Projekt "Denko", czyli moje ostatnie zużycia :)

Hej dziewczyny :),


Pogoda jest tak fatalna, że nie chce się wychodzić z domu, a ja akurat w ten weekend mam szkołę ;(. Przy okazji muszę skoczyć po prezent dla mojej mamy, która jutro ma urodziny. Kupiliśmy jej z bratem i tatą blender, który bardzo chciała mieć więc pewnie będzie zadowolona.
Dziś chciałam Wam pokazać moje zużycia w tym miesiącu, jest ich dość mało, ponieważ moja mama powyrzucała moje puste opakowania i już nie było co do zdjęć.
Ale na pewno wspomnę o moim ukochanym żelu z Biedronki :).


1. Jako pierwsza do "odstrzału" pójdzie mgiełka wzmacniająca z Radical'a.
Co mówi producent?
Otóż jest to "wyjątkowo skuteczny preparat do włosów zniszczonych i wypadających, wymagających wzmocnienia i regeneracji. Starannie dobrane składniki aktywne - naturalny ekstrakt ze skrzypu polnego, prowitamina B5, wyciąg z zielonej herbaty, lnulina z cykorii - chronią przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego oraz doskonale wzmacniają i regenerują włosy, przywracając im jedwabistą gładkość i połysk".
Co sądzę ja?
Na mnie ten preparat absolutnie się nie sprawdził. Męczyłam go dość długo i czasami miałam już go dość i chciałam wywalić do kubła. Ale szkoda mi było tych 5zł, które wydałam na preparat. Jestem osobą dość oszczędną i nie lubię wyrzucać rzeczy. Mgiełka wydawało by się stworzona wprost dla mnie, ale jednak się nie polubiłyśmy. Jak me włosy mają tendencję do okresowego wypadania tak mają nadal. Nie zakupię więcej na pewno!


2.  Odżywka Eveline Twarde i lśniące jak diament
Według mnie jest to preparat godny polecenia! Nie tylko ze względu na cenę, ale i efekty jakie są zauważalne gołym okiem w moim wypadku. Paznokcie są twarde, nie łamią się i co najważniejsze są długie! Nigdy nie miałam większych problemów z moimi paznokciami, ale po kilku zabawach z tipsami i manicure hybrydowym straciły na zdrowiu :(. Dziś mogę powiedzieć z czystym sumieniem "WOW! Co za efekt!" :). Co prawda odżywka ma jeden minus - wysusza skórki, ale myślę że nie jest to aż taki problem, przynajmniej dla mnie!
Planuję kupić kolejną buteleczkę!




3. Tonik głęboko oczyszczający Pure System Yves Rocher
Kosmetyki z Yves Rocher zamawiam od niedawna, ale bardzo zaskoczyły mnie swoją jakością. Jako, że mam cerę tłustą i narzekam na rozszerzone pory, powstające niekiedy "niespodzianki" itp. postanowiłam, że muszę go wypróbować. Tonik jest w postaci żelu, dzięki temu jest bardzo wydajny! Dobrze oczyszcza, odświeża, łagodzi. Czy matuje dla mnie nie za dobrze. Nie zauważyłam by zapychał czy żeby wyskakiwały mi po nim "niespodzianki", więc jak dla mnie na plus!
Jego regularna cena to 27zł, ale często można załapać się na promocje np. te dla stałych klientów.
Czy zakupię ponownie?
Pewnie kiedyś tak, ale póki co chcę wypróbować czegoś nowego.


4. Płyn micelarny firmy Bourjois, dostępny w Rossmannie.
O nim pisałam już w notce "Moje KWC" i zdania do tej pory nie zmieniłam. Szybko i dokładnie zmywa makijaż nie podrażniając moich oczu, które są bardzo wrażliwe i potrafią przez tydzień łzawić gdy zastosuję zły preparat. Po tym nie miałam takich historii i za to zdobył moje uznanie między innymi. Poza tym kolejnymi plusami są wydajność i cena ok.13zł - to naprawdę niewiele przy takiej wydajności. Ja mam swój pół roku i dopiero teraz go kończę. No po prostu mogłabym tu nad nim wzdychać! :)
Kupię na pewno drugą butelkę, bo nie wyobrażam sobie aktualnie bez niego życia!



5. Żel do mycia twarzy Be beauty Massage Effect nawilżający.
Jak już wiecie zachwalałam go milion razy na swoim blogu i zachwalam dalej. Kupiłam już następne opakowanie i nie wyobrażam sobie bez niego życia! Jest naprawdę dobrym produktem za niewiarygodnie niską cenę. Wydajność może nie jest jakąś rewelacją, ale nie przeszkadza mi to. Ważne, że żel faktycznie nawilża, nie podrażnia, a wręcz łagodzi podrażnienia. Poza tym nie wyskakują mi po nim "niespodzianki" czy jak wolicie "wulkany", ma nie drażniący zapach i przyjemną konsystencję. Po prostu miłość od pierwszego użycia i długo przy nim jeszcze zostanę! :)

6. Dezodorant w atomizerze Beyonce Heat.
Ten zapach powoduje, że się rozpływam, a mój facet nazywa go "feromonem". Jest to jeden z moich ulubionych zapachów i mimo, że teraz mam inne to kiedyś do niego wrócę i to z miłą chęcią. Jest bardzo kobiecy i uwodzicielski. Może nie utrzymuje się długo, ale dla tego zapachu jestem w stanie zrobić wszystko! :) W sumie gdybym miała wybrać Naomi Campbell czy Beyonce to miałabym ciężki orzech do zgryzienia.



