Tusze do rzęs !

Tusze... Aż się rozmarzyłam ;) Wynalazek dzięki, któremu chyba każda kobieta czuje się piękniejsza i pewniejsza siebie! Ja mam swoich ulubieńców, więc przedstawię Wam je oczywiście z jak najlepszej strony.

Ale zanim to nastąpi chciałabym się pochwalić, że jakoś ostatnio szczęście mi dopisuje w konkursach, bo wygrałam właśnie wejściówki na Targi Salon Wiosna 2012, są to Targi Kosmetyki Profesjonalnej, w którym udział biorą najważniejsze/największe firmy kosmetyczne. A póki co czekam na nagrodę z L'Occitane en Provence w postaci kremu do rąk Cherry Princess. Okej koniec z chwaleniem się ;) Przechodzę do tematu!

Zdjęcie mojej kolekcji ;)


Mój ukochany od długiego już czasu Colossal Volum' Express z Maybelline. Miłość od pierwszego wejrzenia i użycia. Efekt to pogrubione rzęsy bez żadnych grudek. Zresztą chyba nie muszę nikomu przedstawiać tej maskary, bo pewnie jest dobrze znana. Ale dla tych z Was, którzy nie wiedzą jest to ta żółciutka po prawej stronie. Jej szczoteczka jest również bardzo charakterystyczna. Cena to około 20-30zł, często można ją znaleźć na promocjach. Naprawdę jest warta tej ceny! POLECAM W 100%!

Szczoteczka Maybelline Colossal


Przy pierwszym zamówieniu z Yves Rocher, dostałam od nich prezent w postaci tej różowiutkiej maskary. Na stronie firmy możemy dowiedzieć się, że jest to maskara z woskiem ryżowym, który ma za zadnie pogrubiać i wzmacniać. Powiem tak, jak dla mnie ta maskara nie pogrubia tak jak Colossal, ale ma kilka plusów: brak posklejanych rzęs czy grudek, nie kruszy się (nie osypuje się), utrzymuje się dość długo na rzęsach. Cena jest dość wysoka moim zdaniem w porównaniu do rewelacyjnego Colossal, bo chyba 49zł.

Szczoteczka Yves Rocher


Trzecia maskara to Dior. A dokładnie Diorshow 360. Od razu mówię, że ja bym się w życiu nie porwała na taki zakup. Jest to nagroda od Sephory. Maskara ta charakteryzuje się tym, że uwaga ma obrotową szczoteczkę, przekręcając tę srebrną wstawkę (widać na zdjęciu) możemy ustalić czy chcemy by szczoteczka kręciła się w prawo czy w lewo. Początkowo miałam z nią trochę zachodu, bo mnóstwo tuszu osadzało się na szczoteczce, więc sklejała koszmarnie rzęsy. Ale udało mi się to jakoś opanować, aż sama nie dowierzam ;). No ale przejdźmy do plusów! Efekt jest niesamowity! Dociera od nasady do wszystkich rzęs. Dzięki temu widzę, że rzęsy są wydłużone i podkręcone. Tusz lubi się czasem osypać, ale nie jest najgorzej. Cena to ok. 130-170zł zależy gdzie kupujemy.

Szczoteczka Diorshow 360


Postaram się wrzucić jakieś zdjęcie niedługo jak maskary prezentują się na rzęsach :).
Jeśli notka Wam się podobała komentujcie!
Pozdrawiam :)
P.S. 16:33 Właśnie odebrałam krem do rąk Cherry Princess, postaram się zrobić recenzje kremów do rąk za jakiś czas :) A jutro zdradzę tajemnicę notka z moimi szminkami! 

4 komentarze:

  1. Widzę, że dopiero zaczynasz, ale jest bardzo ciekawie, więc będę wpadać częściej :)
    Ja po tym specyfiku także nie ufam już kremom z pudrami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czesc ;) mozemy sie poobserwowac ;D nie mialam jeszcze tej zoltej;D ale zakupie w przyszlosci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maybelline Colossal jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja uwielbiam ten tusz z Yves Rocher, ta szczoteczka idealnie współgra z moimi rzęsami i cudownie je zagęszcza, wydłuża, pogrubia... Świetny jest ten tusz, ale nie mogę się zebrać i w końcu kupić nowy! :)
    Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie spisują się tusze tylko z tradycyjnymi szczoteczkami z włosiem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...