęć strojów danego dnia. Ale nie, że chcę zmienić profesję i zostać blogerką modową. Nie! Nic z tych rzeczy nie nadaję się do tego. Chcę po prostu jakby pokazać moją szafę.
   Ale zmieniając temat ten post miał się pojawić razem z pielęgnacją włosową, ale wiecie moja ręka nie umie objąć jakoś idealnie moich włosów od tyłu i muszę kogoś prosić o zdjęcia. Stwierdziłam, że padnie na mamę i to ona mi je zrobi. Ale mój facet wyszedł mi z pomocną ręką i o to jakie dzieło powstało :).
   "Afrykańskie" upały non stop używa się tego wyrażenia teraz w telewizji. Czy takie są? Dla mnie od wczoraj trochę tak, bo prawie zasłabłam w tramwaju. I trochę się teraz boję podróżowania w tramwaju w tłoku i skwarze.

    Fryzura według mnie jest bardzo, ale to bardzo prosta a jej zrobienie zajmuje od 5-10 minut. Czas jej robienia zależy głównie od grubości i długości włosów. Moje są za łopatki i są tak średnio gęste.
    Do zrobienia potrzebne nam będą wsuwki/kokówki bądź jedne i drugie, szczotka/grzebień oraz gumka do włosów.

1. Zaczynamy od zaczesania włosów w kitkę, tak by nie była ona ani za wysoko ani za nisko. Jeśli jesteście posiadaczkami grzywki nie musicie jej zaczesywać do kitki, ale jeśli jest Wam tak wygodniej w upały to polecam (sama swoją podpinam)!
2. Z kitki oddzielamy pasma średnicy mniej więcej 3-4 cm. Na moich włosach najczęściej wychodzi od 4-6 pasm zależy jaką grubość obiorę.

 
 3. Osobno każde pasmo lekko podtapirowuję, układam i podpinam wsuwką bądź kokówką.







4. Na koniec bardzo, bardzo lekko utrwalam lakierem, ale uważajcie by nie stworzyć efektu tych sztucznych włosów, które nawet na wietrze się nie poruszą. Chyba wiecie o czym mówię :D. Starsze kobiety często robią sobie taką krzywdę.
5. Cała fryzura prezentuje się tak:


Mam jeszcze w zanadrzu kilka innych koków, więc jakbyście chciały zobaczyć jak je tworzę to piszcie. Z chęcią się podzielę swoją "wiedzą" ;).

I jak Wam się podoba ?

Dla mnie to nawet fajne upięcie na wesela i inne okoliczności. I początkowo chciałam na ślub brata tylko zakręcić włosy i mieć rozpuszczone, ale teraz zastanawiam się czy ich nie spiąć w takiego koka tylko, że pasma zakręcić. Co myślicie ? Nie jestem fryzjerką, a tam będę skazana na swe "zdolności", więc może któraś z Was mi doradzi. Na pewno fryzura będzie się opierać na lokach.

Wiem dziewczyny, że ostatnio nie komentuje tak szybko i często Waszych notek, ale staram się! Uwierzcie to pierwsza rzecz jaką robię gdy wracam do domu. Otwieram Wasze blogi w nowych kartach, że aż mi komp muli i czytam :). Dziękuję, że nie odwracacie się przez to ode mnie i że wciąż jest tu ta "garstka" wiernych przyjaciółek blogowych, że tak napiszę.
ME ZADANIE NA DZIŚ - ODWIEDZIĆ WASZE BLOGI!

Pozdrawiam :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...