Poza tym chciałam się z Wami pochwalić moją wygraną w jednym konkursie na Facebooku.
Moją wygraną jest Primer łagodzący z firmy Colorscience pro. Jednak nie odpowiada mi, więc pewnie go sprzedam :(. A szkoda.


Dzięki za wszystkie gratulację i obiecuję jak najszybciej napisać dla Was recenzję byście nie musiały długo czekać.
Pozdrawiam :)

Moja pierwsza współpraca.

Hej dziewczyny :),
Pogoda nas dziś nie rozpieszcza, niestety :(.
Ale listonosz poprawił mi dziś humor w postaci paczuszki, a w niej krem kondycjonująco - nawilżający i krem pod oczy Oeparol :).
W tam tym tygodniu napisała do mnie przemiła Pani Małgorzata z grupy Flywheel Public Relations w sprawie współpracy i tak dziś kosmetyki trafiły do mnie.
Wszystko dzięki portalowi Uroda i Zdrowie :).



Za jakiś czas możecie spodziewać się recenzji obu produktów.
Póki co uchylę Wam rąbka tajemnicy, że jestem pozytywnie zaskoczona produktami!





Zmieniłam też wygląd bloga i nagłówka (dziękuję Pannie-Kokosowej) !
Przypominam o rozdaniu, które trwa do 3 kwietnia do północy!
Pozdrawiam :*

Szampon z Rossmanna, czyli sławny Babydream.

Hej dziewczyny :),
Jako, że już jakiś czas temu pisałam Wam, że zaczęłam pielęgnować moje włosy stwierdziłam, że wypróbuję sławny i zachwalany Babydream z Rossmanna, bez zbędnych ulepszeń w postaci SLS.
Zawsze używałam szamponów z SLS i nie przywiązywałam do tego aż tak wielkiej wagi. Bo przecież to tylko szampon, ma umyć i odświeżyć moje włosy. Jednak jakiś miesiąc temu się to zmieniło, nawet ponad miesiąc temu. Od tam tej pory dziewczyny suszarki użyłam zaledwie 6 razy! A normalnie bym jej użyła już ponad 30. Więc duma mnie rozpiera niesamowicie :).
Zaczęłam używać olejku kokosowego z Vatiki, o którym też pisałam kilka notek niżej i potrzebowałam po prostu szamponu, który dobrze oczyści moje włosy z olejku i sprawi by wyglądały jak za dawnych lat.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Znana chyba każdej z nas niebieska buteleczka z dzidziusiem. A w niej szampon o lejącej konsystencji i przyjemnym zapachu. 
Babydream zrobił furorę w internetowo-blogowym świecie nie tylko ze względu na skład, ale również cenę i swoje "cudotwórcze" zdolności. Niektórym posłużył za szampon do włosów, innym za dobry preparat do mycia pędzli.

Konsystencja:
Lejący, przeźroczysty szampon o przyjemnym, niechemicznym zapachu. Przez swoją konsystencję podczas mycia lubi uciekać z ręki, ale myślę że jest to do opanowania.
Dość dobrze się pieni, jeśli najpierw dokładnie zamoczymy włosy! Jeśli tego nie zrobimy mamy wrażenie, że myjemy suche włosy (jak ktoś kiedyś próbował to powinien wiedzieć jakie to uczucie).


Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum.

Jak widzimy skład jest bardzo prosty i krótki, bez zbędnych ulepszaczy.


Opakowanie i cena:
Opakowanie zawiera 250ml szamponu przy cenie regularnej ok. 4zł. Buteleczka jest wygodna, ozdobiona motylkami, nie wyślizguję się z rąk podczas mycia włosów.


Moja ocena:
Wielkim plusem jest na pewno skład, ale moje włosy chyba za bardzo zżyły się z szamponami z SLS, ponieważ bez nich wyglądają trochę sianowato. Nie zauważyłam wielkich cudów po używaniu szamponu, nie zmniejszył przetłuszczania moich włosów, nie sprawia by były gładsze.
Fakt faktem dobrze radzi sobie ze zmywaniem olejku z włosów.
Postanowiłam dać drugą szansę, a nawet trzecią temu Babydream'kowi, ponieważ przy obecnej promocji zakupiłam jeszcze dwie buteleczki. Mam nadzieję, że przy następnych użyciach zauroczy mnie i nie będę musiała go przeznaczyć do mycia pędzli.
Zapach szamponu nie jest drażniący, nie wyczujemy w nim żadnych chemikaliów.
Wydajność szamponu oceniam na średnią, ponieważ nie używałam go codziennie, a po 2 tygodniach już go nie mam. Zaznaczam, że włosy myję codziennie.
Zauważyłam też jeden wielki mankament - strasznie plącze włosy już podczas mycia.


