Bitwa na tusze, czyli Yves Rocher i Diorshow 360.

Cześć dziewczyny :),

Notka miała powstać wcześniej, ale po wtorkowej wizycie u lekarza laryngologa trochę się załamałam, ponieważ dostałam skierowanie do szpitala. Ale wieczorem dowiedziałam się, że przede mną nowa współpraca, więc uśmiech się pojawił.
Ale jak obiecywałam w zeszłym tygodniu tak robię. Chciałam dla Was porównać dwa tusze. Jeden z wyższej półki, drugi z niższej (ale też nie najniższej). Od razu zaznaczam dziewczyny, że tańsze nie znaczy gorsze. Zobaczymy czy to się sprawdzi i w tym przypadku.
Może zacznę od historii mojego Diorshow 360. Zdobyłam go w konkursie na wizażu organizowanego przez Sephorę. Pewnie tak bym go w ogóle nie kupiła. Znaczy na pewno! Bo są tusze o wiele tańsze i o wiele lepsze!
Tusz Yves Rocher otrzymałam w prezencie do pierwszego zamówienia, dlatego że zrobiłam je na jakąś tam określoną kwotę (już nie pamiętam na jaką).


Najpierw zacznę od Yves Rocher, ponieważ go jakoś bardziej polubiłam. Może dlatego, że uwielbiam bardziej efekt pogrubienia niż podkręcenia (no chyba, że jakiś tusz serwuje mi oba naraz!).
Szczoteczka nie jest dość gruba jak w przypadku żółtego tuszu Maybelline, ale dobrze się nią operuję.


Sam tusz po kilku godzinach niestety lubi się osypywać za co ma u mnie minus, bo nie lubię tych czarnych drobinek na swojej buzi. Ale ma bardzo głęboki czarny odcień i łatwo się zmywa, więc są jakieś plusy.
Jeśli chodzi o efekty to postanowiłam Wam zrobić zdjęcia jak wyglądają rzęsy po pomalowaniu.




Efekt pogrubienia jest widoczny jak najbardziej, jednak po kilku godzinach jakby było go coraz mniej. Czasem ma tendencję do sklejania rzęs, ale bardzo rzadko!
Sama nie wiem za co mu jeszcze przyznać plusy, za design?! To chyba głupota, różowych opakowań pewnie znajdziemy od groma.
Tak więc:
Plusy:
+ daje efekt pogrubienia i wydłużenia
+ głęboki odcień czerni
+ szczoteczka
+ dobrze się zmywa
+ nie uczulił mnie (nie piekły mnie po nim oczy)
+ design?!
Minusy:
- po kilku godzinach się osypuję jak i efekt pogrubienia jakby malał
- czasem skleja rzęsy

Diorshow 360, no kto nie zna maskar Diora, kto o nich nie słyszał? Chyba każdemu obiło się coś o uszy. Są to maskary z wyższej półki, których cena przekracza 100zł. Mój kosztował chyba koło 160zł (ale pamiętajcie to nagroda!). Gdy go wygrałam nie mogłam się doczekać aż pomaluję sobie rzęsy. Wiecie ten obiecany efekt, ta ruchoma szczoteczka!
Pierwsze moje wow to było gdy zobaczyłam opakowanie z torebeczką z napisem Dior oraz pełną instrukcją obsługi.
Drugie no to oczywiście super zabawa ze szczoteczką, bo i może się kręcić w prawo i w lewo. No po prostu wypas.


Jednak moje pierwsze starcia z nim nie wspominam najlepiej, okropnie sklejał rzęsy! Nie radziłam sobie z tym i miałam ochotę go nawet oddać komuś w prezencie. Ale kurcze to w końcu Dior, więc mówiłam do siebie "Justyna nie wygłupiaj się i walcz dalej!". Więc dzielnie znosiłam dalsze porażki, aż któregoś dnia tusz jakby się odczarował i przestał sklejać moje rzęsy. I chwała mu za to!
Ale czas zaprezentować efekty.








Rzęsy wyglądają jakby bardziej naturalnie, są wydłużone, ale nie aż tak jak w przypadku Yves Rocher. Diorshow 360 niestety strasznie się osypuje (gorzej niż inne maskary, które dotychczas miałam) do tego ciężko go zmyć (nawet preparatami, które mają usuwać tusz wodoodporny).
Podsumowanie:
Plusy:
+ bardziej naturalny efekt
+ lekkie wydłużenie
+ obrotowa, "bajerancka" szczoteczka
Minusy:
- cena
- osypuje się
- nie daje jakiegoś wielkiego efektu
- ciężko się zmywa

W bitwie na tusze zwycięzcą zostaje.... YVES ROCHER! :) 
Ja w ogóle nie jestem zwolenniczką wydawania nie wiadomo jakiej ilości pieniędzy na tusze, ponieważ na niższych półkach leżą niesamowite kosmetyki na które byśmy często nie zerknęły. Wystarczy nie bać się zaryzykować :). Poza tym tusze to jest rzecz, którą często zmieniam więc szkoda mi pieniędzy by wciąż wydawać po 200zł na kolejny.