Podsumowanie:
Plusy:
+ skład
+ zapach
+ cena
+ dostępność ( w każdym Rossmannie)
+ można go używać do mycia pędzli
+ dobrze zmywa olej z włosów
Minusy:
- plącze niemiłosiernie włosy (bez odżywki nie próbujcie rozczesywać)
- gdy dobrze nie zmoczymy włosów kiepsko się pieni
- nie zauważyłam spektakularnych efektów :(
- mam wrażenie, że ciężko go zmyć z włosów

Tak jak obiecałam szampon ma u mnie jeszcze dwie szanse, jeśli się nie sprawdzi to pozostaje mi dobry produkt do mycia pędzli. Także będę dalej szukać dobrego, naturalnego szamponu bez SLS.
A to stan moich włosów na dziś:


Pozdrawiam :)

TAGI, czyli "Muszę to mieć" i "5 moich urodowych obsesji".

Hej dziewczyny :),
Ponieważ, że już trzy z Was mnie otagowały, więc wzięłam się za siebie i postanowiłam odrobić zadanie domowe.
W przypadku "Muszę to mieć" otagowały mnie dwie dziewczyny i są to : Kaś oraz ernestyna.

Zasady tagu:

1. Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.
2. Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na Twojej liście kosmetycznych zakupów. Wymień rzeczy, które zamierzasz kupić bądź te, które chciałabyś mieć.
3. Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych.
4. Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego kosmetyku.
5. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

1. DABUR VATIKA - ODŻYWKA DO ZNISZCZONYCH WŁOSÓW.
Ponieważ, że teraz jestem na etapie odbudowywania swoich włosów i używania olejku kokosowego z Vatiki to chciałabym spróbować więcej produktów tej firmy.
"Odżywka firmy Dabur zawiera naturalne ekstrakty z jaj i miodu. Doskonale, odżywia włosy zniszczone łamliwe, ze skłonnością do wypadania." Także odżywka stworzona dla mnie!
Zdjęcie pochodzi z drogerii internetowej: www.paatal.pl

2. PUDER RYŻOWY
Co prawda jeszcze zastanawiam się nad firmą (dlatego nie dodaje zdjęcia), ale na oku mam Paese i Kryolan. Bądź puder bambusowy z Biochemii Urody.
MAM NADZIEJĘ, ŻE KTÓRAŚ Z WAS MI DORADZI KTÓRY NAJLEPSZY :).

3. HYDROLAT OCZAROWY
Ma on silne właściwości przeciwzapalne, polecany do cery tłustej i łojotokowej. Działa ściągająco i antybakteryjnie. Ja chcę go stosować jak tonik, a że mam cerę tłustą, więc chcę zobaczyć jak będzie sobie radził na mojej buzi :).

4. La Roche-Posay Effaclar Duo
Mój ukochany krem, który naprawdę zdziałał cuda na mojej buzi. Zero nieproszonych gości, mniej widoczne pory i dłuższy mat. Nie miałam nigdy lepszego kremu. Planuję zakup kolejnej tubki i polecam każdej dziewczynie, która ma jakieś problemy skórne. Próbowałam kremów innych firm, ale z marnym efektem. 

Tu recenzja!

5. PORZĄDNĄ SZCZOTKĘ DO WŁOSÓW!
Tak to potrzebuję na gwałt, ponieważ moja teraźniejsza wgniotła się ;/. Totalna tandeta za jakieś grosze, ale mogła posłużyć dłużej. I teraz zastanawiam się nad szczotką z naturalnym włosiem lub drewnianą. Zobaczymy na co padnie mój wybór, na pewno się pochwalę! :)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W drugim przypadku  otagowała mnie Nadine :)


Zasady tagu: 
1) Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady
2) Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy w Twoim wyglądzie, na których punkcie masz małe obsesje ;)
3) Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych ;)
4) Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego elementu ciała.
5) Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

1. WŁOSY - to numer jeden mojej obsesji. Nie lubię gdy są oklapnięte, przetłuszczone lub poplątane od wiatru. Nie wyjdę z domu bez szczotki w torbie i korzystam z niej przynajmniej kilka razy dziennie.
Od jakiegoś czasu zaczęłam solidnie o nie dbać i zamierzam rozpocząć kurację z jakimś dobrym suplementem, który by pomógł im w regeneracji.
 
2. RZĘSY - uwielbiam gdy są mocno wytuszowane i do nieba, wtedy moje oczy są bardziej podkreślone. Jeśli mam wyjść gdzieś, a nie chce mi się robić pełnego makijażu to zawsze pomaluję rzęsy, ponieważ czuję się pewniejsza siebie.
 
3. TWARZ - mam bardzo problematyczną cerę, którą staram się ukryć jak tylko mogę. Niestety po kilku godzinach od nałożenia makijażu niektóre partie zaczynają mi się świecić, więc często w torbie noszę zestaw "ratunkowy". Nie lubię się pokazywać ludziom bez makijażu, chyba że są to naprawdę bliscy znajomi albo wychodzę na róg do sklepu.
 
4. PAZNOKCIE - dbam o nie od jakiegoś czasu jak tylko mogę m.in. stosując odżywkę z Eveline. Zauważyłam bardzo dużą poprawę, więc ambitnie je "hoduję" :). Lubię gdy paznokcie są zadbane i zdrowe. A no i noszę w torbie pilniczek tak w razie nagłego wypadku.

5. CIAŁO - nie zasnę bez balsamu/masła do ciała. Niestety mam taką skórę, która nie lubi być nienawilżona. Więc muszę się wspomagać różnymi specyfikami, przez co popadłam w balsamową obsesję, bo mam ich już kilka na półce. Ale dobry zapas nie jest zły ;).
Poza tym jeśli chodzi o ciało to zbliżamy się do chyba najbardziej ukochanej pory roku LATA :). Więc pracuję nad tym by zrzucić kilka zbędnych kilogramów, także od miesiąca robię brzuszki, a wczoraj w końcu z piwnicy przywlokłam steper. Póki co zrzuciłam 2kg od miesiąca bez jakiś wielkich drakońskich diet. Jem po prostu mniej, nie jem kolacji, jem więcej warzyw i owoców. Ale jeśli mam ochotę raz na jakiś czas na coś "niezdrowego" nie odmawiam sobie.

Taguję wszystkie dziewczyny, które chciałyby wziąć udział w zabawie :). Dzięki temu poznajemy siebie lepiej, także ja z chęcią czytam tego typu notki!




Chciałam podziękować za wiele miłych słów pod notką o mnie! Naprawdę każde miłe słowo, komentarz sprawiły, że uśmiech nie opuścił mej twarzy w ten weekend :). DZIĘKUJĘ!

Dziś coś o mnie :)

Hej dziewczyny :),
Dziś trochę inna notka, nie za bardzo kosmetyczna. Stwierdziłam, że zaprezentuję się Wam w jakimś stopniu i opowiem coś więcej o sobie i pokażę jak się "zmieniałam" w ostatnim czasie :).

Te z Was, które przeczytały dział "o mnie" wiedzą, że cieszę się ostatkami 19-nastki. W liceum moim wielkim marzeniem było zostać kosmetyczką, więc po maturze złożyłam papiery do jednej ze szkół we Wrocławiu i uczyłam się przez pierwszy semestr w Szkole Kosmetycznej. Jednak po pewnym czasie zrezygnowałam z tej szkoły z pewnych powodów, których nie będę tu już poruszać. Moi rodzice byli trochę źli, że mam pół roku w plecy i "wybrzydzam". Ale pogodzili się z tym, za co im dziękuję. W międzyczasie zrezygnowałam z pracy w osiedlowej drogerii.

Nastąpiła pora na kolejną decyzję, bo co dalej?  
Otóż chcę iść na studia - Finanse i Rachunkowość. Czy się w tym odnajdę nie wiem, jestem człowiekiem błądzę. Mam nadzieję, że jednak tym razem mój wybór ( pod względem szkoły) będzie strzałem w 10!:)

Dlaczego blog?
Zawsze chciałam prowadzić bloga o kosmetykach, ale zawsze gdy zaczynałam go zakładać w głowie pojawiały się myśli "ale po co Ci to", "zobacz ile już dziewczyn w tym siedzi" itp. Przełamałam się i tak od ponad miesiąca "spamuje" tu Was tymi wypocinami ;). Blog przynosi mi wiele radości, każdy Wasz komentarz, odwiedziny to powód do uśmiechu. Wiele z Was jest tak sympatycznymi osobami, że nie umiałabym teraz zniknąć z blogowego świata.

Życie miłosne?
Jeśli w ogóle można je tak nazwać... O swojego faceta walczyłam bardzo długo bo prawie 3 lata. Zaczęliśmy od przyjaźni i mimo, że mnie odrzucał jako dziewczynę to ja gdzieś z boku zawsze byłam. Wiem, wiem dziewczyna nie powinna walczyć o faceta. Ale gdy się czuje, że to ten jedyny ciężko jest sobie odpuścić. I tak w kwietniu 2011 nasze drogi się połączyły i do dziś jesteśmy razem. Także od przyjaźni do miłości.

Jak wyglądam?
Nie lubię się pokazywać zbytnio, bo dziewczyny mam kompleksy. No ponoć jak większość, ale gdy patrzę na te wszystkie idealne kształty i twarze to mam wrażenie, że spadłam z jakiejś obcej planety. Jednak, że wiele z Was już znam to chciałabym byście mnie zobaczyły. Dlatego zamieszczę kilka zdjęć od 2008 roku do dziś.







Wiem dziewczyny, że pewnie pod tą notką nie będzie burzy komentarzy. Po prostu chciałam pokazać Wam kto siedzi po drugiej stronie i skrobie te wszystkie recenzje kosmetyczne :).
Pozdrawiam i życzę Wam dziewczyny udanego i słonecznego weekendu! Korzystajcie z pogody, bo jest rewelacyjna :).

Soraya peeling morelowy antybakteryjny i ultra oczyszczający.