Pozdrawiam :)

34 komentarze:

  1. jakie ładne rzęski :)
    i potwierdza się, że drogie nie znaczy lepsze ;)
    ja sama wolę tusze ze średniej półki, ale i z niższej bywały moimi ulubieńcami

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne rzeski masz kochana ale nie lubie tuszu ktory skleja rzesy i sie osypuje wrr;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ten tusz z Diora i jak dla mnie jedna wielka porażka :/ nie dość, że wydałam na niego fortunę to i tak wylądował w koszu na śmieci :/ Próbowałam nim malować swoje klientki, ale efekty były opłakane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba też go w końcu wywalę, bo tylko zajmuje miejsce w mojej kosmetyczce ;/

      Usuń
    2. Niestety Dior się nie popisał, a szkoda... :(

      Usuń
    3. Jaki jest Twój ulubiony tusz? :) masz taki, który Cię nigdy nie zawodzi ;)

      Usuń
    4. przez kilka lat byłam nieodłączną od Maybelline tego żółtego, ale po pewnym czasie jednak przestał mnie zachwycać. Póki co używam tego z Yves Rocher, nie jest najgorszy:). A jak wykończę to pewnie zapoluję na coś nowego.

      Usuń
  4. nie miałam żadnego, ale widzę, że Yves Rocher prezentuje się zdecydowanie lepiej na Twoich rzęskach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie jestem zwolenniczką kupowania drogich kosmetyków bo to tylko strata kasy ;-) a tego Diora cena masakra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. płaci się głównie za markę, wiesz że to Dior a nie jakieś nie wiadomo co...

      Usuń
  6. ładniutkie rzęsy ;) ale co do Diora to chyba tyci przereklamowany bo ładniej u Ciebie wygląda Yves ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. tusz z yves rocher jest swietny :)
    Obserwuje ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście, mascara Diora daje bardzo naturalny efekt. A ja właśnie taki lubię ;-) Jestem w posiadaniu tego tuszu z Yves Rocher i nie jestem z niego zadowolona. Skleja, osypuje się, zero wydłużenie i podkręcenia..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwiebiam Diorshow Extase :-) jeden z najlepszych jaki miałam :-)Marzysz o cieniu z MAC'a? :-) Lub o lakierze Chanel? :-) Spełniam Twoje kosmetyczne życzenie! Zapraszam po szczegóły na http://blonde-shopaholic.blogspot.co.uk/2012/04/realizuje-wasze-wish-listy-koncert.html Żadne rozdanie ani konkurs! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmobilizowałam się w końcu do napisania notek. :D Ostatnio znowu depresja mnie bierze, ale nie daję za wygraną!

    Kurcze, pierwsze rzęsy rewelka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj i dobrze Kasiu nie dawaj się! :)

      Usuń
  11. łaaa tanio i pierwsze oko wygląda olśniewająco<3

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki:) obydwa fajnie malują:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana, ja używam teraz tuszu za 10zł z Wibo i póki co, jest to mój ulubiony tusz! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój faworyt to żółty Maybelline :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawde swietny blog o kosmetykach :) na pewno czesciej bede do Ciebie zagladala :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą,nie warto wydawać tyle pieniędzy na tusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja miałam też Diora ale inny taki z prostą grubą szczotką i efekt super na ok miesiąc, pózniej tusz kruszył się niemiłosiernie :P a wydatek powyżej 100zł miesięcznie na tusz to już lekka przesada:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj te tusze z Diora coś nie lubią zachwycać :(

      Usuń
  18. wynik końcowy mnie trochę zaskoczył :) ale często tak jest, ze przy tych drogich kosmetykach cena wcale nie idzie z jakością :)

    dodaję bloga, będę częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie cena nie zawsze oznacza jakość :)

      Usuń
  19. Ciekawy efekt tuszu z Yves ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana zostałaś oTAGowana! :D
    Zapraszam do zabawy: http://enamourr.blogspot.com/2012/04/11-questions-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajny blog jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety żaden z tych tuszy nie prezentuje się zbyt ładnie. Uważam, że rzęsy po pomalowaniu są jakieś takie rzadkie i rozstrzelone na wszystkie strony. Powinnaś używać tuszu, który zagęści Twoje rzęsy, żeby wydawało się ich więcej.
    Moim zdaniem konstruktywna opinia. Ogólnie podoba mi się ten blog :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...