Hej dziewczyny :),
Ostatnio dopisuję mi dobry humor, nie tylko ze względu na pogodę! Ale póki co jeszcze pomilczę i uchylę Wam rąbka tajemnicy za jakiś czas :). Oczywiście zachęcam do brania udziału w rozdaniu, póki co zgłosiło się 20 dziewczyn. Za każdą z Was trzymam kciuki :)! 

Pogoda za oknem jest nijaka, więc stwierdziłam, że zrobię dziś małe porównanie. Swoją przygodę z peelingiem z firmy Soraya zaczęłam od Ultra oczyszczającego. I gdy właśnie zbliżam się do jego końca stwierdziłam, że pora teraz na wersję Antybakteryjną. Lubię używać peelingów, głownie przed nałożeniem wszelkich maseczek, ponieważ wszystkie jej dobrocie mogą wniknąć bardziej w naszą skórę. I pod tym względem peelingi morelowe sprawdzają się rewelacyjnie! Efekt maseczki utrzymuje się znacznie dłużej (np. Dermo Minerały z Biedronki).




Ultra oczyszczający:
- Ogólnie jestem z niego zadowolona, dobrze oczyszcza, zmniejsza widoczność porów. Skóra jest po nim gładka i świeża. Jednak zauważyłam, że czasem po jego użyciu lubi mi wyskoczyć jakaś niechciana niespodzianka. W sumie skóra się oczyszcza przez peelingi, więc może to jest spowodowane właśnie tym, a nie składem.


Niestety na czwartym miejscu ma Glicerynę, czyli tak naprawdę wyciąga wodę ze skóry. I takie mam też wrażenie po nim, niesamowite ściąganie mej skóry. I zaraz muszę lecieć po krem, bo mam wrażenie, że zaczyna mi schodzić skóra.
Wydaję się być ostrzejszy od Antybakteryjnego, więc jeśli potrzebujecie solidnego oczyszczenia ten będzie lepszy!


Antybakteryjny:
Używam go dopiero tydzień i nie zauważyłam by po nim wyskakiwały mi jakieś przykre niespodzianki pt.:wulkany, ale jakby mniej oczyszcza. Skóra nie jest aż tak gładka po nim.
Gliceryna również i w tym wypadku występuje na czwartym miejscu. Efekt ściągnięcia nadal pozostaje. Nie zaobserwowałam póki co by zmniejszał tendencję do powstawania zaskórników, więc co do tej kwestii jest mi się ciężko wypowiedzieć.



Konsystencja:
Peeling Antybakteryjny jest jakby bardziej żółtawy od peelingu Ultra oczyszczającego. Można gołym okiem zauważyć różnicę w składzie. Różni się również drobinkami peelingującymi.

Po lewej Antybakteryjny, po prawej ultra oczyszczający.

Podsumowanie:
Peelingi nie zrobiły na mnie wielkiego szału, ale wiadomo wypada złuszczać naskórek 2 razy w tygodniu, a że są tanie i wydajne pozostanę przy nich.
Cena ok. 10 zł na promocji. Pojemność 150ml.
Ja bardziej przychylam się ku ultra oczyszczającemu, zrobił na mnie większe wrażenie.

Plusy obu:
+ tanie
+ wydajne (starczy na ponad pół roku)
+ przyjemnie pachną
+ ultra oczyszczający - naprawdę dobrze oczyszcza
+ antybakteryjny - nie wyskakują mi po nim potworki :)
+ dostępność
Minusy:
- brak wielkich rezultatów ;(

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jakoś ostatnio nie miałam kiedy spotkać się z przyjaciółką, bo albo mi nie pasowało albo jej. Ale, że w tym tygodniu obie znalazłyśmy czas, postanowiłyśmy pojechać do galerii i wykorzystać kupon rabatowy RESERVED. W moje ręce wpadła bardzo żywa kolorystycznie bluzeczka. Pomyśleć, że wcześniej unikałam takich kolorów ;O.


Regularna cena bluzki to 59,99 ja zapłaciłam niecałe 45zł :).

Pozdrawiam :)

Cellulit ? Mówię mu STOP!

Witajcie dziewczyny :),
Przepraszam, że zamilkłam na blogu, ale miałam teraz w weekend szkołę i nie bardzo miałam czas naskrobać cokolwiek. Poza tym każdą wolną chwilę wolałam spędzić na świeżym powietrzu, bo przyznacie pogodę mamy PRZEPIĘKNĄ :).
Ale przejdźmy do tego niemiłego tematu jakim jest cellulit. Otóż dziewczyny zacznę od tego, że większość z nas go ma, niestety. Tak zwana pomarańczowa skórka nieraz doprowadza do szału kiedy chcemy pokazać nasze nogi, szczególnie w taką pogodę jaką mamy teraz. Przyczyn cellulitu jest wiele począwszy od złej diety skończywszy na uwarunkowaniach genetycznych. Jak wiecie na rynku kosmetycznym jest wiele preparatów, które obiecują, że dzięki nim zapomnimy o cellulicie. Są też różnego rodzaju zabiegi w gabinetach kosmetycznych oraz sposoby domowe.
Ja w Dzień Kobiet w konkursie organizowanym przez Super-Pharm we Wrocławiu wygrałam preparat Cellu Slim firmy Elancyl. Jest to ponoć pierwszy preparat wyszczuplający na uporczywy cellulit, ma usuwać wszystkie rodzaje tłuszczów. W Super-Pharm kosztuje w cenie regularnej ok.140zł przy pojemności 200ml. Gdyby nie wygrana pewnie nigdy bym się na niego nie skusiła ze względu na cenę.


Jak obiecuje producent już po 7 dniach powinien być widoczny efekt wyszczuplenia (pomiar obwodu ud w centymetrach na grupie 44 kobiet po 7 dniach stosowania). Ja ten specyfik stosuję od czwartku, czyli dziś jest 4 dzień. Póki co spektakularnych rezultatów nie widzę.
Jeśli chodzi o konsystencję to jest to żel-krem o żółtawym zabarwieniu.


Oczywiście po 7 dniach tej "kuracji" dam Wam znać czy faktycznie efekt obiecywany przez producenta został osiągnięty.
A teraz zdradzę Wam sposób domowy na cellulit. Wiadomo dziewczyny dieta i ćwiczenia to już połowa sukcesu, a czasem i nawet tylko to wystarczy by pozbyć się tej uporczywej pomarańczowej skórki. Niestety nie można się jej pozbyć raz na zawsze ;(. W każdym bądź razie jeżeli nie macie zamiaru wydawać pieniążków na drogie preparaty czy zabiegi u kosmetyczki kupcie sobie bańki chińskie i okrężnymi ruchami wykonujcie jakby "masaż" 10-15 minutowy na oliwce w tych miejscach, w których ten cellulit występuje. Tylko uwaga, bo można sobie narobić siniaków, które zejdą po pewnym czasie! I jeżeli ktoś ma problemy z pajączkami to lepiej unikać tych miejsc gdzie występują.

Co do mojego rozdania wszystko już jest gotowe :) Pojawi się ono we wtorek na moim blogu! A przy okazji kompletowania Wam kosmetyków do rozdania zakupiłam kilka rzeczy dla siebie.

1. Peeling Soraya tym razem antybakteryjny.
2. Masło do ciała z Isany (edycja limitowana).

3. Świeczkę, dzięki której ratujemy niedźwiadki!

A teraz lecę korzystać z ostatnich promieni słońca i życzę Wam by ta końcówka weekendu dała Wam mnóstwo radości i by każdy następny dzień niósł za sobą jeszcze więcej słoneczka!
Trzymajcie się :)

Czym pielęgnuje swoje włosy, czyli Vatika olejek kokosowy.

Hej dziewczyny :),
Jakiś czas temu przez internetowy sklep http://paatal.pl/ zamówiłam sobie olejek kokosowy z Vatiki, o którym się naczytałam na wielu blogach. Ale teraz trochę historii moich włosów.


Gdy byłam jeszcze mała moje włosy były bardzo kręcone, co się zmieniło przy pierwszej wizycie u fryzjera oraz kruczo czarne. Jednak dziś zauważam, że moje włosy mają znikomą tendencję do kręcenia się. Ogólnie moje włosy były bardzo gęste, lśniące, puszyste i grube! Każdy kto patrzył na nie bardzo mi zazdrościł (wiem to brzmi mało skromnie). Z czasem zaczęłam używać prostownic, suszarek. No i chciałam pasemka, później zafarbowałam całe włosy na czekoladowy brąz. Po tych wszystkich zabiegach wyglądały jak siano, miałam je zniszczone od połowy długości. Co odwiedzałam fryzjera to się mnie pytano od czego tak się dzieje. Później udało mi się zrezygnować z prostownicy, ale z suszarki nie umiałam. Używałam jej codziennie, ponieważ moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają. Trzy tygodnie temu podcięłam włosy i od dwóch tygodni suszarki użyłam tylko dwa razy. Jeśli już je suszę to zimnym powietrzem. Staram się jak mogę by odzyskać swoje piękne włosy z dzieciństwa. 

Moje włosy jeszcze miesiąc temu to były suche badyle - DOSŁOWNIE! Co z tego, że były długie skoro końcówki wyglądały koszmarnie. A dla nas kobiet, przynajmniej mi się tak wydaję włosy są jednym z ważniejszych elementów, dodają kobiecości i pewności siebie.
Na wielu blogach wyczytałam, że olejek może być moim ratunkiem, więc czemu nie kupić. Zamówiłam wersję o pojemności 150ml. Jego cena to 10,50zł bez przesyłki.
Od razu gdy go odebrałam z paczkomatu na całą noc nałożyłam na włosy. Gdy olejek zmyłam z włosów i naturalnie wyschły zauważyłam, że włosy są gęstsze, lśniące, miększe i dłużej były świeże!
Później próbowałam stosować 3-4 godziny przed myciem włosów i efekt był również zdumiewający, włosy wyglądają niesamowicie zdrowo!
Plusy:
+ włosy są miękkie, gęste, lśniące (zobaczycie niżej na zdjęciach)
+ przyjemny zapach
+ nie zauważyłam by zostawiał plamy na poduszce przy stosowaniu na noc
+ dobrze się zmywa
+ włosy są dłużej świeże
+ nawilża
+ nie podrażnia skóry głowy (brak łupieżu)
+ wydajny
Minusy:
- to zabrzmi dość śmiesznie, ale gdy chciałam użyć olejku nie wiedziałam, że trzeba go podgrzać by zmienił swój stan w ciekły. Dopiero gdy przeczytałam jakąś opinie to doczytałam się co trzeba zrobić :). To trochę minus. Ale warto potrzymać butelkę ok. 30 sekund pod gorącą wodą i uzyskać takie wspaniałe efekty!

Mogę w końcu dumnie "zarzucić" włosami!
Fakt faktem przede mną jeszcze sporo pracy, ale sądzę że zrobiłam już i tak bardzo wiele choćby rezygnując z suszarki.

Po lewej zdjęcie z wakacji, po prawej robione przed podcięciem.
A tu już zdjęcia po ścięciu i po użyciu olejku kokosowego:



 Ja wiem, że dziewczyny na zdjęciach aż tak źle może nie prezentują się moje włosy. Ale pozory mylą :). Muszę jeszcze popracować nad ich kondycją.
A teraz uciekam jeść mój owocowy talerz ;) Podzielę się trochę z Wami.

Pozdrawiam :)

Dermo minerały, czyli maseczka redukująca trądzik z Biedronki.

Hej dziewczyny :),
Dużo z Was prosiło bym zdradziła relację gdy tylko skorzystam z maseczki. Jednak wolałam o niej napisać po kilku użyciach, ponieważ po pierwszym nie zawsze można dostrzec efekty. Maseczka składa się jakby z dwóch po 10g. Ale mi jedna wystarczyła na dwa użycia, więc zakleiłam później rozdarcie taśmą żeby nie wyschła.
Zanim nakładam każdą maseczkę wykonuję peeling (Soraya peeling morelowy), ponieważ chcę by maseczka miała lepsze właściwości i lepiej wniknęła. Producent zaleca by nanieść grubą warstwę maseczki, trzymać ją 20minut, a później zmyć ciepłą wodą. Tak też zrobiłam.
Po pierwszym użyciu maseczki zauważyłam, że moja cera wygląda zdrowiej. Pory nie były tak widoczne, a buzia nie świeciła się po kilku godzinach. Maseczka wydobyła taki naturalny blask :).
Maseczkę powinno się robić dwa razy w tygodniu, więc po dwóch dniach nałożyłam ją kolejny raz. I znów efekt bombowy! Moja cera po niej produkuje mniej sebum, dzięki temu wygląda na zdrowszą. Pory są zmniejszone, buzia oczyszczona.

Od producenta: Bardzo skuteczna maseczka z zielonej glinki kambryjskiej o wysokich właściwościach regulujących wydzielanie łoju. W łagodny sposób usuwa martwe komórki naskórka, ułatwiając skórze oddychanie. Oczyszcza pory, łagodzi powstałe zmiany trądzikowe, krostkowe i zapobiega powstawaniu nowych. Silne właściwości przeciwtrądzikowe zielonej glinki kambryjskiej zostały wzmocnione działaniem naturalnego oleju jojoba oraz solą sodową kwasu hialuronowego przyspieszającego regenerację skóry.


Zdjęcie już bez jednej części maseczki.

Nie wiem czy maseczki jeszcze są dostępne w Biedronce, ale jeśli tak to pędzę zrobić zapas! Wcześniej moją ulubioną maseczką była ta z firmy Dermika oczyszczająca, ale jej koszt wynosił ok.5zł i starczyła na dwa użycia. W przypadku Dermo Minerałów płacę 3,99zł, a starczy mi na cztery użycia, czyli dwa razy więcej!
Plusy:
+ wydajność
+ cena
+ zmniejsza pory
+ redukuję produkcję sebum
+ cera wygląda zdrowiej
Minusy:
- BRAK!

Moja ocena 10/10!

I miałam się pochwalić prezentem od mojego mężczyzny, a więc jest to torba :). Bardzo chciałam mniejszą, ale nadal pakowną torbę, ponieważ moje wszystkie torby to wyjątkowe worki. Więc wyglądały dojść śmiesznie gdy miałam w nich tylko podstawowe rzeczy. Dostałam mniejszą torbę z regulowanym paskiem, więc mogę ją nosić tradycyjnie bądź na ramię :).

Za manekina posłużyło mi moje krzesło ;)

Pozdrawiam :)

P.S. Biorę udział w rozdaniu u aSHa :)


Be Beauty, czyli balsam do ciała LIPO SYSTEM.

Hej dziewczyny :),
Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam kosmetyki z Biedronki, nie wszystkie co prawda, ale jest tam wiele produktów na które warto się skusić. Przy pierwszych Biedronkowych zdobyczach kupiłam balsam ujędrniająco-regenerujący z aktywną soją, kofeiną i lipidami. Moja skóra jest bardzo wymagająca jeśli chodzi o nawilżenie, więc nie mogę zapominać o codziennym smarowaniu się balsamami czy to masłami.
Ten balsam wzięłam z ludzkiej ciekawości i nie oczekiwałam nie wiadomo jakich rewelacji.
Skład i działanie:
"Aktywna soja oraz lipidy poprawiają jędrność i elastyczność skóry oraz zapewniają jej optymalny poziom nawilżenia. Naturalna kofeina poprawia krążenie i wspomaga redukcję tkanki tłuszczowej. Witamina E neutralizuje działanie wolnych rodników, opóźniając procesy starzenia się skóry."


Długo zastanawiałam się nad zapachem. Przy pierwszym użyciu wydawał mi się taki nijaki, ale znajomy. I po kilku użyciach doszłam do tego, że przypomina mi zapach kremu Bambino. Stąd zapach nie jest dla mnie jakiś drażniący, ale wiadomo my kobiety lubimy żeby nasz balsam ładnie pachniał.
Pojemność balsamu to 250ml za cenę 5,99zł. Jest gęstej konsystencji, ale szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej warstwy, a nawilżenie naprawdę długo się utrzymuje. Pewnie zapytanie skąd to wiem, otóż moja skóra gdy nie jest odpowiednio nawilżona ściąga się i nieraz po prostu przez to swędzi. Po tym balsamie nie zaobserwowałam swędzenia czy ściągnięcia skóry, co dla mnie jest wielkim plusem!
Czy balsam faktycznie ujędrnia, ciężko mi powiedzieć bo jakoś wolę ćwiczyć niż wierzyć, że jakiś specyfik mi zmieni ciało. Kupuję zresztą balsamy nie po to by mieć ujędrnione ciało, a po to by było odpowiednio nawilżone.


Ale przejdę do plusów i minusów.
Plusy:
+ cena
+ dobrze nawilża
+ szybko się wchłania
+ nie zostawia tłustej warstwy
+ dostępność (każda Biedronka)
+ wygodna tubka (opakowanie)
Minusy:
- wydajność
- i taki maluteńki za zapach, choć mi ten osobiście nie przeszkadza

Przygotowuję dla Was wielkimi krokami rozdanie :), które pojawi się mam nadzieję po weekendzie.  Ale zdradzę Wam jeden sekret - do zdobycia będzie pierścionek na dwa palce z Divy. Zdjęcie nie oddaje jego prawdziwego uroku :). Poza tym jest co świętować przedwczoraj padł rekord 118 odwiedzin mojego bloga jednego dnia!


Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny :) I uważnie obserwujcie bloga, bo już za chwilę rozdanie!
Pozdrawiam :)

Moje ostanie zakupy.

Hej dziewczyny :),
W końcu się zebrałam do napisania notki. Pół dnia podpierałam głowę żeby nie zasnąć. Mój weekend był pracowity, ponieważ spędziłam go w szkole. A jak jest taka pogoda jak dziś za oknem i dodatkowo weekend nie mogę się pogodzić z tym, że siedzę w murach szkoły. Dodam, że za tydzień ma być nawet 20stopni, a ja będę się kisić w szkole ;(. No, ale koniec użalania się.
Wczoraj mój facet jeszcze zabrał mnie na Targi Motoryzacyjne, które w ogóle nie były moim klimatem, ale wiecie czego nie robi się z miłości ;).
Chciałam Wam pokazać dziewczyny co ostatnio wpadło w moje ręce w Rossmannie i Biedronce :).
Do Rossmanna w sumie wpadłam tylko po szampon dla dzieci, o którym w świecie blogowym jest dość głośno. I stwierdziłam, że nawet jak mi nie podpasuje to będę go używać do mycia pędzli. Cena 3,99zł.*


Wiem, że chcę zdobyć kilka rzeczy nowych z Rossmanna, także czeka mnie większa wyprawa (już nawet sporządziłam listę).
A teraz moje Biedronkowe zdobycze part.2 ;).


1. Zmywacz do paznokci Nailty 3,99zł/200ml.
2. Mój ulubiony żel do mycia twarzy nawilżający 4,49zł/150ml.
3. Maseczka Dermo Minerały redukująca trądzik 3,99zł/2x10g. *
4. Płatki Carea 120 sztuk - 2,79zł.
*Postaram się stworzyć recenzję maseczki i szamponu na dniach :).
Żelu już robiłam w pierwszym poście.

Chciałam Wam jeszcze pokazać moją dzisiejszą zabawę z naklejkami Donegal, które znalazłam w
szufladzie.

Lakier Hean nr 114

Jedna cyrkonia mi właśnie odpadła, także pięknymi kwiatuszkami nie nacieszyłam się długo :(.
Przepraszam Was jeśli ta notka jest chaotyczna, ale wstawanie w weekend przed 6:00 rano mi nie sprzyja.

Chciałam też podziękować za rekord komentarzy pod poprzednim postem :) Jesteście WIELKIE!
Pozdrawiam :)
P.S. Chciałam dodać iż biorę udział w rozdaniu u Weroniki , zapraszam do odwiedzin!


Oraz biorę udział w rozdaniu u Oli i Agaty :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...